Kartagina ma pecha do historii. Przez 2 tys. lat opowiadali ją głównie zwycięzcy – Rzymianie. A zwycięzcy rzadko bywają bezstronnymi kronikarzami. Dlatego w zbiorowej wyobraźni Kartagina pozostała przede wszystkim jako miasto Hannibala, słoni bojowych i ostatecznej klęski. Kartagina to mocarstwo przegranych i cywilizacja spalona wraz z własną pamięcią. I właśnie od tego punktu, który w pewnym sensie jest wielką białą plamą historii, zaczyna Eve MacDonald. Jej książka Kartagina. Nowa historia starożytnego imperium nie jest zwykłą syntezą dziejów. To próba odzyskania pamięci o świecie, który przez sześć wieków należał do najważniejszych potęg Morza Śródziemnego. Autorka, korzystając z ustaleń archeologicznych i współczesnych badań, pokazuje Kartaginę jako państwo kupców, żeglarzy, dyplomatów i budowniczych imperium, a nie wyłącznie militarnych rywali Rzymu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
