Kiedy rusza pielgrzymka, a następnie pielgrzymi odprawiają swoiste rekolekcje w drodze, warto mieć świadomość, że to coroczne wydarzenie, jak zawsze, jest przygotowywane z dużym wyprzedzeniem. Można powiedzieć, że zaczyna się tuż po zakończeniu poprzedniego. Poprzedza je duża liczba spotkań organizacyjnych w gronie przewodników grup i osób tworzących tzw. bazę pielgrzymkową. Stąd zaangażowanych w przygotowanie pielgrzymki jest nie tylko grono księży z księdzem, głównym przewodnikiem, ale także siostry zakonne, klerycy i świeccy.
Grupy
Reklama
Pielgrzymka podzielona jest na grupy. Grupę I stanowią pielgrzymi z dekanatów: Polkowice, Lubin, Ścinawa i Chocianów. Grupę II – z Jeleniej Góry, Kamiennej Góry, Świerzawy, Mysłakowic i Szklarskiej Poręby. Skład grupy III stanowią pielgrzymi z Bolesławca, Nowogrodźca, Złotoryi i Chojnowa. W grupie IV – pielgrzymi z Legnicy i okolic. W grupie V wędrują pielgrzymi ze Zgorzelca, Bogatyni, Węglińca, Lubania, Leśnej i Gryfowa Śląskiego. Grupa VI zrzesza pielgrzymów z parafii salezjańskich. Nie ma grupy VII, a w grupie VIII swoje miejsce znaleźli pielgrzymi z Jawora i Prochowic. Grupę IX mają stanowić z założenia kobiety, ale może do niej dołączyć każdy, kto chce przeżyć pielgrzymkę w duchowości Sióstr św. Marii Magdaleny od Pokuty, gdyż jej przewodniczką jest siostra z tego zgromadzenia. Grupa X jest natomiast zaproszeniem dla pielgrzymów z parafii franciszkańskich.
Ponadto co roku wszyscy pielgrzymi korzystają z pracy grupy 0, którą stanowią osoby pełniące różne służby podczas pielgrzymki.
Można i duchowo
Te osoby, które z różnych względów nie mogą osobiście wędrować na Jasną Górę, mogą włączyć się do grupy duchowego uczestnictwa. Dla nich zostały przygotowane materiały pomocnicze, zawarte w książeczce pielgrzyma. Zawarte w niej zostały wszystkie tematy, teksty biblijne, rozważania, modlitwy, które każdego dnia będą towarzyszyć pielgrzymom pieszym. Można podjąć to uczestnictwo indywidualnie, bądź we wspólnotach parafialnych, które w okresie pielgrzymki, organizują czuwania w swoich parafiach.
Studio pielgrzymkowe
Jak co roku, w dniach trwania pielgrzymki, będzie funkcjonowało Studio Pielgrzymkowe na antenie naszego diecezjalnego Radia Plus Legnica (www.legnica.fm; 92,7; 102,6 fm). Codziennie o godz. 20 będą przekazywane relacje z trasy pielgrzymkowej, wywiady, reportaże i wejścia na żywo. Będzie też możliwość przekazania intencji do wspólnej modlitwy, czy też pozdrowień, pod nr. Tel.: 76 852 53 54, czy elektronicznie: intencje@legnica.fm.
W ostatnim dniu pielgrzymki, 7 sierpnia, zjeżdżają także pielgrzymki autokarowe z diecezji, aby najpierw wziąć udział w wejściu pielgrzymów na Jasnogórskie Błonia (od godz. 11.45), a potem we Mszy św. o godz. 13.
Zapraszamy więc do trwania w tej wspólnej diecezjalnej modlitwie.
Maryjnym szlakiem, wydeptanym od lat, dotarliście na Jasną Górę – powiedział do pielgrzymów abp Stanisław Budzik
Ponad tysiąc pątników 47. Pieszej Pielgrzymki z Lublina na Jasną Górę 14 sierpnia dotarło do domu Matki Bożej Częstochowskiej. W 12 dni (grupa chełmska w 14.) pokonali ponad 300 kilometrów. Jednak pielgrzymka nie skończyła się, bo jak powiedział przewodnik ks. Paweł Saran, nieustannie jest w sercach tych, którzy ją przeżywali; to nie turystyczna wędrówka, ale rekolekcje w drodze, które zostawiają trwały ślad.
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona
na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii
pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju.
Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół
i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie
widoczne.
Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów.
Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności
obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej.
Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość
dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć,
energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa
europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe.
Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości
ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących.
Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła
swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście,
Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził
życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni
byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja
rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy
życia.
Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji
Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina,
umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie
lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie.
Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała,
że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem
a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności
i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii
i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była
wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie,
gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze
większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna
osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy.
Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie
- Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy
wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc,
czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi
jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby "
wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą
ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława
Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety,
chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach
powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się
do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do
księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier
i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby
zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską.
Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie
chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej
robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl
o niej".
Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza
XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną
i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami
pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj,
przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie
czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje
mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy
Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na
twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze
30 lat, kiedy tak pisała!
Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób
życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc
odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie
zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy
są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić
z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością
i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne.
Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła.
Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców
katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało
być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna
pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański,
dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy
się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział
apostołów pod sztandarem świętego krzyża.
Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił
do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI
starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy
zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która
trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna
umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego
Mistrza.
Nasza katecheza to cykl, który zawiera w sobie odpowiedzi na ważne pytania dotyczące wiary katolickiej. W czwartym odcinku spróbujemy odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego kapłan zakrywa dłonie welonem podczas błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem?
To gest, który ma głębokie znaczenie teologiczne i biblijne. W tym odcinku wyjaśniam, dlaczego to Chrystus błogosławi, a kapłan jedynie Go niesie, oraz skąd wzięła się tradycja zakrywania rąk.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.