Czy prezerwatywy stanęły na przeszkodzie ratowania życia na Haiti? Serwis LifeSiteNews twierdzi, że mogło się tak zdarzyć. Płynąca od samego początku haitańskiej tragedii pomoc medyczna nie mogła przez pewien czas dotrzeć do potrzebujących, bo główny magazyn, tzw. Promess, był załadowany po brzegi prezerwatywami. Zajmowały one aż 70 proc. powierzchni ogromnej hali. Lekarstwa przez pewien czas musiały więc czekać w kontenerach, zanim zostały rozładowane, posortowane i dostarczone do ofiar trzęsienia ziemi. A chodziło o ilości niebagatelne. Tylko w pierwszym tygodniu drugiej połowy stycznia na wyspę dotarło ponad 500 ton pomocy medycznej. Wszystko musiało czekać aż do pierwszych dni lutego, kiedy z magazynu wywieziono prezerwatywy.
Urzędnicy odpowiedzialni za dostarczanie pomocy medycznej na Haiti podkreślają, że nie byli świadomi problemu. Kierownictwo Światowej Organizacji Zdrowia również nabrało wody w usta. LifeSiteNews.com podkreśla, że to nie pierwszy przypadek, który obnaża ideologiczne zaślepienie niektórych zachodnich organizacji pomocowych. Przytacza wypowiedź kanadyjskiego generała Romea Dallaire’a, który po masakrze w Rwandzie stwierdził, że kraj został zasypany wtedy prezerwatywami, mimo że w tym czasie były one w tym miejscu najmniej potrzebne. Magazyny były pełne kondomów - podkreślał kanadyjski wojskowy.
Serwis podkreśla, że mimo niepowodzeń ONZ nadal nie zmienia swej strategii walki z AIDS, której tamę mają postawić prezerwatywy. Wysyłane do krajów, obrażają ludzi, którzy najbardziej cenią życie i rodzinę.
Decyzją Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka w niedzielę 8 lutego br. w kościołach archidiecezji gnieźnieńskiej przeprowadzona zostanie zbiórka do puszek na pomoc mieszkańcom Ukrainy, z których wielu, po ostatnich bombardowaniach, pozbawionych jest prądu i ogrzewania.
Decyzją Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka w niedzielę 8 lutego br. w kościołach archidiecezji gnieźnieńskiej przeprowadzona zostanie zbiórka do puszek na pomoc mieszkańcom Ukrainy, z których wielu, po ostatnich bombardowaniach, pozbawionych jest prądu i ogrzewania.
Świadczymy pomoc charytatywną, która jednocześnie służy długofalowej misji Kościoła - zauważa w rozmowie z KAI ks. dr hab. Jan Żelazny, dyrektor Sekcji Polskiej międzynarodowej organizacji Pomocy Kościołowi w Potrzebie (PKWP), która została założona w 1947 roku. Jutro mija 20. rocznica inauguracji działalności PKPW w naszym kraju. Ks. Żelazny mówi o genezie organizacji, filozofii jej działania dziś oraz o specyfice Sekcji Polskiej. "Myślę, że naszym największym dziełem jest to, że nasi bracia są mniej zapomniani" - mówi duchowny, przybliżając realia życia chrześcijan na Bliskim Wschodzie.
Ks. Żelazny wyjaśnia powody szczególnego zaangażowania Sekcji Polskiej PKWP we wspieranie Kościoła w tym regionie. "Początek naszej działalności zbiegł się z wojną w Libanie i w Syrii i niesamowitą odpowiedzią Polaków, która trwa do dziś. Jesteśmy wspominani jako jedna z głównych nacji, która pomagała Syrii od początku wojny" - wskazuje duchowny.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.