Jeden zdecyduje się na ten ze zrywanymi stronami, który dumnie wisieć będzie w kuchni. Drugi postawi subtelny kalendarz na biurku i ze szwajcarską precyzją będzie w nim zaznaczać ważne daty. Są i tacy, którzy nie wyobrażają sobie kalendarza bez duchowych motywów. Na rynku wydawniczym nie brakuje takich propozycji, a moja niewątpliwie zachwyci nie tylko swoją piękną zewnętrzną stroną, ale właśnie bogatą zawartością.
Kasia Olubińska, dziennikarka, blogerka, autorka książek – m.in.: Bóg w wielkim mieście czy Mama w wielkim mieście, tym razem oddaje do rąk czytelników kalendarz na rok 2025 pt. Małe wielkie cuda. W tym z pozoru niewielkim książkowym kalendarzu znajdziemy nie tylko dobre, motywujące słowa od samej autorki, zaczerpnięte z jej dotychczasowych książek, ale nade wszystko cytaty świętych, odnośniki do Pisma Świętego, inspiracje duchowe. Co ważne, jest w nim sporo miejsca na zapiski i notatki, są także przypomnienia o ważnych spotkaniach i datach. Kalendarz jest bogato zdobiony, a grafika przeplata się z subtelnymi fotografiami. Plusem tego kalendarza jest też to, że ma twardą oprawę – nie zniszczy się przez cały rok, noszony w torbie, plecaku czy użytkowany każdego dnia.
To już trzeci kalendarz, który blogerka oddaje w ręce swoich sympatyków. Jak sama mówi, starała się, aby okładka kalendarza zapraszała do wiary w to, że każdy dzień kolejnego roku to CUD. Cud, który jest darem, który wzbudza wdzięczność, który rodzi wspomnienia. Cud, w którym jest Pan Bóg. Na 176 stronach kalendarza będzie można zapisać swoje małe wielkie cuda 2025 r. Kalendarz ukazał się nakładem wydawnictwa WAM.
Kościół św. Michała Archanioła w podhalańskim Dębnie
Zimowy wypoczynek w Beskidach i na Podhalu możemy połączyć ze zwiedzaniem najcenniejszych drewnianych świątyń w Polsce. Wszystkie wpisane są na listę światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO.
Małe urokliwe kościółki z pięknymi polichromiami i cerkwie z unikalnymi ikonostasami to najbardziej spektakularne obiekty Szlaku Architektury Drewnianej w Małopolsce. Wznoszone ze szlachetnych gatunków drewna przetrwały setki lat i stanowią wymowne świadectwo wiary ludzi tu mieszkających. Wszystkie obiekty na Szlaku Architektury Drewnianej są oznakowane tablicami, a dojazd do nich wskazują znaki drogowe.
Jest druga połowa lipca, marzymy o urlopie, odpoczynku, chwili wytchnienia. I pewnie niewielu z nas pamięta, że mijają właśnie dni miesiąca poświęconego Najdroższej Krwi Chrystusa. Paradoksalnie, właśnie w okresie wakacji, gdy może łatwiej zapomnieć o Panu Bogu, Kościół podsuwa nam coś, co powinno nas zatrzymać.
Brzmi to niemal jak sprzeczność: ten leniwy, słoneczny czas, kiedy najchętniej odkładamy wszystko na później, skrywa w sobie jedną z najgłębszych i zarazem chyba najbardziej zapomnianych tajemnic wiary. A przecież do czasów reformy liturgicznej podjętej po Soborze Watykańskim II istniała osobna uroczystość Najdroższej Krwi Chrystusa (przypadała 1 lipca). Ustanowił ją papież Pius IX w 1849 roku, a Pius X w 1914 roku podniósł ją do rangi osobnego święta. Wraz z upływem czasu jednak, to święto niejako „wtopiło” się w Boże Ciało (Uroczystość Naświętszego Ciała i Krwi Chrystusa) i zniknęło z kalendarza jako odrębne. W sumie, szkoda, bo w zdecydowanej większości przestajemy pamiętać chociażby o tym, że w lipcu odmawia się litanię do Najdroższej Krwi Chrystusa. A pamiętam, jak Marianna Popiełuszko opowiadała mi, że przez cały lipiec codziennie na kolanach modliła się w domu słowami tej litanii razem z mężem i z dziećmi. Być może dlatego ks. Jerzy miał do niej później szczególne upodobanie. Znamienne, że w ostatnim lipcu swego życia w 1984 roku zaczął ją usilnie propagować wśród swoich dawnych studentów, jak opowiadał mi jeden z nich, Wojciech Bąkowski (lekarz, który zmarł około miesiąc temu).
Ks. Lucjan Szumierz, proboszcz parafii pw. Wszystkich Świętych w Kolbuszowej, był gościem programu „Pytanie na Śniadanie”. Opowiadał tam m.in. o tym, dlaczego warto pomagać jerzykom. Historię kapłana opisuje portal korsokolbuszowskie.pl.
Proboszcz kolbuszowskiej kolegiaty zamontował na plebanii specjalne budki lęgowe dla jerzyków. Proboszcz założył kilkanaście budek lęgowych, aby ratować i wspierać jerzyki. Nie są to przypadkowe skrzynki, ale profesjonalne konstrukcje w tzw. typie brytyjskim. Takie budki są dostosowane do potrzeb tych ptaków i zaprojektowane tak, aby były dla nich bezpieczne - pisze portal. Ich konstrukcja ogranicza ryzyko, że do środka dostaną się drapieżniki albo większe ptaki, które mogłyby wypłoszyć jerzyki lub zająć ich miejsce. To ważne, bo jerzyki chętnie gniazdują w szczelinach budynków, pod dachami i w zakamarkach elewacji, ale takich miejsc jest coraz mniej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.