A kiedy maj łąki kwiatami ustroi I w śpiewie skowronków kołyszą się zboża To wtedy po ziemi do raju podobnej Przechadza się nasza polska Matka Boża Dla Ciebie dziewiczej, dla Ciebie majowej Odświętnie przybrane kapliczki przydrożne My z Tobą być chcemy na zawsze na co dzień By śpiewać litanie i pieśni nabożne I z wielką miłością idziemy do Ciebie Otocz nas opieką, byśmy byli w niebie Szczerze prosimy wierni w każdej dobie Zostań z nami, Matko, jesteśmy przy Tobie
Słowami wiersza najmłodsi parafianie z Żyrzyna powitali Najświętszą Panienkę, polecając Jej nie tylko uroczyste dni nawiedzenia, ale każdą chwilę, ofiarowaną przez Boga. Dla wiernych z parafii Świętych Apostołów Piotra i Pawła pierwsze dni majowe na zawsze zapisały się w sercach jako dni radosnej wizyty ukochanej Matki, dzielącej ze swoimi dziećmi radości i troski. Proboszcz ks. kan. Eugeniusz Mikita wyraził wielką radość, że Najlepsza Matka przybyła do „skromnej, żyrzyńskiej parafii” w Roku Eucharystii, który jest także czasem jubileuszu 200-lecia istnienia diecezji lubelskiej, ale także wyraził obawę o los powierzonych mu wiernych, którzy borykają się z biedą materialną i nędzą duchową. „Któż nam pomoże, jeśli nie Ty, o Matko; któż się będzie troszczył o nas, jeśli ni Ty?” - pytał. „Wiara nasza słabnie, słabnie wiara młodego pokolenia, słabnie nasza nadzieja i miłość. Coraz bardziej zapominamy o modlitwie, o Mszy św. niedzielnej, o sakramentach świętych. Nie mamy czasu na wychowane religijne naszych dzieci, za mało z nimi rozmawiamy, za mało troszczymy się o wychowanie. Któż wzmocni naszą wiarę, kto ożywi nadzieję, kto rozpali miłość?”. Odpowiedzią na postawione pytania stało się hasło nawiedzenia: „Oto wszystko czynię nowe”, bo - jak mówił ks. Mikita - Maryja sama przychodzi do swoich dzieci, „by uczynić wszystko nowe, by pomóc przemieniać życie, by uczynić je lepszym i piękniejszym, Bogu i ludziom miłym”.
Przedstawiciele rodzin oraz wspólnot parafialnych z wielką czcią i wzruszeniem witali Maryję, dziękując Jej za obecność. „Przybywasz w piękny, majowy dzień, w czasie radości i głębokiej modlitwy. Z pokorą i ufnością stajemy przed Tobą, by przez Twoje ręce przedstawić Bogu nasze trudności, zwycięstwa i słabości. Z naszych serc wyczytaj wszystkie nadzieje, prośby i dziękczynienia”. Wójt Gminy podkreślał, że rodziny i serca mieszkańców żyrzyńskiej ziemi „na te ważne chwile zostały przygotowane przez modlitwę i uczestnictwo w Misjach św.”, co daje nadzieję na trwałe owoce peregrynacji. „Serca nasze biją coraz mocniej, w oczach mamy łzy szczęścia i radości” - te słowa stały się jakby lustrzanym odbiciem zgromadzenia wiernych. „Matko, otwieramy nasze serca i sumienia na przyjęcie Ciebie. Matko Boża, jesteś - jak nas nauczał Jan Paweł II - najdoskonalszym przykładem posłuszeństwa Bogu oraz otwarcia się na działanie Ducha Świętego. Jesteś wzorem otwarcia się na drugiego człowieka w duchu miłości i służby. Chcemy iść śladami Służebnicy Pańskiej, zawierzamy Jej bezgranicznie całą naszą przyszłość” - wypowiadane przez Wójta słowa z głęboką czcią i przekonaniem były powtarzane w sercach setek obecnych parafian.
„Spotkanie z Ikoną Jasnogórską następuje niespełna miesiąc po odejściu naszego umiłowanego rodaka Jana Pawła II - mówił podczas uroczystej Mszy św. bp Ryszard Karpiński - na początku miesiąca maryjnego, w którym pobożność katolicka i polska wyśpiewuje nie tylko Litanię czy Pod Twoją obronę, ale otwiera swoje serca w sposób szczególny, aby czcić i sławić Maryję”. W homilii Ksiądz Biskup przywołał postać Jana Pawła II, który dla każdego z nas powinien być wzorem bezgranicznego zawierzenia Bogu na wzór Maryi. Wzywał wiernych, by - jak Święci Piotr i Paweł - „w każdym czasie byli gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się uzasadnienia tej nadziej, którą jest Chrystus”. „Czyż nie po to jest to spotkanie z Matką, abyśmy odnowili naszą przyjaźń nie tylko z Nią, ale z Jej Synem, abyśmy sobie uświadomili, jakie to wielkie szczęście, że przynależymy do Kościoła Chrystusowego nie tylko jako jednostka, ale jako cały naród?” - pytał bp Karpiński. Jakby w odpowiedzi mówił: „Niech to spotkanie z Maryją i z Chrystusem Zmartwychwstałym, żyjącym w Kościele i w tej wspólnocie, pozostanie na zawsze w pamięci. Ceńmy sobie skarb wiary! Obyśmy potrafili go przekazać młodszemu pokoleniu; obyśmy nie dopuścili nigdy, aby ten łańcuch wiary pokoleń z naszej winy został przerwany”.
Czas nawiedzenia żyrzyńskiej wspólnoty zaowocował licznymi zobowiązaniami do dalszej pracy nad sobą, podejmowanymi z miłości do Boga i Najświętszej Matki.
Nabożeństwo szkaplerzne jest jedną z najpopularniejszych form kultu Matki Bożej w Kościele katolickim obok różańca. W tym roku przypada 775. rocznica, kiedy generał karmelitów św. Szymon Stock w Aylesford w Anglii podczas objawień otrzymał od Maryi szkaplerz.
Święto Matki Bożej z Góry Karmel karmelici obchodzą od XIV wieku. Dla całego Kościoła zatwierdził je w 1726 r. papież Benedykt XIII. W Polsce znane jest pod nazwą Matki Bożej Szkaplerznej i obchodzone jest 16 lipca, na pamiątkę zjawienia się Maryi w 1251 r. ówczesnemu generałowi karmelitów o. Szymonowi Stockowi, który modlił się o pomoc dla zakonu. Dekret soboru laterańskiego IV (1215 r.) zabraniał zakładania nowych zakonów i nie uznawał istnienia tych, które nie były oparte na regule zaaprobowanej przez Kościół, a do takich należał wówczas m.in. zakon karmelitów.
Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.
Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.
Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.