Reklama

Kierunek: Jasna Góra

Badania socjologiczne pokazują, że pielgrzymki są bardzo istotnym elementem polskiej pobożności. Tylko na Jasną Górę co roku dociera pieszo ponad 100 tys. osób

Niedziela Ogólnopolska 33/2009, str. 10-12

Fot. Artur Stelmasiak

Fot. Artur Stelmasiak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Andrzej Datko - socjolog religii podkreśla, że pielgrzymka jest dla ludzi przede wszystkim spotkaniem z Bogiem. Ale również okazją do oderwania się od codziennego świata i szansą na kontemplację. Jego zdaniem, wędrówka do sanktuarium to także środek psychoterapeutyczny i jakiś sposób na odreagowanie psychiczne.
Efekt jest taki, że tylko z samej Warszawy w pięciu pieszych pielgrzymkach na Jasną Górę w zeszłym roku doszło ponad 15 tys. osób. Najliczniejsza ubiegłoroczna grupa dotarła z Tarnowa - 8,3 tys. osób. Niewiele słabiej wypadł Kraków z 8,1 tys. pielgrzymów. Rekordzistami natomiast - pod względem przebytych kilometrów - od lat jest grupa kaszubska, która wyrusza z Helu. Pątnicy znad morza w 19 dni mają do pokonania aż 640 km.
Kto w dzisiejszych czasach zamiast na wygodny urlop wyrusza na kilkunastodniową mordęgę? - Idą wszyscy, małe dzieci z rodzicami, przedszkolaki, uczniowie, całe rodziny i nawet osoby starsze. Pielgrzymują bezdomni, profesorowie, szefowie firm, ministrowie i posłowie. Pielgrzymowanie ma wymiar uniwersalny - przyznaje w wypowiedzi dla „Niedzieli” o. Dariusz Cichor OSPPE, wieloletni przewodnik paulińskiej pielgrzymki z Warszawy na Jasną Górę.

Ewangelizacja niewierzących

Reklama

Fenomen pielgrzymowania na przestrzeni dekad obserwował wieloletni krajowy koordynator pielgrzymek ks. Jerzy Pawlik. Zmarły kilka miesięcy temu kapłan archidiecezji katowickiej swoją pątniczą przygodę rozpoczął tuż po wojnie, kiedy to w 1946 r., jako młody katecheta, wpadł na pomysł pierwszej w Polsce pieszej pielgrzymki młodzieżowej z Piekar Śląskich do Częstochowy. Ks. Pawlik uważał, że wędrujący pątnicy swą postawą ewangelizują nie tylko siebie nawzajem, ale także ludzi spotykanych na trasie. Wyzwalają w innych dobro i można się o tym przekonać tylko przez uczestniczenie w pielgrzymce, gdzie na trasie co krok spotyka się wiele ludzkiej życzliwości. Gościnni ludzie ustawiają stoliki wzdłuż drogi, wykładają ciasto, jabłka, stawiają kompot. W miejscu noclegu pozwalają rozbić namioty na polu, otwierają stodoły, dają wodę ze studni, wrzątek na herbatę albo podgrzewają wodę do mycia.
Innym ważnym aspektem pieszych wędrówek z modlitwą na ustach jest to, w jaki sposób tłumy oddziałują na ludzi, którzy są daleko od Kościoła. Pątnicy wzbudzają bowiem podziw u niewierzących. - Dla wielu to masowe zjawisko jest zupełnie niezrozumiałe. „Pielgrzymowanie można oglądać z różnych punktów widzenia. Podobnie jak tańczących ludzi ocenia człowiek, który nie słyszy ani melodii, ani rytmu, a widzi tylko dziwnie poruszające się ciało, tak i człowiek bez wiary w wartości nadprzyrodzone, postrzega pielgrzymujących tylko od strony zewnętrznych przejawów, nie znając tak naprawdę istoty pielgrzymowania. Jednak to «nienormalne» zachowanie pątników skłania do refleksji również niewierzących” - pisał ks. Pawlik w „Przewodniku po Pieszych Pielgrzymkach”.
Podstawowy cel pielgrzymowania to przede wszystkim przemiana duchowa samych pątników. Dlatego kapłani idący razem z wiernymi dużo uwagi przywiązują do sakramentu pokuty. - Spowiedź jest ważna zarówno dla wiernych jak i dla samych księży. Jeżeli naprawdę się otworzymy, to jest szansa, że do domu wrócimy odmienieni i choć trochę lepsi. A przecież po to idziemy - podkreśla ks. Konrad Jędrzejczak, kapelan poznańskiej pielgrzymki.
Tylko w samej pielgrzymce z Tarnowa spowiadało w zeszłym roku aż 114 księży. Podczas rekolekcji w drodze kapłani są non stop w zasięgu ręki. W efekcie, na szlaku między Tarnowem a Częstochową, codziennie udzielano ponad 6 tys. Komunii św. - Pielgrzymka często jest czasem wyboru drogi. Młodzi podejmują decyzje życiowe. Stąd wyrastają powołania kapłańskie i zakonne - uważa ks. Bogusław Kapica, przewodnik 7. grupy z Wrocławia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Konno i na rolkach

Na Jasną Górę pielgrzymuje się jednak nie tylko pieszo. Niektóre duszpasterstwa czy środowiska prześcigają się w pomysłowości. W Ogólnopolskiej Pielgrzymce Kawalerzystów ułani co roku np. przybywają na Jasną Górę konno.
Również rowerowe pielgrzymki przeżywają swój rozkwit. Z roku na rok na Jasnej Górze pojawia się ich coraz więcej. Tylko w 2008 r. odnotowano aż 36, wzięło w nich udział prawie 3 tys. osób. Co roku największą pielgrzymkę z udziałem ok. 200 cyklistów organizował Katolicki Klub Sportowy „Alpin” z Rzeszowa. Organizatorzy podkreślają, że rowerowa pielgrzymka to także bardzo trudna forma, wymagająca wiele wysiłku i wcześniejszego treningu. W tym roku jednak kolarze „Alpina” nie przyjadą do Częstochowy. Wybrali się bowiem w dłuższą podróż i pojadą aż do Fatimy. Z parafii w Ostrowie Wielkopolskim natomiast w swą coroczną pielgrzymkę wyrusza kilkunastu biegaczy. Do ostrowskich maratończyków po drodze dołączają lekkoatleci z Kobierna, a w Częstochowie spotkają się z biegaczami z Ostrzeszowa. Docierają wieczorem na Jasną Górę, a rankiem następnego dnia z powrotem biegną do Ostrowa. Łączna długość ich trasy wynosi 320 km. Jest to pielgrzymka sztafetowa - lekkoatleci zmieniają się co 5 km. W zeszłym roku na Jasną Górę w sumie przybiegło 215 pątników maratończyków w 9 pielgrzymkach.
Od 7 lat organizowana jest również jedyna w Polsce pielgrzymka na rolkach. Pomysł zrodził się podczas „rolkowych wieczorów”, które zapoczątkował jeden z członków oazy z parafii na warszawskim Bemowie. - Jeździliśmy sobie z młodzieżą dla rekreacji i w końcu ktoś rzucił hasło: „Może pojedźmy gdzieś dalej?”. A gdzie można pojechać? Tylko do Częstochowy - wspomina współtwórca pielgrzymki ks. Artur Paprocki, michalita. Przyznaje jednocześnie, że jest fanem pielgrzymowania. Choć od kilku lat pracuje duszpastersko na Białorusi, to jednak co roku przyjeżdża w sierpniu do Polski. Najpierw idzie w pielgrzymce niepełnosprawnych, a później wraca do Warszawy, zakłada rolki, by znów obrać kierunek na Jasną Górę.

Nie tylko dla „świętoszków”

Duszpasterze są zgodni, że pielgrzymka jest doskonałym sposobem formacji chrześcijańskiej, która szczególnie się sprawdza wśród młodych i niepokornych ludzi. I myliłby się ten, kto by pomyślał, że na pątniczy szlak wyruszają same „świętoszki”. Bo co roku w stronę Częstochowy idą także „trudne ludzkie przypadki”.
Od 30 lat na Jasną Górę przychodzi także słynna Ogólnopolska Pielgrzymka Młodzieży Różnych Dróg, nazywana kiedyś pielgrzymką hipisów, a nawet narkomanów. W swej historii wzbudzała wiele kontrowersji. Jednak dzięki niej wiele osób odkryło sens życia i porzuciło nałogi. Pierwszy raz wyruszyła w 1979 r. Jej przewodnikiem od początku jest charyzmatyczny salezjanin ks. Andrzej Szpak. Każdego roku idą w niej m.in. hipisi, punki i metalowcy. Początkowo była częścią warszawskich „Siedemnastek”, ale w 1982 r. została wyłączona z obawy przed demoralizacją pozostałej młodzieży. Od tego czasu „Szpaki” idą samodzielnie, każdego roku inną trasą, wybraną przez samych uczestników.
Innym przykładem „Bożej resocjalizacji” jest Ogólnopolska Pielgrzymka Niepełnosprawnych, gdzie obok osób niepełnosprawnych fizycznie i umysłowo idzie wielu wolontariuszy. Wśród nich są kryminaliści skazani za ciężkie przestępstwa. Jednak aby więzień mógł wyruszyć na pielgrzymkę, musi spełnić wiele ostrych wymogów. Dokładną selekcją zajmują się kapelani więzienni i władze zakładów karnych.
Podczas wędrówki ich głównym zadaniem jest pchanie wózków i pomoc niepełnosprawnym. - Tu poznają inny świat niż ten, do którego przywykli w więzieniu. Uczą się bezinteresowności i pomocy bliźniemu. Udział więźniów w pielgrzymce zupełnie zmienia ich spojrzenie na życie - uważa ks. dr Paweł Wojtas, Naczelny Kapelan Więziennictwa. Według księży posługujących w zakładach karnych, pielgrzymki są bardzo skutecznym sposobem resocjalizacji. Dzięki nim udało się już wyprowadzić na prostą wiele mocno pogmatwanych życiorysów.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozważania na niedzielę: Dlaczego Bóg dopuścił do tej tragedii?

2026-08-21 08:45

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Materiał prasowy

Trzy niezwykłe historie ludzi, których wiara została poddana radykalnej próbie. Pierwsza rozpoczyna się od niewyobrażalnej tragedii i pytania: „Jeśli Bóg jest dobry, dlaczego do tego dopuścił?” Druga pokazuje młodego człowieka piszącego z zachwytem o zjednoczeniu z Chrystusem — człowieka, który później stanie się jednym z największych przeciwników religii. Trzecia prowadzi nas na nocny spacer C.S. Lewisa z J.R.R. Tolkienem i do zaskakującej podróży, podczas której niewierzący pisarz odkrył, że… już wierzy.

Dlaczego św. Piotr rozpoznał w Jezusie Mesjasza, choć faryzeusze wiedzieli o religii znacznie więcej? Czy wiara jest rezultatem logicznego rozumowania, osobistej decyzji, a może darem, którego człowiek nie potrafi sam sobie zapewnić? I co zrobić, gdy czujemy, że nasze połączenie z Bogiem staje się coraz słabsze?
CZYTAJ DALEJ

Bałam się mistyki - ona i tak mnie znalazła. O filmie „Mistyczka” i kobiecie, której historii nie chciałam opisać

2026-08-22 22:19

[ TEMATY ]

felieton

Alicja Lenczewska

Mat.prasowy

Dorota Chotecka-Pazura jako Alicja Lenczewska

Dorota Chotecka-Pazura jako Alicja Lenczewska

Jest w „Mistyczce” - filmie zrealizowanym przez Rafael Film o Alicji Lenczewskiej - jedna scena, po której nie sposób wyjść z kina obojętnym. Alicja zamawia Mszę świętą i wypowiada: „Chcę ofiarować swoje życie za życie mojego brata”.

Kilkanaście lat temu otrzymałam propozycję od jednego z wydawnictw, bym napisała biografię Alicji Lenczewskiej. Odmówiłam. Bałam się, i mówię to bez wstydu, że nie mam kompetencji, żeby pisać o kimś, kto rozmawia z Jezusem. Historię potrafię zweryfikować w archiwum, relację świadka mogę nagrać i opisać, medialne studium przypadku mogę przygotować, ale mistyka? Ona nie zostawia po sobie akt. Zostawia tylko zeszyty, w których ktoś zapisuje zasłyszane z Góry słowa. Gdy odmówiłam wydawcy, miałam poczucie, że w ten sposób zamknęłam ten temat na zawsze.
CZYTAJ DALEJ

Czy wiara dzieci to tylko puste formułki? Jak pomóc najmłodszym w świecie przebodźcowania i kryzysu relacji

2026-08-22 21:15

[ TEMATY ]

dzieci

rozmowa

UPJPII

Karol Szewczyk

Współczesny świat stawia przed dziećmi i ich rodzicami wyzwania, z którymi nie mierzyło się żadne wcześniejsze pokolenie. Powszechne szum informacyjny, przebodźcowanie, ciągły pośpiech oraz osamotnienie sprawiają, że najmłodsi coraz trudniej odnajdują spokój, wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa i stałe punkty odniesienia.

Problemy te dotykają również sfery duchowej. Często zastanawiamy się, dlaczego tradycyjne metody katechezy i przekazu wiary przestają trafiać do serc najmłodszych. Dlaczego dzieci szybko nudzą się w kościele, a modlitwa staje się dla nich jedynie przykrym, odklepanym z pamięci obowiązkiem?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję