Reklama

Smaki świętowania

Niedziela częstochowska 52/2004

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z ks. inf. Ireneuszem Skubisiem - redaktorem naczelnym „Niedzieli” - o tym, jak zachować istotę Świąt, rozmawia Katarzyna Woynarowska

Katarzyna Woynarowska: - Czy dzisiaj inaczej świętujemy Boże Narodzenie niż 20, 30 lat temu? Nie chodzi o liturgię kościelną, ale o zwyczaj, obyczaj, w tym także religijny. Przez wiele lat pracował Ksiądz wśród studentów, w środowisku inteligencji częstochowskiej. Jako redaktor naczelny pisma katolickiego zna Ksiądz wiele aspektów zmieniającej się wokół nas rzeczywistości. Jak wyglądały święta Bożego Narodzenia w latach 60., 70. czy 80., a jak dzisiaj?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ks. inf. Ireneusz Skubiś: - Święta Bożego Narodzenia oparte są w swojej najgłębszej treści na Ewangelii, opowiadaniu o Narodzeniu Jezusa. I cokolwiek innego chcielibyśmy powiedzieć - od tego nie uciekniemy. Obyczaj religijny zawsze związany był z liturgicznym świętowaniem Bożego Narodzenia. Wigilie przeżywane były w rodzinie bardzo ciepło i serdecznie, na Święta zawsze bardzo się czekało.
Pamiętam Wigilie i Boże Narodzenie tuż po wojnie, gdy byłem jeszcze dzieckiem. Choinka wyglądała wtedy inaczej niż obecnie. Drzewko przywoziło się prosto z lasu, wieszało się na nim jabłka, cukierki, pierniczki i ozdoby, które my, dzieci, częściowo wykonywaliśmy sami. Pewnie współczesne dzieci nie wyobrażają sobie drzewka, na które spogląda się łakomym wzrokiem, upatrując znikających zeń szybko jabłek, orzechów i innych smakołyków.
Potem przyszły czasy trudniejsze - czasy komunizmu. Władza otwarcie zwalczała religię. Uważano więc, że Święta są czymś niewłaściwym, a nawet wrogim, chociaż niektórzy towarzysze partyjni w ukryciu urządzali w domu Wigilię, po cichu dowiadując się, skąd wziąć opłatek. Zwyczaj religijny kultywowany był nie tylko w rodzinach komunistów, ale nawet - co może wydać się paradoksalne - w rodzinach ateistów. W prywatnych rozmowach z księżmi często powoływali się oni na świętowanie Wigilii, opowiadali, jak składają sobie życzenia itp. Ale oficjalnie głosili, że obchodzenie świąt Bożego Narodzenia jest im obce światopoglądowo. To było najbardziej zaskakujące.
Zwyczaj płynący z religijności, mający swoje tło w kulturze ewangelicznej, chrześcijańskiej, był wtedy dla nas wszystkich bardzo ważny. Ludzie nie chcieli odcinać się od chrześcijaństwa. Było więc czymś wręcz niemoralnym nie mieć w domu opłatka czy w Wigilię spożywać potrawy mięsne.
Im bliżej lat 80., tym sprawy wyglądały inaczej. Ludzie coraz odważniej przyznawali się do religii. W radiu i telewizji pojawiły się kolędy, zaczęto organizować spotkania opłatkowe różnych grup. Głośno mówiono, że oto mamy Święta - nie zawsze akcentując jednak fakt, że chodzi o święta Bożego Narodzenia. I dzisiaj możemy się spotkać z tą sytuacją. W wielu krajach demokratycznych ucieka się od podkreślania, że chodzi o święta narodzin Jezusa Chrystusa, jakby chciano ominąć wszystko, co z tym wydarzeniem i z całym chrześcijaństwem jest związane. Nazwałbym to nawet ucieczką od Bożego Narodzenia.

- Obserwujemy od kilku lat ogromną komercjalizację świąt Bożego Narodzenia. Niektórzy nazywają to nawet „obłędem konsumpcji”. Czy takie traktowanie Świąt przeszkadza nam w ich duchowym przeżywaniu?

- Komercjalizacja tych Świąt sięga daleko i głęboko, i wykorzystuje każdą metodę, by wejść w duszę człowieka. Nachalny przedświąteczny handel kłóci się także z dobrym tonem. Dzisiaj podczas telewizyjnej lekcji języka angielskiego osoba prowadząca mówiła o żonie św. Mikołaja... Zupełne zacieranie istoty sprawy, robienie przysłowiowej wody z mózgu...
Jeżeli będziemy tylko chodzić po sklepach, to nie przeżyjemy w sposób właściwy świąt Bożego Narodzenia. A jaki jest ten właściwy sposób? Są rekolekcje, Roraty, jest modlitwa, są postanowienia adwentowe, jest większy kult dla Matki Najświętszej - pewne „ścieżki adwentowe”, o których często w tym czasie pisała Niedziela. Jeżeli ktoś chce, to znajdzie podpowiedź i możliwość właściwego przygotowania i przeżycia świąt Bożego Narodzenia. Jeżeli jednak damy się ponieść fali zakupów, prezentów i innych, w gruncie rzeczy nieistotnych spraw, to - niestety - nie wydostaniemy się z duchowej mielizny i stracimy coś niezwykle ważnego.

Reklama

- Zmiany w zwyczajach świątecznych są też „zasługą” Kościoła. Wielu ludzi pyta np., czy teraz muszą jeść w Wigilię dania mięsne, czy wolno po staremu pościć. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku zniesiono w Kościele polskim obowiązek postu w Wigilię.

- To, że nie ma obowiązku postu, to rzecz zewnętrzna, żeby ujednolicić pewne ogólne zalecenia Kościoła. Oczywiście, najlepsza i najpiękniejsza jest dla nas opcja tradycyjnego spędzenia Wigilii. Takim zachowaniem podkreślamy naszą pobożność i przywiązanie do tradycji.

- Czy zgodzi się Ksiądz z tezą, że coraz częściej ginie zwyczaj rodzinnego przeżywania Świąt? Że ludzie wyjeżdżają wtedy na narty, a co zamożniejsi - do ciepłych krajów, zamiast świętować w gronie rodzinnym, jak czynili to nasi przodkowie.

- Jest pewna część ludzi, zwłaszcza zamożnych, którzy wyjeżdżając na Święta z domu, mówią, że chcą je przeżyć trochę inaczej. Nic w tym złego czy nagannego. Najczęściej wyjeżdżają wtedy rodzinnie - zwyczaj świątecznej rodzinności jest więc zachowany. Jednak, moim zdaniem, większość Polaków, nawet mając możliwość wyjazdu, woli na ten czas zgromadzić się przy swoich starszych rodzicach, uczestnicząc w Pasterce, śpiewając kolędy i ciesząc się sobą nawzajem.

- Czy media katolickie, głównie prasa katolicka, mogą wpłynąć na kultywowanie polskich świątecznych tradycji, zatrzymać „amerykanizację” Świąt?

- Gazeta katolicka powinna podpowiadać i pokazywać, jak spędzić święta Bożego Narodzenia, które powinny być dla człowieka wierzącego oparte na liturgii Mszy św., modlitwie, śpiewie, brewiarzu. Czytelnicy Niedzieli czy innego pisma katolickiego mają możność wzbogacenia swej wiedzy i właściwego spędzania czasu świątecznego. Widzę raczej problem w tym, że katolicy nie zawsze uświadamiają sobie, co mogą zyskać, nabywając np. Niedzielę, czy inną katolicką gazetę albo książkę. Toteż Bogu dziękujemy za naszych stałych i wiernych Czytelników. Naszym marzeniem jest jednak, by w sposób jak najbardziej systematyczny prasa katolicka, ta naprawdę ubogacająca lektura, była obecna we wszystkich katolickich domach.
A jeśli chodzi o amerykanizację świąt Bożego Narodzenia, to pamiętajmy, że obok tego handlowego szaleństwa, istnieje pobożna i przywiązana do religii Ameryka zwyczajnych ludzi. Myślę nawet, że bardziej pobożna niż współczesna Europa.

- Dziękuję za rozmowę.

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Warmińsko-mazurskie/ Pociąg ze 180 pasażerami utknął kilometr przed stacją Sterławki

2026-01-01 20:05

[ TEMATY ]

pociąg

Adobe Stock

Kilometr przed stacją Sterławki zepsuła się lokomotywa pociągu do Gdyni. Ze względu na wysoki śnieg 180 pasażerów nie może wysiąść z wagonów. Kolej zdecydowała o wysłaniu na miejsce spalinowej lokomotywy.

O zepsuciu się lokomotywy i braku możliwości wysadzenia podróżnych poinformował PAP rzecznik prasowy wojewody warmińsko-mazurskiego Szymon Tarasewicz.
CZYTAJ DALEJ

Nakazane święta kościelne w 2026 roku

2025-12-03 07:58

[ TEMATY ]

Nakazane święta kościelne

Karol Porwich/Niedziela

Publikujemy kalendarz uroczystości i świąt kościelnych w 2026 roku.

Wśród licznych świąt kościelnych można wyróżnić święta nakazane, czyli dni w które wierni zobowiązani są do uczestnictwa we Mszy świętej oraz do powstrzymywania się od prac niekoniecznych. Lista świąt nakazanych regulowana jest przez Kodeks Prawa Kanonicznego. Oprócz nich wierni zobowiązani są do uczestnictwa we Mszy w każdą niedzielę.
CZYTAJ DALEJ

Wspólnota niesie chorego, a Jezus stawia go na nogi i oddaje mu dom

2026-01-02 10:28

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

źródło: wikipedia.org

Mozaika, Sant’Apollinare Nuovo, VI w.

Mozaika, Sant’Apollinare Nuovo, VI w.
Scena rozgrywa się u schyłku życia Samuela. Starsi przychodzą do Ramy i domagają się króla. W tle stoi starość proroka oraz gorycz z powodu synów, którzy wypaczali sąd. Prośba brzmi: „Ustanów nam króla, aby nami rządził, jak u wszystkich narodów”. W Izraelu to zdanie dotyka tożsamości. Pan wyprowadził lud z Egiptu i prowadził go przez pustynię bez ludzkiego tronu. Dlatego Bóg mówi Samuelowi: „Nie ciebie odrzucają, lecz Mnie odrzucają jako króla nad sobą”. Słowo „król” (melek) staje się tu imieniem tęsknoty za stałym punktem i za widzialną ochroną. Lęk i pragnienie podobieństwa do innych narodów okazują się silniejsze od pamięci przymierza.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję