W sobotę 27 maja w katedrze na Wawelu święcenia kapłańskie przyjęło siedmiu diakonów archidiecezji krakowskiej – Mateusz Cudzich, Radosław Korkosz, Michał Krasowski, Artur Kulak, Grzegorz Liput, Jakub Łabuz, Tomasz Szlachetka.
Święcenia kapłańskie diakoni przyjęli z rąk abp. Marka Jędraszewskiego, który przewodniczył uroczystej Mszy św. oraz wygłosił homilię. W skierowanym słowie metropolita krakowski przywołał fragment tekstu Katolickie kapłaństwo Benedykta XVI, w którym Joseph Ratzinger, jeszcze jako diakon, rozważał Modlitwę Arcykapłańską Chrystusa. „Uświęć ich w prawdzie. Twoje słowa są prawdą. Ja ich posłałem, jako świadków prawdy”. Arcybiskup przytoczył także pytania, na które podczas obrzędu święceń będą musieli odpowiedzieć przyszli kapłani. – Czy chcesz głosić Prawdę, czyli zanurzać się w tę jedyną Prawdę, którą jest Jezus Chrystus? Czy chcesz tak bardzo zespolić się z Chrystusem, aby ukazywać światu ogrom Jego miłości miłosiernej do każdego człowieka? Arcybiskup stwierdził, że jeśli odpowiedzi są pozytywne, to do wyświęcanych kapłanów odnoszą się słowa z Prologu św. Jana, które przytoczył metropolita: – Wszystkim tym, którzy w ten sposób odpowiedzieli na powołanie i wybranie ze strony Chrystusa, dał On moc przemieniania chleba w Ciało Pańskie i wina w Jego Krew, a także moc odpuszczania grzechów, ponieważ stali się Jego wybranymi synami, gdyż „ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili”. Hierarcha zaznaczył, że wyświęcani na prezbiterów diakoni przedłużają historię dokonań Jezusa opisanych w Ewangeliach. Zakończył życzeniem i błogosławieństwem: – Niech Bóg, który rozpoczyna w was dobre dzieło, sam go dokona!
Po zakończonej homilii rozpoczął się obrzęd przyjęcia przez diakonów święceń kapłańskich. Arcybiskup nałożył na każdego z nich ręce, modląc się o błogosławieństwo i światło Ducha Świętego. Leżąc krzyżem, diakoni modlili się o godność prezbiteratu. Nowo wyświęceni kapłani założyli uroczyście stułę i ornat. Następnie, jako kapłani, wraz z arcybiskupem, odprawili pierwszą Mszę św., uczestnicząc w pełni w Przemienieniu Pańskim.
Dawid, Karol, Mateusz, Jan, Tomasz i Jacek – to nowi kapłani w naszej diecezji
Toruńska katedra należy do zimnych kościołów, jest jednak pewien dzień w roku, kiedy robi się tu naprawdę gorąco. Wszystkie miejsca zostają zajęte, gdzieniegdzie widać dziecięce wózki i welony sióstr zakonnych, w prezbiterium czekają kapłani ubrani w białe ornaty.
To sam Jezus przywołał do katedry toruńskiej sześciu swoich uczniów: Dawida, Jacka, Jana, Karola, Mateusza i Tomasza. Już za chwilę zostaną oni wyświęceni na prezbiterów i będzie temu towarzyszyło wiele znaków i gestów – mówił bp Wiesław Śmigiel podczas Mszy św. – Spocznie na nich ręka Pana i nie będą już należeli do tego świata, ale do Boga. To powinno nam dodawać odwagi – skoro należą do Boga, to nic złego im się nie stanie. Chociaż zostaną posłani do świata, to po to, aby czynić go lepszym, szlachetniejszym, a przede wszystkim po to, aby zanieść mu Boga.
Pierwsza dama Marta Nawrocka zadeklarowała, że jest za życiem i przeciwko aborcji. Podkreśliła, że nie ograniczałaby prawa do in vitro, jeżeli ktoś nie może mieć dzieci.
- Ja przede wszystkim jestem za życiem - stwierdziła pierwsza dama Marta Nawrocka w opublikowanym w sobotę wywiadzie dla TVN24, pytana o opinię na temat aborcji.
„Spierał się z Darwinem, Freudem, Marksem i Szatanem. Nacierał uszu demokratom za lekceważenie demokracji, ganił kapitalistów za chciwość, a cały Zachód za to, że dawał komunizmowi szansę na rozwój przez lekceważenie własnej wiary chrześcijańskiej” – tak Fultona Johna Sheena scharakteryzowano w magazynie Time.
Na początku lat 50. XX wieku amerykańska telewizja wchodziła w swój złoty wiek, który trwał kolejne dwie dekady. Nigdy wcześniej ani nigdy później telewizja nie wpływała tak znacząco na kulturę i sposób życia zwykłego Amerykanina. Srebrny ekran kształtował to, jak społeczeństwo postrzegało rodzinę, miłość, politykę i inne aspekty życia – nawet normy społeczne. Telewizja stała się w pewnym sensie medium „totalnym”, formując amerykańskie umysły bardziej, niż współcześnie czyni to internet. Powstające wówczas seriale i programy były starannie produkowane, miały dobrze napisane scenariusze, wybitnych aktorów i reżyserów, dominowała jednak wśród nich tematyka rozrywkowa – z jednym wyjątkiem. Nowojorski biskup, który wytykał Amerykanom grzech, mówił im o obowiązkach wobec Boga i rodziny, ganił komunistów i z chrześcijańską miłością modlił się na antenie za Hitlera i Stalina, gromadził każdego tygodnia przed odbiornikami miliony widzów. Był to paradoks tamtych czasów, że z najpopularniejszymi programami rozrywkowymi mógł konkurować pod względem oglądalności tylko katolicki biskup. Fulton John Sheen stał się swego rodzaju telewizyjnym celebrytą, a w 1952 r. otrzymał nawet Nagrodę Emmy – telewizyjnego Oscara – dla „Najbardziej Wybitnej Osobowości” srebrnego ekranu. Jego audycje i książki były rozchwytywane nie tylko przez katolików. Również dziś, ponad cztery dekady od jego śmierci, książki bp. Sheena błyskawicznie znikają z księgarskich regałów. Jak osoba ta zdobyła rozgłos? Dlaczego bp Sheen nadal jest tak popularny, również w Polsce?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.