Reklama

Wiadomości

Pomnikowi samarytanie

Oni nie jadą nawracać, burzyć lokalny świat, lecz w duchu Ewangelii krzewią miłość i pojednanie oraz wspierają w morzu codziennych potrzeb.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mam wyrzuty sumienia. Szesnaście lat temu napisałem w Newsweeku o polskich misjonarzach werbistach na Czarnym Kontynencie. O spartańskich warunkach, zabójczym klimacie, chorobach czy chwilach zwątpienia, które mogą przygasić nawet nieugaszony zapał misyjny. Planowałem przygotować podobny materiał z Amazonii, ale w nieustannym pośpiechu, zajęty innymi tematami, zupełnie go przegapiłem.

Powtórzę to, co już kiedyś powiedziałem. Gdybym był arcybogaty, to za tytaniczną pracę tych krzewicieli wiary, ludzi niezwykłego charakteru, wzniósłbym im pomnik ze szczerego złota. Tymczasem pierwszy zdejmuję przed nimi czapkę. Poznałem ich wymiar jeszcze w Polsce, kiedy w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie prowadziłem wykłady na temat sztuki przetrwania w regionach dalekich od cywilizacji. Oni nie jadą nawracać, burzyć lokalny świat, lecz w duchu Ewangelii krzewią miłość i pojednanie oraz wspierają w morzu codziennych potrzeb. Nie próbują nikogo na siłę reformować na europejską modłę, czerpią radość z pomocy bliźnim. Dlatego budują szkoły, ośrodki zdrowia, przedszkola, domy opieki nad niepełnosprawnymi dziećmi i starcami, internaty dla sierot czy chorych na AIDS. I oczywiście kościoły, bo odczuwają potrzebę głoszenia wiary wśród ludności żyjącej bez jasno wytyczonej drogi, ufającej dawnym wierzeniom we wszechpotężne bóstwa, które rzekomo chronią ich domostwa od wszelkich złych duchów.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ojciec Krystian Traczyk z Zimbabwe zauważa: „Nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim. Nieraz chciałoby się obrobić jakiś bank, ale uczono mnie: nie kradnij. Boję się Sądu Bożego, a także policji w Zimbabwe”. Misjonarz jest na wskroś autentyczny – z ludźmi z buszu trzeba rozmawiać najprostszym językiem.

Niezatarte wrażenie wywarł na mnie o. Maciej Malicki, także werbista, niepowtarzalna osobowość, która łamie powszechne stereotypy figury kapłańskiej, realizując nie tylko misję Kościoła, ale również doskonaląc swoje talenty twórcze: fotografię, muzykę, malarstwo. Dziś o. Malicki ma 51 lat i od 21 działa w Plumtree, w Zimbabwe. Przypomina gwiazdora muzyki pop i kiedy wsiada na swoją yamahę virago 750 albo gra na gitarze utwór hardrockowy, trudno uwierzyć, że to z krwi i kości sługa Pański.

„Afryka nauczyła mnie na nowo bycia księdzem” – wyznał. To tu zrozumiał, że Pan Bóg i ludzie, wśród których żyje, oczekują od niego po prostu bycia dobrym człowiekiem. Musiał niejednokrotnie przewracać do góry nogami swój system wartości. To, co jest ważne w Europie, w Afryce nie musi mieć tej samej wagi. Mógłby liczyć na akceptację potomków Zulusów tylko wówczas, gdyby przyjął ich sposób bycia. „Nieraz ze strachem próbowałem odnaleźć granice przyzwolenia ich wierzeń, których nie wolno mi przekroczyć” – zwierzał się.

Postawa misjonarzy czasem wywołuje niechęć duchownych w Polsce. Ojciec Jasiu, czyli Janusz Prud z Serawe, wspominał, że gdy był w swojej parafii na obiedzie, jak zwykle zresztą bez koloratki i sutanny, został przedstawiony biskupowi jako „nasz kapłan”. „Ja tego nie dostrzegam” – odnotował chmurnym tonem zwierzchnik diecezji. „Ja nim zwyczajnie jestem, a po co miałbym to podkreślać” – skwitował tchnący autentyzmem misyjnego powołania duchowny. Inny z moich rozmówców wywołał konsternację, kiedy zapytał, czy proboszcz ma piwo do obiadu.

Na misjach duszpasterz jest do dyspozycji 24 godziny na dobę. Na liturgicznych spotkaniach ludzie zwracają się do Boga w atmosferze radości, śpiewają i tańczą. „Dlatego – jak zauważył o. Maciek – Msza św. polska w porównaniu z tą w Zimbabwe jest jak nabożeństwo pogrzebowe, w którym w dodatku uczestniczą głuchoniemi, co ani pary z gęby, ani nogą tupnąć nie mogą”.

2021-07-05 19:34

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To, co najcenniejsze należy do Pana

2026-02-05 20:54

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

Ben Sira (Jezus, syn Eleazara, syn Syracha) pisze w Jerozolimie w początkach II w. przed Chr., w świecie, w którym kultura grecka mocno naciska na tożsamość Izraela. W części zwanej „pochwałą ojców” (Syr 44-50) ukazuje dzieje jako szkołę wierności. Dawid staje tu w centrum nie jako strateg, lecz jako człowiek kultu. Porównanie do tłuszczu ofiary podkreśla, że to, co najcenniejsze, należy do Pana. W Prawie tłuszcz (cheleb) bywa częścią zastrzeżoną dla Boga. Dawid zostaje oddzielony dla świętości. Autor przypomina zwycięstwa, ale zatrzymuje się na pieśni. Dawid śpiewał „z całego serca” i umiłował Stwórcę. To język czegoś więcej niż tylko talentu. Wspomnienie śpiewaków przy ołtarzu i uporządkowania świąt dotyka realnej historii liturgii Dawidowej, znanej także z Ksiąg Kronik. Wiara wchodzi w ciało wspólnoty przez modlitwę, muzykę i czas święta. Najbardziej uderza zdanie o odpuszczeniu grzechów. Syrach nie pomija upadku króla, lecz widzi w nim miejsce działania miłosierdzia. Tron otrzymuje oparcie w obietnicy Boga, a nie w bezgrzeszności władcy. Obraz rogu (qeren) oznacza moc i wyniesienie. Św. Atanazy w „Liście do Marcellina” mówi o Psalmach jako o zwierciadle serca i uczy, że człowiek bierze ich słowa na usta jak własne. Ta intuicja wyrasta z Dawida, którego Syrach pokazuje jako mistrza modlitwy. Św. Augustyn, komentując przysięgę Boga „dla Dawida”, rozpoznaje w „nasieniu Dawida” Chrystusa oraz tych, którzy do Niego należą. Przymierze króla otwiera się na lud odkupiony. Słowa o „przymierzu królów” i „tronie chwały” nawiązują do obietnicy z 2 Sm 7, w której Bóg podtrzymuje dom Dawida.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV obejrzał unikalną Biblię d’Este. Dotykał jej także Jan Paweł II

2026-02-05 18:46

[ TEMATY ]

Biblia

Papież Leon XIV

@Vatican Media

Leon XIV jest dopiero czwartym papieżem, który miał możliwość dotknięcia Biblii Borso d'Este, arcydzieła sztuki iluminatorskiej

Leon XIV jest dopiero czwartym papieżem, który miał możliwość dotknięcia Biblii Borso d'Este, arcydzieła sztuki iluminatorskiej

Oryginał piętnastowiecznej Biblii Borso d’Este, arcydzieło sztuki iluminatorskiej, został przywieziona do Watykanu i udostępniony do przejrzenia Papieżowi Leonowi XIV. To czwarty papie, który miał to słynne wydanie Biblii w rękach. Wcześniej dotykał jej także Jan Paweł II.

Ojciec Święty miał możliwość obejrzenia dwóch woluminów Biblii d’Este w Pałacu Apostolskim, zanim zostaną one odesłane do Modeny, gdzie są przechowywane. Choć tylko na krótko, Biblia należąca do Borso d’Este, księcia Modeny, Reggio i Ferrary w XV wieku, powróciła w ten sposób po 555 latach do Watykanu. Ten cenny wolumin, uważany za arcydzieło sztuki iluminatorskiej, wykonany w latach 1455–1461, został przywieziony do Bazyliki św. Piotra w 1471 roku, kiedy papież Paweł II nadał Borso d’Este tytuł księcia.
CZYTAJ DALEJ

Historia jest ważna

2026-02-06 09:18

[ TEMATY ]

książka

książki

Archiwum prywatne

Błażej Torański

Błażej Torański
Ks. Mariusz Frukacz: "Tożsamość Andrzeja K.” to kolejna bardzo ważna książka po „Małym Oświęcimiu” i książce o Eugenii Pol, która dotyka bolesnych kart naszej historii. Dlaczego ta kolejna publikacja jest taka ważna i potrzebna?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję