W Polskich zdrajczyniach. Pięknych, okrutnych i złych autor bierze na literacki warsztat dziewięć kobiet z różnych epok. Obok agentek Gestapo, carskiej policji i SB stawia Joannę Grudzińską, Różę Luksemburg czy Wandę Wasilewską. Łączy je jedno słowo: zdrajczyni. Tyle że im głębiej autor wchodzi w ich życiorysy, tym trudniej mu utrzymać tę kategorię w ryzach.
Jedną z najbardziej przejmujących historii jest opowieść o Blance Kaczorowskiej. Zaczynała jako zdolna konspiratorka. Zdobywała informacje o Niemcach, ryzykowała życiem, została odznaczona Krzyżem Walecznych. Później przeszła na drugą stronę. Wydawała Gestapo ludzi polskiego podziemia i znalazła się wśród osób, które przyczyniły się do aresztowania gen. Stefana Roweckiego „Grota”. Po wojnie współpracowała z komunistycznym aparatem bezpieczeństwa. Jej biografia pokazuje, jak niebezpieczne bywa łatwe nazywanie kogoś bohaterem, zanim nie pozna się jego historii do końca.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Sławomir Koper lubuje się w ostrych sądach, anegdotach i szczegółach z życia prywatnego opisywanych kobiet, dlatego jego książka jest tak „soczysta”, ociekająca pikanterią i niejednoznacznością. Choć często formułuje wobec swoich bohaterek określenia typu „haniebna rola”, „brak skrupułów” czy „zdradziecka misja”, to paradoksalnie przedstawione przez niego biografie zaczynają podważać postawione wcześniej wyroki. Sam Koper przyznaje przecież, że Joanna Grudzińska „wymyka się jednoznacznym ocenom”, a Różę Luksemburg nazywa „zdrajczynią mimo woli”.
Po lekturze Polskich zdrajczyń rodzi się więc pytanie nie o to, która z bohaterek była najgorsza, lecz gdzie właściwie zaczyna się zdrada.
