Reklama

Historia

Anatomia kłamstwa

Wymyślili je Sowieci, by ukryć mord. Alianci dla wygody odwrócili wzrok od kłamstwa, a Polakom nakazali milczeć. Prawda jednak ma to do siebie, że tylko kwestią czasu jest jej zwycięstwo. Tak też dzieje się w przypadku Katynia.

Niedziela Ogólnopolska 5/2024, str. 30-31

[ TEMATY ]

Katyń

pl.wikipedia.org

Niemiecki afisz propagandowy

Niemiecki afisz propagandowy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nad grobami polskich oficerów pomordowanych w Katyniu już na początku 1944 r. rozpoczął się kluczowy etap budowania systemowego, czyli państwowego kłamstwa sowieckiej propagandy, którą Sowieci rozpoczęli wiosną 1943 r. po odkryciu grobów katyńskich przez Niemców. Kilka miesięcy później właśnie z inicjatywy władz sowieckich powstała specjalna komisja, której zadaniem było dostarczenie przekonujących dowodów o odpowiedzialności Niemców za mord dokonany na polskich oficerach.

Narracja tzw. Komisji Burdenki – powstała na podstawie spreparowanych dowodów rzekomo niemieckiej winy – obowiązywała w samym ZSRR oraz w krajach mu podległych po wojnie przez kolejne dekady. Sowieci, by jej bronić, prowadzili kampanie propagandowe, blokowali przekazywanie prawdziwej wiedzy, a także podejmowali kroki prawne i dyplomatyczne. W ZSRR i krajach satelickich sowieckie oraz miejscowe służby tropiły i prześladowały osoby, które mogły podważyć to kłamstwo.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Komisja od mistyfikacji

Zanim powstała Komisja Specjalna do spraw Ustalenia i Zbadania Okoliczności Rozstrzelania przez Niemieckich Najeźdźców Faszystowskich w Lesie Katyńskim Jeńców Wojennych – Oficerów Polskich, na czele z Nikołajem Burdenką, późną jesienią 1943 r. i na początku 1944 r. Sowieci, którzy prowadzili wstępne śledztwo, podjęli działania mające na celu zacieranie śladów oraz wykreowanie fałszywego obrazu zdarzeń.

Reklama

Najpierw należało jednak odpowiednio przygotować teren dla badań komisji oraz świadków. Dlatego jej przyjazd do Katynia poprzedziła nieoficjalna wizyta w tym miejscu kilku funkcjonariuszy NKWD, którzy zebrali nowe „dowody” oraz przygotowali świadków – nawet żołnierzy niemieckich przetrzymywanych w obozach, którzy przyznali się do uczestnictwa w egzekucjach Polaków. Jeden z nich tak się zagalopował, że stwierdził, iż do jeńców strzelał z karabinu maszynowego, a rozstrzelani wpadali do głębokich rowów. Pojawiły się nagle sfabrykowane dowody włożone do mundurów ofiar, np. skrawki gazet, kwit z pralni i pocztówka z warszawskim adresem wysłana w lipcu 1941 r. Komisja, w skład której wchodzili wyłącznie obywatele sowieccy, 24 stycznia 1944 r. wydała komunikat, który głosił m.in.: „Wnioski, wypływające z zeznań świadków i ekspertyzy sądowo-lekarskiej, że jeńcy wojenni – Polacy zostali rozstrzelani przez Niemców jesienią 1941 r., znajdują całkowite potwierdzenie w dowodach rzeczowych i dokumentach wydobytych z grobów katyńskich”. By skutecznie, a więc raz na zawsze zakończyć sprawę, Sowieci zorganizowali w styczniu 1944 r. „propagandową wycieczkę” dla dyplomatów i dziennikarzy zagranicznych, w czasie której goście mogli rozmawiać z odpowiednio przygotowanymi świadkami.

Katyński knebel

Jednocześnie sowieckie służby w ZSRR i krajach bloku wschodniego podjęły działania mające na celu zneutralizowanie niebezpieczeństwa związanego z groźbą podważania całej mistyfikacji przez świadków, którzy pojawili się w Katyniu wiosną 1943 r. w związku z interwencją Niemców po odkryciu grobów. Niektórych z członków powołanej wówczas Międzynarodowej Komisji Lekarskiej, w skład której weszło dwunastu naukowców z krajów sprzymierzonych wtedy z Trzecią Rzeszą, w tym z Bułgarii i ze Szwajcarii, wówczas państw neutralnych, zwłaszcza tych pozostających na terenie kontrolowanym przez Rosjan, zmuszono do odwołania opinii wydanej przed rokiem. Inni pozostawali na celowniku sowieckich służb przez kolejne dekady. Wśród zagrożonych byli także Polacy, którzy za zgodą Komendy Głównej AK pojechali do Katynia w 1943 r. Wśród nich był Ferdynand Goetel, przed wojną prezes Pen Clubu i Związku Zawodowego Literatów Polskich, który jako świadek ekshumacji po wojnie został oskarżony przez komunistów o kolaborację z Niemcami i musiał uciekać z kraju. Burmistrza Smoleńska – Rosjanina Borysa Mieńszagina, który opierał się presji służb, aresztowano w 1945 r., a po kilku latach skazano na więzienie, w którym przebywał do 1970 r.

Tymczasem kłamstwo bronione przez potężne siły, a do tego podtrzymywane przez obłudną politykę aliantów zachodnich, zaczęło żyć swoim życiem.

Cyniczna gra aliantów

Reklama

Katyński knebel okazał się skuteczny w polityce państw zachodnich, aliantów władz RP na emigracji, dla których priorytetem był ścisły sojusz z ZSRR, zwłaszcza że Armia Czerwona przed otwarciem drugiego frontu w Europie w połowie 1944 r. wzięła na siebie główny ciężar walki z Niemcami.

Premier Winston Churchill, zaraz po odkryciu grobów w Katyniu wiosną 1943 r., przekonywał premiera gen. Władysława Sikorskiego o tym, że trzeba sprawę przemilczeć. Słowa, które wtedy wypowiedział, wyznaczą moralny standard zachodnich elit w tej kwestii na kolejne lata: „Wiemy, że bolszewicy są zdolni do okrucieństwa. Ale martwcie się o żyjących, a nie o martwych”, a do sowieckiego ambasadora w Londynie skierował apel: „Musimy pokonać Hitlera, nie czas na kłótnie”. Z tej perspektywy, która była także bliska elitom amerykańskim, polskie monity w sprawie Katynia spotykały się z oskarżeniami o rozbijanie koalicji. Dlatego zachodni przywódcy przyjęli wyniki „badań” sowieckiej łże-komisji, bo było to dla nich w tej chwili wygodne.

Reklama

Postawę Zachodu w sprawie katyńskiej w tym okresie najlepiej ilustruje los raportu płk. Johna Van Vlieta. Otóż oficer ten został jako jeniec sowiecki w lutym 1943 r. przewieziony do Katynia przez Niemców po to, by uwiarygodnić prawdziwą wersję zdarzeń kolportowaną przez nazistów. Na miejscu robił notatki i szkice, przechowywał zdjęcia z Katynia, które zrobili Niemcy. Kiedy w maju 1945 r. został uwolniony, dotarł do Waszyngtonu, gdzie na ręce zastępcy szefa sztabu ds. wywiadu w Pentagonie złożył swój raport na ten temat wraz z dokumentacją fotograficzną. Ten jednak nadał raportowi klauzulę „ściśle tajne” i dokument ten nigdy nie ujrzał światła dziennego. Po latach tłumaczył się, że zrobił to po to, by nie wywoływać „napięć” w stosunkach amerykańsko-sowieckich. Dlatego nasi sojusznicy woleli milczeć i nakłaniać polskie władze do kompromisu z Moskwą

Uległa wobec Kremla cyniczna gra zachodniej dyplomacji w sprawie Katynia miała jednak swoje moralne granice. W procesie zbrodniarzy hitlerowskich w Norymberdze w 1946 r. sowieckiemu prokuratorowi nie udało się oskarżyć Niemców o mord katyński, by w ten sposób definitywnie zakończyć wszelkie wątpliwości w tej sprawie. Amerykański sędzia odrzucił to oskarżenie, a kiedy w 1951 r., na początku zimnej wojny, ZSRR stało się wrogiem USA, powstała specjalna komisja, tzw. Komisja Maddena – ds. wyjaśnienia zbrodni katyńskiej – i prawda o Katyniu została oficjalnie potwierdzona za oceanem.

Tuba sowieckiej propagandy

Wśród świadków i propagatorów sowieckiej mistyfikacji z początku 1944 r., niestety, nie zabrakło Polaków. Znajdujący się w tym czasie na terenie ZSRR polscy komuniści, którzy podjęli kolaborację z władzami na Kremlu, mieli zostać wykorzystani do uwiarygodnienia sowieckiego kłamstwa skierowanego głównie do żołnierzy tworzonego u boku Armii Czerwonej Wojska Polskiego. Dlatego 30 stycznia 1944 r. żołnierze gen. Zygmunta Berlinga zostali dowiezieni do Katynia, by wziąć udział w sowieckiej mistyfikacji – uroczystości żałobnej, w której uczestniczył m.in. młody oficer Wojciech Jaruzelski. Po latach wyznał, że wówczas wierzył w sowiecką wersję. Generał Berling w swoim przemówieniu w Katyniu tak powiedział do obecnych żołnierzy: „Stoimy nad grobem jedenastu tysięcy pomordowanych naszych braci, oficerów i żołnierzy Wojsk Polskich. Niemcy rozstrzeliwali ich jak dzikie zwierzęta, rozstrzeliwali ich ze związanymi rękami”. Tak rodziło się kłamstwo założycielskie komunistycznej Polski.

Powrót do kłamstwa

Współczesne elity rosyjskie piszą na nowo historię ZSRR w XX wieku, próbując obciążyć Polaków odpowiedzialnością za wybuch wojny, a przyznane wcześniej, po upadku ZSRR, sowieckie sprawstwo w sprawie Katynia jest dziś w Rosji podważane. Dlatego nie dziwi np. zdemontowanie w 2020 r. tablicy poświęconej zamordowanym w Twerze w 1940 r. Polakom. Prowokacje rosyjskie wpisują się w bolesne doświadczenie kłamstwa katyńskiego. A więc bój o prawdę wciąż trwa.

2024-01-29 18:19

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pamięć o bohaterach

Niedziela zamojsko-lubaczowska 18/2021, str. III

[ TEMATY ]

Katyń

rocznica

Smoleńsk

Joanna Ferens

Przy pomniku ofiar Katynia i Smoleńska

Przy pomniku ofiar Katynia i Smoleńska

W kościele św. Jerzego odbyły się uroczystości religijno-patriotyczne, upamiętniające 81. rocznicę zbrodni katyńskiej i 11. rocznicę katastrofy smoleńskiej.

Eucharystię w intencji ofiar celebrował ksiądz proboszcz Roman Sawic, który w homilii przypomniał fakty historyczne, których finałem stała się zbrodnia katyńska oraz kwestie związane z katastrofą smoleńską. – Nasz naród ma w sobie ogień, którego nikt nie zgasi, dlatego musimy się jednoczyć. Dramat tej krwi i ofiar, niestety, wciąż dzieli. A z wielkiej i bolesnej historii wyrasta tragedia, która dokonała się 10 kwietnia 2010 r. Oni chcieli oddać hołd tym, z których krwi wyrastamy, aby być przykładem dla młodego pokolenia, które będzie dzierżyło odpowiedzialność za przyszłe losy Polski – wskazał kapłan.
CZYTAJ DALEJ

CBOS: Karol Nawrocki polskim politykiem roku 2025; Donald Trump – na świecie

2026-01-05 14:35

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

KPRM

Politykiem roku 2025 w kraju został prezydent RP Karol Nawrocki (wskazało go 16 proc. ogółu ankietowanych); na arenie międzynarodowej na ten tytuł zasłużył prezydent USA Donald Trump (11 proc.) – wynika z sondażu CBOS.

Pod koniec 2025 r. CBOS zapytał Polaków, kto ich zdaniem zasłużył na miano polityka roku zarówno na arenie krajowej, jak i międzynarodowej. Przy czym ankietowani sami wymieniali nazwiska kandydatów spośród znanych im polityków.
CZYTAJ DALEJ

Abp Galbas: Warszawa jest dziś miastem misyjnym. 85% osób w archidiecezji nie chodzi do kościoła

2026-01-06 13:05

Archidiecezja Warszawska

Abp Adrian Galbas

Abp Adrian Galbas

Do osobistej drogi ku Chrystusowi i do wzięcia odpowiedzialności za wiarę innych wezwał wiernych abp Adrian Galbas w homilii wygłoszonej w uroczystość Objawienia Pańskiego podczas Mszy św. w bazylice archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Hierarcha podkreślił powszechność zbawienia, ale też przestrzegł, że wielu ludzi - także religijnych - nie podejmuje drogi wiary.

Abp Galbas przypomniał, że Epifania jest świętem drogi człowieka do Boga.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję