Wśród nich są mieszkańcy domu, wolontariusze, osoby korzystające z pomocy sióstr i ci, którzy po prostu przychodzą na niedzielną Mszę św. – Tutaj zawsze w niedzielę jest dużo osób, nie tylko dzisiaj, kiedy Mszę św. odprawia kard. Konrad Krajewski – zauważa jeden z kapłanów.
Siostry witają swoich podopiecznych uśmiechem, rozmawiają z nimi bezpośrednio, dotykają ramienia, pytają, jak się czują. Jest w tym zwyczajna, codzienna bliskość. W prowadzonym przez nie Domu Najświętszego Serca Pana Jezusa potrzebujący mogą otrzymać ciepły posiłek, kąpiel, czyste ubrania oraz pomoc materialną i duchową. Siostry opiekują się także chorymi i niepełnosprawnymi mężczyznami, w tym osobami po amputacjach. Z ich pomocy w ciągu roku korzystają tysiące osób.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Jednym z mieszkańców domu jest Łukasz. Od pół roku mieszka tutaj, ale siostry zna już od czterech lat. Trafił do nich ze szpitala po amputacji stopy. Po śmierci ojca stracił mieszkanie, zaczął pić i znalazł się na ulicy. – Ten dom daje mi miłość – mówi. – Nie jestem samotny, tutaj mam ciepło, dobrze się czuję w tym gronie – z siostrami i innymi mieszkańcami. Kocham siostry.
Reklama
Siostry przyjęły go, zaopiekowały się nim i pomogły znaleźć pracę. Łukasz jest ślusarzem. Dziś chce wynająć własne mieszkanie i samodzielnie żyć, ale nie zamierza zapomnieć o miejscu, które pomogło mu stanąć na nogi. – Siostry przywróciły mi godność, uratowały we mnie człowieka. Nie wiem, gdzie byłbym dzisiaj, gdyby nie one.
Dlatego Łukasz sam został wolontariuszem. Pomaga przy osobach chorych, sprząta i robi wszystko, o co poproszą go siostry. – Obiecałem sobie, że zawsze będę przy nich i będę im pomagał. Nie mogę inaczej. Kocham siostry!
Wcześniej wiara i Bóg były dla niego daleko. O św. Matce Teresie z Kalkuty opowiadały mu siostry. Dziś mówi, że jej obecność dostrzega przede wszystkim w ich codziennym życiu. – Po nich samych widać, co czyniła i jak żyła. W każdej z sióstr tutaj widzę św. Matkę Teresę. A w siostrach widzę Chrystusa.
Siostry Misjonarki Miłości są w Łodzi od 2003 r. W swoim domu prowadzą jadłodajnię i miejsce pobytu dla najbardziej potrzebujących. Ich posługa obejmuje nie tylko pomoc materialną, ale także codzienną obecność przy człowieku – również tym chorym, samotnym i odrzuconym.
Łukasz chciałby, żeby więcej osób mogło zobaczyć ten dom od środka: – Warto przyjść do nas jako wolontariusz. Warto po prostu zobaczyć, jak ten dom funkcjonuje i jaka miłość bije od sióstr. Tego nie da się opowiedzieć. To trzeba zobaczyć i doświadczyć. Na pożegnanie uśmiecha się do mnie i mówi: – Bóg ma plan dla każdego z nas. On poprowadzi.
