Reklama

Turystyka

Legendarny Transsib

Miałem za sobą liczącą 4 tys. km kultową Route 66 w poprzek Stanów Zjednoczonych. Legendarna droga, żywe muzeum Ameryki ubiegłego stulecia. Wtedy postanowiłem wybrać się w podróż Koleją Transsyberyjską uwiecznioną na filmach i stronicach licznych książek: 9,3 tys. km i osiem stref czasowych.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Taka podróż od ponad wieku działa na wyobraźnię jak obietnica świata większego, wolniejszego i bardziej skupionego na sensie drogi niż na samym celu. Jej urok nie polega wyłącznie na rekordowej długości trasy ani na geograficznej skali przedsięwzięcia – polega na szczególnym doświadczeniu czasu, przestrzeni i spotkania z drugim człowiekiem, które trudno odnaleźć w jakiejkolwiek innej formie podróżowania. Przede wszystkim Transsyberia uczy cierpliwości i uważności. W epoce lotów trwających kilka godzin kolej zmusza do zaakceptowania rytmu świata, który nie poddaje się przyspieszeniu. Dni odmierzane są kolejnymi stacjami, nocami spędzanymi w kołyszącym wagonie i porankami, gdy za oknem pojawiają się coraz to inne krajobrazy. Czas przestaje być tyranem, a zaczyna być towarzyszem. Podróżny nie „pokonuje” przestrzeni – on w niej przebywa. I właśnie to powolne zanurzenie się w drodze stanowi jeden z największych uroków tej kolei.

Reklama

Drugim wymiarem jest krajobraz, który rozwija się niczym monumentalny fresk. Za szybą wagonu przesuwają się bezkresne lasy tajgi, ostatnie przyczółki cywilizacji na bezludnych terytoriach, rozległe stepy, niezamieszkałe góry, drewniane syberyjskie osady, miejsca, gdzie kończą się ludzkie ścieżki i gdzie zimą pojawiają się niemal abstrakcyjne pejzaże śniegu i lodu. Te widoki nie należą do pocztówkowych w banalnym sensie; są surowe, czasem monotonne, a przez to hipnotyzujące. Uczą pokory wobec natury i skali kontynentu. Pasażer zaczyna rozumieć, jak względne są jego codzienne troski, gdy mierzy się je z tysiącami kilometrów pustki i ciszy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Spotkania w wagonie

Transsyberia to jednak nie tylko pejzaż, to także ludzie. W wagonie spotykają się losy, języki i historie. Wspólna przestrzeń sprzyja rozmowom, które w innym kontekście nigdy by się nie wydarzyły. Podróżny z zagranicy, emerytka wracająca do wnuków, żołnierz jadący do jednostki, student z plecakiem – wszyscy oni dzielą herbatę parzoną w samowarze, chleb i słoninę, czas i ciekawość świata. Urok tej podróży tkwi w zwyczajnych gestach: w rozmowie przy składanym stoliku, w wymianie spojrzeń, w milczeniu, które nie krępuje. Transsybir to pociąg legenda, odrębny mikroświat, wspólne śpiewanie przy gitarze, zawiązująca się w trakcie jazdy społeczność.

Rozmawiałem na peronach z babuszkami sprzedającymi owoce, warzywa, gorące posiłki czy pielmieni – te same, które Borys Pasternak opisywał w Doktorze Żywago. Poznawałem fascynujące historie współtowarzyszy podróży i prawdziwą rosyjską duszę. Byłem zaskoczony szczerością i życzliwością, poznaniem pomocnych ludzi, których trudno zapomnieć. I chociaż w moim życiu widywałem w innych zakątkach świata bardziej urokliwe krajobrazy, to nie miały one takiego samego ładunku emocjonalnego jak ten, którego doświadczyłem, gdy jechałem tym pociągiem.

Reklama

Nie bez znaczenia jest także wymiar historyczny. Kolej Transsyberyjska to nie tylko środek transportu – jest osią, wokół której przez dziesięciolecia toczyły się losy imperium, zesłańców, kupców i odkrywców. Podczas podróży nią trudno nie odczuć ciężaru przeszłości: dramatów Sybiru, ambicji modernizacyjnych, prób ujarzmienia przestrzeni, która zawsze pozostawała częściowo nieokiełznana. Ten historyczny kontekst nadaje podróży głębię, sprawia, że każdy kilometr jest nie tylko odległością, ale i wyrazistą opowieścią.

Urok w paradoksie

Magistrala Transsyberyjska jest najdłuższą trasą kolejową na świecie. Jej początki sięgają 1857 r., kiedy to generał-gubernator Michaił Murawjow-Amurski po raz pierwszy podjął temat budowy kolei łączącej Europę z Syberią. Rozpoczęto ją w 1891 r. Początkowo pracowało tam 10 tys. osób, z czasem liczba pracowników została zwiększona do 90 tys. Dużą rolę w budowie magistrali odgrywali więźniowie, żołnierze oraz wieśniacy. Szlak ten został oddany do użytku w lipcu 1903 r., chociaż jeszcze przez rok przez jezioro Bajkał podróżni byli przeprawiani promami.

Urok Transsyberii polega również na jej paradoksach. To symbol jednocześnie nowoczesności i archaiczności, komfortu i prostoty. Z jednej strony – ciepłe wagony, regularność rozkładu jazdy, z drugiej – prowizoryczne stacje pośród kompletnej pustki, sprzedawczynie oferujące domowe pierogi na peronach, rytuały, które od dekad niewiele się zmieniły. Ten kontrast sprawia, że podróż nabiera autentyczności. Nie jest turystycznym spektaklem przygotowanym na pokaz – jest realnym wycinkiem życia.

Reklama

Wreszcie – Transsyberia jest podróżą w głąb samego siebie. Długie godziny spędzone na patrzeniu przez okno, czytaniu, pisaniu lub zwyczajnym byciu bez planu sprzyjają refleksji. To droga, na której łatwo uporządkować myśli, zadać sobie pytania, na które w codziennym pośpiechu nie ma miejsca. W tym sensie urok tej kolei nie kończy się wraz z dotarciem do Władywostoku – on trwa jeszcze długo po powrocie, w zmienionym spojrzeniu na świat i własne tempo życia.

Opowieść o marzeniu

Podróż tą koleją urzeka, bo łączy w sobie przestrzeń, czas, historię i człowieka w harmonijną całość. Jest przypomnieniem, że prawdziwa wartość podróży nie zawsze tkwi w egzotyce celu, lecz ujawnia się w jakości drogi, w uważnym przeżywaniu kolejnych chwil i w gotowości, by dać się tej drodze poprowadzić. Stalowy szlak znany jest wszystkim, ale rzesza ludzi nigdy nie słyszała o jego młodszej siostrze, czyli o BAM-ie – Bajkalsko-Amurskiej Magistrali Kolejowej, pomyślanej jako strategiczna trasa alternatywna na wypadek konfliktu z Chinami. Równie ważne było zagospodarowanie bezludnych dotychczas terenów oraz stworzenie dostępu do wnętrza Syberii, żeby móc gospodarczo wykorzystywać jej potencjał. Miało to być bezprzykładne wyzwanie dla komsomolców, pomnik ich heroicznego wysiłku. Na Syberię wysłano dziesiątki tysięcy młodych ludzi – komsomolców, inżynierów, żołnierzy z całego kraju. W propagandzie przedstawiano ich jako pionierów nowej epoki, zdobywców tajgi. Był to rodzaj socjalistycznej gorączki złota – z tą różnicą, że zamiast kruszcu poszukiwano w surowej ziemi sensu i przyszłości.

W pierwszej fali wolontariuszy zjechało 50 tys. młodych ludzi. Mieszkali różnie, w namiotach lub drewnianych barakach, bez elektryczności i innych elementarnych wygód. Warunki były ekstremalne. Wieczna zmarzlina, temperatury spadające zimą do -50°C, rzeki wylewające podczas roztopów, góry wymagające budowy tuneli i mostów. Najbardziej spektakularnym osiągnięciem inżynieryjnym stał się Tunel Siewieromujski – ponad 15 km długości – którego budowa trwała ponad 25 lat i była jednym z najtrudniejszych przedsięwzięć technicznych w historii radzieckiej kolei. Prace utrudniały powodzie, liczne wzniesienia i osuwiska. Budowa BAM-u pochłonęła kilkanaście miliardów rubli, kilka tysięcy istnień ludzkich, w błocie utonęło wiele ciężkich maszyn, spychacze i ciężarówki.

Bajkalsko-Amurska Magistrala Kolejowa nie jest tylko torami przecinającymi Syberię. To opowieść o marzeniu, o zmaganiu z naturą i o tym, jak infrastruktura może stać się częścią tożsamości. W jej stalowych szynach zapisane są zarówno triumfy, jak i rozczarowania, a także nieustanna próba zrozumienia, czym jest podbój przestrzeni na krańcu świata. W 1989 r., po 4 latach nieśmiałej eksploatacji, ekonomiści nowej Rosji uznali BAM za budowę bezsensowną, nietrafioną i bezużyteczną. Ta magistrala ma w sobie jednak coś intymnego. W małych miejscowościach widać ślady wielkiego snu – betonowe blokowiska z lat 70. ubiegłego wieku, pomniki komsomolców, murale przedstawiające budowniczych kolei. To linia, która opowiada historię wiary w przyszłość – nawet jeśli ta przyszłość nie spełniła obietnic.

reporter, eksplorator

2026-03-10 09:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zapragnęliśmy więcej

Niedziela Ogólnopolska 12/2019, str. 22-25

[ TEMATY ]

podróże

Ania Głogowska

W podróży oprócz nieba, gór i morza nie ma niczego pewnego – twierdzi Ola Lewandowska

W podróży oprócz nieba, gór i morza nie ma niczego pewnego – twierdzi Ola Lewandowska

“Wystarczy zapał, chęci, wiara w możliwość odwiedzenia kawałka świata i przeżycia chwil rodem z książek przygodowych.” – mówi w rozmowie z “Niedzielą” Karol Lewandowski, podróżnik i twórca projektu “Busem przez świat”.

W samym podróżowaniu łatwo się zakochać, jednak niektórzy w jego trakcie odnajdują także miłość swojego życia. Tak jak Ty z Olą…
CZYTAJ DALEJ

Czy otwieram się na Bożą łaskę? Czy ją przyjmuję? Czy pozwalam, aby we mnie wzrastała?

2026-07-09 11:40

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Siewcą jest przede wszystkim Bóg. On rozsiewa hojnie dobro. Udziela obficie swoich łask. Nikomu niczego nie szczędzi. Każdy człowiek jest obdarowany Jego darami. Nikt nie może więc powiedzieć, że ominęła go Boża łaska. Każdy ma jej tyle, ile potrzebuje.

Owego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: «Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedne ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na grunt skalisty, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne wreszcie padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha!» Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: «Dlaczego mówisz do nich w przypowieściach?» On im odpowiedział: «Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i w nadmiarze mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą nawet to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: „Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli, i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił”. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na grunt skalisty oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia i jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane wreszcie na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny».
CZYTAJ DALEJ

Papież do Kościoła w Azji: Bądźcie budowniczymi jedności

2026-07-12 09:30

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Kościół w Azji

budowniczy jedności

Vatican Media

Widok na Dżakartę z katedrą i meczetem

Widok na Dżakartę z katedrą i meczetem

Papież mianował kard. Oswalda Graciasa, emerytowanego metropolitę archidiecezji bombajskiej, swoim specjalnym wysłannikiem na XII Zgromadzenie Plenarne Federacji Konferencji Episkopatów Azji (FABC), które odbędzie się w Dżakarcie w dniach 20–26 lipca 2026 roku. W liście do kard. Graciasa Leon XIV zachęca wiernych i biskupów w Azji do stawiania Boga na horyzoncie działania, a człowieka w centrum wyborów - podaje Vatican News.

Papież wyraża nadzieję, że Kościół w Azji nie przestanie się rozwijać. Za pośrednictwem kard. Graciasa wzywa zarówno wiernych jak i biskupów do podejmowania działań służących rozwojowi. Zachęca, aby nie bali się „pobrudzić sobie rąk na placu budowy naszych czasów”, kierując się nadzieją, że umiłowany Kościół w Azji „nigdy nie przestanie rozkwitać w wierze i człowieczeństwie”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję