Dla kogo: dla rodzin, małżeństw, także dla osób samotnych, które pragną się modlić w intencji rodzin.
Zobowiązanie: codzienna modlitwa jedną tajemnicą Różańca, raz w miesiącu zmiana tajemnicy.
Jak trafić: przez formularz na stronie: www.rozaniecrodzin.pl lub pocztą elektroniczną: kontakt@rozaniecrodzin.pl , a także pocztą zwykłą, pisząc pod adresem: Niepokalanów, Kampania Różańcowa, ul. św. Maksymiliana Kolbego 5, 96-515 Teresin.
Świadectwo:
Kiedy ponad 2 lata temu usłyszałam o inicjatywie Różaniec Rodzin, pomyślałam, że to coś, czemu warto się przyjrzeć bliżej, i w efekcie zaangażowałam się w rozpowszechnianie tej formy modlitwy. Jeszcze wtedy nie myślałam, żeby się zapisać i zacząć się modlić za swoją rodzinę, tylko po prostu jeździłam do różnych parafii, by propagować Różaniec Rodzin. W ten sposób trafiłam do mojej rodzinnej parafii, gdzie okazało się, że inicjatywą zainteresowali się moi bliscy. Podczas wspólnych rozmów zaczęliśmy myśleć o tym, aby stworzyć naszą rodzinną różę. I tak powstała Róża Matki Bożej Dobrej Rady, w której moja rodzina wraz z przyjaciółmi omadla siebie nawzajem. Wspieramy się w ten sposób duchowo, mimo że czasem jesteśmy daleko od siebie. Czuję, jak Maryja, której zawierzyliśmy na początku tej wspólnej modlitwy naszą rodzinę, czuwa nad nami. Doświadczam, jak małymi kroczkami przemienia moje wnętrze, pomaga mi dokonywać słusznych wyborów, otwiera mnie na potrzeby moich bliskich, uczy kochać i szanować rodziców, rodzeństwo, tych, z którymi Pan Bóg połączył mnie więzami krwi. Daje w sercu pokój, którego brakowało mi przez długi czas. Uczy mnie wsłuchiwać się codziennie w Jej głos, bo przecież Ona, jako najlepsza nasza Mama Niebieska, pragnie naszego zbawienia. Mocno odczuwam, że chociaż czasem po ludzku wydaje się, iż nie ma wyjścia z jakichś trudnych sytuacji, dla Boga nie ma nic niemożliwego, a Maryja jest w stanie wyprosić u Niego wszystko. Dzięki zaangażowaniu się w rozwój Różańca Rodzin mam też okazję coraz częściej przebywać w Niepokalanowie, gdzie ta inicjatywa ma swoją siedzibę. Tam, u stóp Wszechpośredniczki Łask, czuję się jak w domu, doświadczam ogromnego pokoju i miłości Maryi. Warto pamiętać: przez Maryję do Jezusa – to najpewniejsza droga do nieba dla każdego z nas.
Urodził się 8 maja 1786 r. we Francji, w miejscowości Dardilly, niedaleko Lionu. Był jednym z siedmiorga dzieci państwa Mateusza i Marii Vianney, prostych rolników, posiadających dwunastohektarowe gospodarstwo. Jan już od wczesnych lat ukochał modlitwę. Przykładem i zachętą byli dla niego rodzice, którzy codziennie wieczorem wraz ze swoimi dziećmi modlili się wspólnie. Po latach powiedział: „W domu rodzinnym byłem bardzo szczęśliwy mogąc paść owce i osiołka. Miałem wtedy czas na modlitwę, rozmyślania i zajmowanie się własną duszą. Podczas przerw w pracy udawałem, że odpoczywam lub śpię jak inni, tymczasem gorąco modliłem się do Boga. Jakież to były piękne czasy i jakiż ja byłem szczęśliwy”.
Należy pamiętać, iż lata młodości Jana Vianneya, to okres bardzo trudny w historii Francji. W tym czasie bowiem szalała rewolucja, która w dużej mierze przyczyniła się do pogłębienia kryzysu między duchowieństwem a państwem. Walka z Kościołem sprawiła, że wielu księży odeszło od tradycji, składając przysięgę na Konstytucję Cywilną Kleru. Wzrost laicyzacji i głęboko posunięte antagonizmy to tylko główne problemy ówczesnej francuskiej rzeczywistości. Mimo tak trudnych warunków nie zaprzestano sprawowania sakramentów i katechizacji dzieci. Przygotowania do Pierwszej Komunii trwały 2 lata. Spotkania odbywały się w prywatnych domach, zawsze nocą i jedynie przy świecy. Jan przyjął Pierwszą Komunię w szopie zamienionej na prowizoryczną kaplicę, do której wejście dla ostrożności zasłonięto furą siana. Miał on wówczas 13 lat.
Od czasu wybuchu Rewolucji w Dardilly nie było nauczyciela. Z pomocą zarządu gminnego otwarto szkołę, w której uczyły się nie tylko dzieci, ale i starsza młodzież, a wśród niej Jan Maria. Przez dwie zimy uczył się czytać, pisać i poprawnie mówić w ojczystym języku. Stał się bliską osobą miejscowego proboszcza i stopniowo dojrzewało w nim pragnienie zostania księdzem. Ojciec początkowo zdecydowanie sprzeciwiał się, bowiem gospodarstwo potrzebowało silnych rąk do pracy, a poza tym brakowało pieniędzy na opłacenie studiów i utrzymanie młodzieńca. Jednak pod wpływem nalegań syna, ojciec ustąpił.
Kadr z filmu - (L)Filip Gurłacz i (P)Andrzej Mastalerz
Janek (Filip Gurłacz) to chłopak, któremu życie nie dało szansy na beztroską młodość. Porzucony przez ojca alkoholika (Andrzej Mastalerz) każdego dnia walczy o przetrwanie i opiekuje się ciężko chorą matką (Maria Gładkowska). Aby zdobyć pieniądze na leczenie i utrzymanie domu, podejmuje coraz bardziej ryzykowne decyzje, wpadając w spiralę problemów, z której coraz trudniej się wydostać. Gdy nad jego życiem zbierają się najciemniejsze chmury, a utrata wszystkiego wydaje się nieunikniona, niespodziewanie powraca ojciec. Człowiek, który zawiódł najmocniej! O czym mowa?
Mowa o filmie Odzyskany. To poruszająca, pełna emocji opowieść o rodzinie, przebaczeniu i nadziei, która potrafi się odrodzić nawet w najbardziej beznadziejnych okolicznościach. To historia o utraconym dzieciństwie, tęsknocie za bliskością i walce o drugą szansę, zanim będzie za późno.
Hanna Kurek na Warszawskiej Pielgrzymce Pieszej wychowała dzieci, szła 52 razy. Na pielgrzymkę wyciągnął ją chłopak, który został jej mężem. Andrzej Kurek twierdzi, że ma powołanie do pielgrzymowania, chodzi od dziecka. Już 6 sierpnia wyruszy ze stolicy 315. Warszawska Pielgrzymka Piesza z hasłem: „Oto Matka Twoja”, a w niej ci, którzy rozpoczynają pielgrzymią przygodę, i tacy jak państwo Kurkowie, dla których „Warszawska to życie”. Matka Boża mnie przywołała…
Pan Andrzej jako dziecko odprowadzał z mamą ojca i rodzeństwo, którzy wychodzili „z Warszawą”. Był zwyczaj, że na ostatnim „odpoczynku” wszyscy siadali, ciotki przywoziły zupy, kotlety i odbywał się piknik. Tak wyglądało pożegnanie pielgrzymów. Chłopczyk kategorycznie stwierdził, że idzie dalej z pielgrzymami. Miał 6 lat i podjął decyzję. Dał nurka w tłum. - Tyle było po mnie. I tak do dzisiaj po prostu chodzę. A mamie zrobiłem kłopot, bo musiała zorganizować jakieś ubranka dla mnie i dostarczyć na pierwszy nocleg. Udało się, widocznie tak Matka Boża przywołała - wspomina pątnik.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.