Reklama

Misje w Afryce (cz. II)

Niedziela legnicka 43/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z s. Małgorzatą Fudalej - misjonarką rozmawia Monika Poręba

Monika Poręba: - Co kraj to obyczaj - mówi stare powiedzenie, wiele zwyczajów i tradycji kultywują mieszkańcy Mali. Jedne - jak mówi Siostra - szokują, inne wręcz zadziwiają.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

S. Małgorzata Fudalej: - Po raz pierwszy właśnie w Mali widziałam niezwykły pochówek zmarłych. Pogrzeb bardzo odmienny od polskiego, wręcz mnie zaszokował. Jeżeli umrze osoba starsza, to wszyscy się cieszą, uważają bowiem, że przeżyła szczęśliwe swoje życie, ma dużą rodzinę i wnuki. Rodzina wkłada zwłoki do trumny i wszyscy zaczynają wokół niej tańczyć. Jeżeli nie jest to rodzina muzułmańska, tylko katolicka, to dodatkowo gotują piwo, zrobione na bazie pszenicy. Piją, tańczą, są zadowoleni. Następnie trumnę niosą do kościoła, też w rytmie tanecznym. Po Komunii św. znów tańczą wokół trumny. Później zostaje ona zamknięta i niesiona na cmentarz. Jednak idzie się tam specjalnym krokiem: trzy do przodu, dwa do tyłu, trzy do przodu, dwa do tyłu... I to trwa godzinami. Warto dodać, że pogrzeb, ze względu na upały, organizuje się w dniu śmierci danej osoby. W pierwszą rocznicę śmierci zjeżdża się cała rodzina i znów rozpoczyna się świętowanie. Jedzą, tańczą, bawią się i to trwa nawet cztery dni. W tym czasie jeden z członków rodziny zmarłego ubiera się w jego rzeczy i odgrywa teatr. Jest to coś, co mnie bardzo zaskoczyło. Żeby zawiadomić kogoś o pogrzebie, bierze się miski zrobione z suszonych owoców, wkłada się je do wody i stuka drewnianą łyżką. Jeżeli ktoś usłyszy ten charakterystyczny głos, to wie, że trzeba iść do tego domu, bo ktoś umarł.

- Wspominała Siostra, że Malijczycy są gościnni i bardzo życzliwi.

- Tak. Jeżeli ktoś przyjeżdża do ich kraju, to jest tam serdecznie przyjmowany. Otrzymuje nadane przez nich nowe nazwisko, najczęściej jakiegoś znanego rodu. Ja np. nazywam się KULIBALI. To jest nazwisko dawnego króla Mali. Opuściłam swój dom, kraj i przyjechałam do Mali, teraz tu jest mój dom, dlatego otrzymałam nazwisko. Nosząc je, mam dużo przywilejów. Poszłam kiedyś na zakupy. Ale ceny wydawały mi się zbyt wysokie. Wówczas właściciel zapytał, jak się nazywam - mówię KULIBALI. Ja też jestem KULIBALI, możesz więc kupować po niższej cenie. Nie ma prawa mi jej podwyższyć, ani zrobić krzywdy. Jest to coś nowego, gdzie indziej tego nie spotkałam.

- Jednak ta gościnność może być męcząca. Zanim pójdzie się do rodziny z wizytą, trzeba zapoznać się z ceremonią przyjmowania gości.

Reklama

- Gdy przychodzi się do danej rodziny, gospodarze od razu proponują herbatę lub wodę. Jeśli poprosi się o wodę, to można posiedzieć krótko u takiej rodziny, a jeśli herbatę, to wizyta trwa 3, 4 godziny. Dlaczego? Bo istnieje cały ceremoniał przygotowywania herbaty. Parzy się ją w małych czajniczkach na węglu drzewnym. Jest on czarna, z miętą i dużą ilością cukru. Trzeba wypić trzy filiżanki takiej herbaty. Pierwsza jest bardzo mocna, druga słabsza i trzecia bardzo słaba. Jak przyszłam pierwszy raz do pewnej rodziny i po wypiciu pierwszej herbaty chciałam już wyjść, wówczas dowiedziałam się, że zwyczaj jest inny. Wytłumaczyłam się, że muszę iść na modlitwę i mnie puścili. Gdybym miała inne zajęcie, nie mogłabym wyjść z ich domu.

- Będąc w Afryce, miała Siostra okazję pracować w ośrodku dla czarownic.

- Tak. Afrykańczycy wierzą w różnych bogów. Jeżeli ktoś umarł, to uważają, że nie była to śmierć naturalna, ale jakaś osoba musiała zjeść duszę. Wtedy mężczyźni biorą trumnę na plecy i idą przez wioskę szukać czarownicy. Nagle mówią, że trumna skręca do domostwa jakiejś kobiety. Walą trumną w drzwi i wyciągają tę kobietę. Palą całe domostwo, zabijają czarownicę albo pozwalają jej uciec, aby umarła w buszu. Przeważnie ofiarą pada kobieta, która nie może mieć dzieci, albo nie chce wyjść powtórnie za mąż, albo kobieta, której dobrze się powodzi, a której się zazdrości. Wówczas taka kobieta, której uda się uciec, trafia do centrum dla czarownic. Obecnie jest ich tam 370. Jednak nie od razu są tam przyjęte. Muszą przejść kwarantannę i poczekać aż jedna z kobiet umrze. Często takie kobiety leżą pod drzewami eukaliptusowymi i czekają. Są pobite, chore, a nawet jednej ucięto rękę. Straszy widok. W tym centrum wygnane kobiety przebywają prawie do końca życia. Jedna z najmłodszych, którą oskarżono o to, że jest czarownicą, miała zalewie 20 lat. Takie praktyki, niestety, są powszechne. Dopóki tamtejsi przywódcy duchowni nie powiedzą, że to jest złe, my nic nie możemy zrobić.

Reklama

- Zanim wyjadą na misje, przyszli misjonarze uczą się języka, kultury danego państwa oraz ich zwyczajów. Jednak dopiero będąc tam - okazuje się, że są rzeczy, do których nie można się przyzwyczaić.

- Ludzie tam ciągle mają czas na wszystko. Jak spotkają się znajomi na ulicy, to pozdrawiają się nawet 5 minut. A ja nie mam tyle czasu, bo zawsze gdzieś się spieszę. Druga rzecz to pytanie o drogę. Gdy kończę wizytę u jakieś rodziny i nie dadzą mi wskazówek, to muszę siedzieć nawet 2, 3 godziny, a nieraz i całą noc. Nie można wyjść sobie i pójść do domu. Co jeszcze? Ci ludzie nigdy nie powiedzą NIE. Jeżeli pytam się, czy przyjdą do misji, to nigdy nie powiedzą NIE. Zawsze TAK, przyjdziemy, ale już po tonacji głosu wiem, że nie przyjdą. Nie chcą robić mi przykrości.

- Na misji katolickiej rozmawia Siostra w języku francuskim, a w jakim języku porozumiewa się z mieszkańcami Bamako?

Muszę się porozumiewać w ich języku, którego nie rozumiem tak dobrze. Jest to język bambara, bardzo trudny, trzeba mieć dobrze wyrobione ucho, aby zrozumieć dane słowa. Znam podstawowe wyrazy, ale muszę iść do specjalnej szkoły, aby nauczyć się gramatyki.

- Jakie niebezpieczeństwa czyhają na misjonarki w Afryce, czego trzeba się wystrzegać, na co uważać?

Reklama

- Trzeba obawiać się chorób. Musimy mieć odpowiednie szczepienia. Trzeba uważać, co się je u ludzi, żeby nie przesadzać z ilością pokarmu. Ich jedzenie jest zdecydowanie inne niż nasze. W buszu trzeba uważać na wodę, często jest brudna. Można zapaść na malarię i na wiele innych groźnych chorób.

- Czy Siostra spotkała się z szamanem?

- Spotykałam się z ludźmi, którzy zajmują się różnymi czarami. Malijczycy wierzą, że szamani mają dużo mocy. Swoje moce przekazują z pokolenia na pokolenie. Najczęściej taki czarownik ma wnuka o tym samym imieniu.

- Będąc na misjach, z dala od rodzinnego domu, z pewnością są chwile wesołe, ale nie brakuje też smutnych. Czy jest takie wydarzenie, którego nie zapomni Siostra nigdy?

- Gdy byłam pierwszy raz w Mali, zgubiłam się w Bamako. Nie ma tam nazw ulic, wszystkie dzielnice, domy są takie same, nie ma nic charakterystycznego, po czym można rozpoznać drogę powrotną na misję katolicką. Pewnego dnia zgubiłam się z siostrą Malijką, która nie znała języka bambara. Jeździłyśmy taksówką i szukałyśmy misji. Po trzech godzinach jakiś muzułmanin wsadził nas do innej taksówki, powiedział kierowcy, gdzie ma jechać i znowu szukałyśmy, i nie znalazłyśmy misji. Zrobiło się już ciemno i niebezpiecznie. Gdy tak jeździliśmy, spotkaliśmy tego samego muzułmanina. Wiedział już, że nadal szukamy misji katolickiej. Wówczas poprosił sąsiada, który miał samochód, aby jeździł z nami i szukał naszego domu. I w końcu znalazłyśmy. Ci muzułmanie byli tacy dobrzy i życzliwi, nawet od nas nie wzięli pieniędzy.

- Czy Malijczycy wiedzą, gdzie leży Polska?

Reklama

- Chyba nie, ale gdy słyszą, że jestem Polką, to kojarzą mnie z Papieżem. Mówią, że jestem z tej samej wioski lub plemienia co Papież. I z tego względu mam dużo przywilejów. Papież jest bardzo uznawany. Druga osoba, z którą jestem kojarzona, to Lech Wałęsa. Jest to bardzo przyjemne.

- „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”. Czy w Mali brakuje misjonarzy i misjonarek?

- Ogromnie. W seminarium duchownym jest bardzo mało kleryków. Nowy ksiądz z Mali będzie wyświęcony dopiero za 3 lata. Zgromadzenie Ojców Białych nie ma dużo księży, a pracy jest wiele. Z powodu braku kapłanów misje są zamykane i islam zatacza coraz szerze kręgi, ludzie, niestety, wracają do religii tradycyjnej.

- Gdzie Siostra skierowałaby osoby, które czują powołanie i chciałby wyjechać na misje do Afryki?

- Osoby, które chcą głosić dobrą nowinę na Czarnym Lądzie, mogą zgłosić się do naszego Zgromadzenia w Lublinie. Oto adres:
Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Najświętszej Maryi Panny Królowej Afryki, ul. Chotkiewicza 9, 20-813 Lublin, tel. (081) 533-31-57.

- Czego możemy życzyć misjonarce, która po urlopie wraca na Czarny Ląd?

- Przede wszystkim wytrwałości i proszę o modlitwę, bo ona jest bardzo odczuwalna, gdy jesteśmy tak daleko.

- Dziękuję za rozmowę.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sąd Dyscyplinarny PiS zdecydował w sprawie Morawieckiego i innych parlamentarzystów

2026-08-13 19:39

PAP

Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki

W czwartek Koleżeński Sąd Dyscyplinarny PiS podjął decyzję o wykluczeniu z partii 38 posłów i 2 senatorów, wchodzących w skład klubu Rozwój Plus, w tym b. premiera Mateusza Morawieckiego - przekazał PAP rzecznik dyscyplinarny PiS Karol Karski. Mają oni 7 dni na odwołanie się od decyzji - dodał.

Decyzja ws. wykluczenia łącznie 40 parlamentarzystów z PiS zapadła podczas czwartkowego posiedzenia Koleżeńskiego Sądu Dyscyplinarnego w siedzibie partii.
CZYTAJ DALEJ

Skazany za krytykę represyjnych przepisów, bez dostępu do sakramentów. Biskupi powierzają go św. Maksymilianowi Kolbemu

2026-08-14 10:09

[ TEMATY ]

św. Maksymilian Maria Kolbe

Agata Kowalska

Od ponad pięciu lat przebywa w więzieniu, jego stan zdrowia się pogarsza, a według doniesień nie ma dostępu do sakramentów. Brytyjscy biskupi ponawiają apel o uwolnienie 78-letniego Jimmy’ego Laia i proszą katolików o modlitwę za niego do św. Maksymiliana Marii Kolbego.

Jimmy Lai, katolik i obywatel brytyjski, wydawca prasy oraz krytyk Komunistycznej Partii Chin w Hongkongu, został skazany na 20 lat pozbawienia wolności. 15 grudnia 2025 r. sąd uznał go za winnego „kolaboracji z obcymi siłami” w związku z publikowaniem materiałów uznanych za wywrotowe.
CZYTAJ DALEJ

Czy 15 sierpnia katolików obowiązuje udział we Mszy św.?

2026-08-14 13:36

[ TEMATY ]

Wniebowzięcie NMP

Karol Porwich/Niedziela

Wśród licznych świąt kościelnych można wyróżnić święta nakazane, czyli dni w które wierni zobowiązani są od uczestnictwa we Mszy świętej oraz do powstrzymywania się od prac niekoniecznych. Lista świąt nakazanych regulowana jest przez Kodeks Prawa Kanonicznego. Oprócz nich wierni zobowiązani są do uczestnictwa we Mszy w każdą niedzielę.

Przypadająca 15 sierpnia uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wiąże się nierozłącznie ze święceniem ziół, toteż w pobożności ludowej nosi ona nazwę święta Matki Boskiej Zielnej lub Korzennej. W kościołach święci się wówczas zioła, kwiaty i snopy dożynkowe. W sanktuariach maryjnych gromadzą się wielkie rzesze pielgrzymów.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję