Reklama

Felietony

Nowy prezydent

Nawrocki nie jest skłonny do ulegania chwilowym emocjom i panice. Pokazał się jako twardy człowiek, który śmiało idzie naprzód.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wybory wygrał dr Karol Nawrocki i niemal połowa Polaków cieszy się z tego faktu, a druga połowa wyzywa wyborców Nawrockiego od ciemniaków i odmawia im jakichkolwiek przymiotów intelektualnych. Rozpętane przez polityków nienawiść i złe emocje przelewają się przez media społecznościowe. Celem ataku stała się nawet 7-letnia córka państwa Nawrockich.

Czy przyjście Karola Nawrockiego do Pałacu Prezydenckiego zmieni dotychczasowy obraz polskiej prezydentury? Moim zdaniem, pojawiła się na to całkiem realna szansa. Nawrockiego bowiem różni od dotychczasowego lokatora Pałacu Prezydenckiego kilka cech. Po pierwsze, miał zupełnie inną drogę życiową. Andrzej Duda – syn profesorskiej rodziny, w której dominującą osobą był ojciec profesor, przez okres dorastania właściwie o nic nie musiał walczyć, wystarczyło, że był kulturalny i grzeczny. I takie też było całe 10 lat jego prezydentury.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tymczasem Nawrocki od najmłodszych lat musiał walczyć o swoją pozycję. Piął się od gdańskiego blokowiska do stanowiska prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Doktorat z historii to rezultat twardego charakteru i odporności na wpływy środowiska, z którego się wywodzi. Pochodzi z Gdańska, co szczególnie rozwściecza Donalda Tuska, który rzuca w jego stronę coraz mniej racjonalne oskarżenia, poparte zresztą przez osoby o najgorszej w Polsce reputacji. Nawrocki oznacza bowiem zbliżający się kres dominowania w polskiej polityce Tuska i jego ludzi zaplątanych w zależności od niemieckich służb specjalnych. Szef IPN – i to jeszcze z Gdańska – może bardzo szybko wyjaśnić źródła politycznych karier co poniektórych gdańszczan. To dla kamaryli Tuska jest wyjątkowo niebezpieczne. Stąd też wynikało wiele akcji służb i państwa, które miały załamać i zniszczyć obecnego prezydenta elekta. To jednak pokazało, że Nawrocki nie jest skłonny do ulegania chwilowym emocjom i panice. Pokazał się jako twardy człowiek, który śmiało idzie naprzód. Sam – m.in. jako były bokser – wiem, jakim trzeba wykazywać się samozaparciem i pewną dozą odwagi, aby stawać na ringu do pojedynku z przeciwnikiem. Boks to twardy sport uczący pokory, ale także dający siłę wewnętrzną. Nawrocki uprawiał tę dyscyplinę na wyższym poziomie niż ja (zająłem się boksem już w wieku męskim, wcześniej terminowałem w karate kyokushin) i na pewno zyskał dzięki temu wiele szlifów, które teraz – jako prezydentowi – bardzo mu się przydadzą. Nie ma łatwej sytuacji, nadal będzie brutalnie atakowany przez „zjednoczony kombinat nienawiści”, który tworzą media podległe kapitałowi niemieckiemu oraz postkomunistycznemu. Nie będzie miał też łatwej sytuacji od strony Prawa i Sprawiedliwości, którego lider będzie chciał z niego uczynić wykonawcę swoich koncepcji. Nawrocki już jednak pokazał, że potrafi się postawić Jarosławowi Kaczyńskiemu, i to w dwóch sprawach naraz. Zadeklarował, że chce unormować stosunki polsko-ukraińskie na właściwej podstawie, czyli stawiając wyżej interesy państwa polskiego i Polaków. To nawet wzbudziło pewną krytykę ze strony urzędującego jeszcze prezydenta Dudy oraz słuszne zaniepokojenie w otoczeniu Wołodymyra Zełenskiego. Wygląda więc na to, że wraz z nadejściem Nawrockiego w Polsce skończy się ukraiński koncert życzeń. Druga sprawa jest bardziej znamienna. Oto – według dochodzących do mnie informacji – Kaczyński chciał upchnąć w Kancelarii Prezydenta byłego marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, na którym ciążą bardzo niedobre posądzenia o jego związek z tzw. aferą podkarpacką. Nawrocki się na to nie zgodził, czym wykazał nie tylko zdrowy rozsądek, ale także postawę właściwą „pierwszemu obywatelowi RP”, którego ostatecznie naród wybrał na swojego reprezentanta.

Okazuje się, że „chuligan z blokowiska” może się stać wreszcie poważnym wyrazicielem polskich interesów – wszyscy będą musieli się z nim liczyć. Jego amerykańskie kontakty sprawią, że będzie mógł szybko zdominować słabego premiera i stać się prawdziwym zwierzchnikiem i rzecznikiem naszych Sił Zbrojnych, na co po cichu liczą żołnierze i oficerowie, którzy nie chcą już dłużej być maskotkami polityków. Mamy prezydenta, z którym możemy wiązać duże nadzieje, a im mocniej będzie działał na rzecz siły naszego państwa, tym silniejsze poparcie będzie miał u zwykłych Polaków. Oczywiście, rykną na niego wszystkie tuby agentury i obcych interesów, ale to tylko będzie świadczyło o tym, że idzie dobrą drogą!

2025-06-10 13:53

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Komunistyczna sztuczna inteligencja

Niedziela Ogólnopolska 23/2026, str. 37

[ TEMATY ]

Moim zdaniem

youtube.com

Witold Gadowski

Witold Gadowski
Wszyscy wokół na przemian albo ostrzegają, albo też fascynują się możliwościami oferowanymi przez narzędzie zwane sztuczną inteligencją. Zacznijmy zatem od tego, że nie jest to inteligencja ani sztuczna. Inteligencja bowiem to nie zdolność do błyskawicznej agregacji danych, nie jest nią także mechaniczne naśladowanie czegokolwiek. W inteligencję nie może być wyposażone żadne narzędzie – choć przecież nie brak reklamowych zachęt, że oto mamy do czynienia z „inteligentnymi” odkurzaczem, lodówką, kuchenką czy systemem zarządzania domem. Inteligencja to dużo więcej niż komputerowa gra czy system udrażniania rur. Inteligencja rodzi się tam, gdzie mamy do czynienia z samoświadomością i wynikającą z niej podmiotowością woli i działania. Niczego podobnego nie mają żadne narzędzia, choćby były najbardziej użyteczne dla człowieka. Spoglądając na to z teologicznego punktu widzenia, możemy stwierdzić, że inteligencję stwarza Istota Nadinteligentna – czyli Pan Bóg, z inteligencją bowiem związana jest także energia duchowa, której człowiek – sam z siebie – nigdy nie stworzy ex nihilo. Inteligencji nie są w stanie stworzyć nawet istoty nadludzkie, czyli dobre ani złe anioły. Wszystko zatem, co dziś jest modnie opatrywane nazwą „inteligencja”, to wyrób technologiczny ułatwiający pewne procesy inicjowane przez ludzi, a jako że inteligencja jest w zasadzie niemierzalna, nie da się jej stopniować określaniem jej mianem pół- czy ćwierćinteligencji. Zespolona świadomość etyczna, bytowa, podmiotowa i poznawcza przynależna jest jedynie człowiekowi, a inne byty mogą spełniać kryteria tylko jej lepszej lub gorszej imitacji.
CZYTAJ DALEJ

Ewangelizacja bez Internetu. Jak bł. Honorat Koźmiński docierał do ludzi?

2026-10-12 20:35

[ TEMATY ]

bł. Honorat Koźmiński

diecezja.waw.pl

Bł. Honorat Koźmiński; obraz namalował Zbigniew Kotyłło

Bł. Honorat Koźmiński; obraz namalował Zbigniew Kotyłło

Dziś, aby podzielić się treścią religijną, wystarczy nagrać krótki film, opublikować post albo przygotować podcast. Internet daje możliwości, o których jeszcze kilkadziesiąt lat temu trudno było marzyć. Ewangelizacja nie zaczęła się jednak wraz z rozwojem nowych technologii. W XIX wieku, w zupełnie innych warunkach, swoją misję prowadził bł. Honorat Koźmiński. Nie miał do dyspozycji mediów społecznościowych, a mimo to potrafił docierać do ludzi i pomagać im odkrywać powołanie.

Działalność Honorata przypadła na czas zaborów, kiedy władze carskie ograniczały swobodę życia religijnego, a po kasacie wielu klasztorów życie zakonne w Królestwie Polskim znalazło się w trudnej sytuacji. W takich okolicznościach kapucyn szukał sposobów, by nadal służyć ludziom.
CZYTAJ DALEJ

Kraków: Pożegnano 415 dzieci martwo urodzonych

2026-10-14 07:28

[ TEMATY ]

dzieci martwo urodzone

Duszpasterstwo Rodzin Dzieci Utraconych Archidiecezji Krakowskiej

W krakowskich Podgórkach Tynieckich odbył się pogrzeb dzieci martwo urodzonych. Ceremonia, podczas której pożegnano 415 dzieci, miała miejsce 13 października 2026 roku.

– Istnieje pokusa, żeby powiedzieć, że dzisiaj żegnamy około czterystu dzieci. To jednak byłoby nie w porządku, bo chcemy każdemu z tych czterystu piętnastu dzieci powiedzieć, że o nim pamiętamy – mówił w homilii ks. dr Janusz Kościelniak, diecezjalny duszpasterz Rodzin Dzieci Utraconych. – Każde z tych dzieci utraconych jest konkretnym człowiekiem, który ma swoich rodziców i rodzinę – dodał kapłan.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję