Dość często słyszę pytanie, dlaczego obecna „opozycja totalna” (sami się tak określają) wciąż dąży do jakiegoś siłowego przejęcia władzy w kraju zamiast przygotować lepszy program rządzenia i za jego pomocą spróbować przekonać do siebie Polaków. Pytanie to tym bardziej sensowne, że po niemal dwóch latach obecnego kursu wyraźnie widać, iż akcje organizowane pod hasłami „polski Majdan” oraz „ulica i zagranica” się nie udały. Że rzucone na ten odcinek zasoby kadrowe i finansowe, w dużej części zagraniczne, poniosły klęskę. Warto zauważyć, że także cele pośrednie, zawsze ważne dla opozycji – jak np. wzrost poparcia w sondażach, utrwalenie jedności wewnątrz obozu politycznego, umocnienie autorytetu przywódców – nie zostały osiągnięte. Opozycja jest dziś słabsza, bardziej rozbita i pogubiona, niż była w 2015 r. A jednak kurs na awanturę będzie kontynuowany, medialne przecieki wskazują, że od września br. czekają nas kolejne, jeszcze bardziej brutalne akcje. Dlaczego?
Reklama
Sądzę, że odpowiedź jest prosta. Opozycja po prostu nie może przedstawić spójnego programu rządzenia Polską, bo to, co musiałaby powiedzieć, Polaków by przeraziło. Nie da się bowiem zdobyć władzy z hasłem zainstalowania u nas takich samych islamskich gett, jakie funkcjonują we Francji, w Belgii czy Szwecji. A to jest prawdziwy cel opozycji. Co ważniejsze, do tego dążą jej brukselscy mocodawcy. Z moich informacji wynika, że liderzy PO sondowali w Europejskiej Partii Ludowej, do której należą, możliwość zmiany swojego programu w tej sprawie, tak, by móc mówić, iż oni też są przeciw narzucaniu obowiązkowych kwot imigracyjnych. Nie dostali zgody.
Nie da się też przejąć władzy, oferując Polakom program gospodarczy polegający na konkurowaniu wyłącznie niskimi kosztami płacy przy jednoczesnej wyprzedaży resztek majątku narodowego. Taka była praktyka rządów PO-PSL. Przez lata zresztą wmawiano także Polakom, że nie da się uszczelnić systemu podatkowego, a opowiadanie, iż z naszej gospodarki wypływają kradzione dziesiątki miliardów, to populizm. Okazało się, że wypływają i że da się z tym walczyć. Dlatego każdy rok funkcjonowania obecnej ekipy gospodarczej jest tak straszliwie niebezpieczny dla obrońców III RP. Bo gołym okiem widać, że można inaczej.
Trzecim czynnikiem prawdziwego programu opozycji, niemożliwego do ujawnienia, są kwestie stosunku do wartości chrześcijańskich i tradycji narodowej. Sądzę, że siła, z jaką odrodziła się polska narodowa tożsamość w ostatnich latach, naprawdę przeraziła lewicowy establishment, ten krajowy i ten europejski. Moim zdaniem, gdyby znowu przejęli władzę, zrobiliby wszystko, by to się nie powtórzyło. Zafundowano by nam rodzaj zapateryzmu, który miałby już ostatecznie przerobić Polaków na masę plastyczną bez pamięci, skupioną wyłącznie na seksualności, którą stają się coraz bardziej narody zachodnioeuropejskie.
Z tych wszystkich powodów aż do wyborów nie poznamy prawdziwego programu opozycji. Zamiast tego Polacy będą słyszeli coraz bardziej histeryczne krzyki o obronie rzekomo zagrożonej demokracji, a polski rząd będzie się spotykał z coraz bardziej brutalnymi próbami ingerencji w wewnętrzne sprawy kraju. Drugą ręką, tam, gdzie to możliwe, opozycja będzie się przebierała w cudze szatki. Tam, gdzie chcą zabrać ludziom pieniądze, będą mówili, że dodadzą. Ale niezobowiązująco. Tam, gdzie będą chcieli rozmontować polską państwowość, rzucą opowieść o wzroście znaczenia w Europie. A tam, gdzie planują zapateryzm, zamachają „katolicyzmem otwartym”.
Te przebieranki są, oczywiście, śmieszne, ale nie można ich lekceważyć. Choć z drugiej strony, patrząc na mądrość Polaków, na odporność społeczeństwa na kolejne prowokacje, nabieram coraz większej pewności, że nabrać się już nie damy, że ta zmiana może być jednak na dłużej.
Gdy zbliża się jakieś ważne wydarzenie w Kościele, gdy parafie podejmują rekolekcje wielkopostne czy adwentowe, gdy rozpoczyna się ruch pielgrzymkowy - zastanawiamy się w gronie przyjaciół, co też przeciwnicy Kościoła wymyślą, żeby ten święty czas szansy i łaski zakłócić. I, niestety, zawsze pojawi się wtedy jakiś atak na Kościół, na biskupa, na kapłana. Tak jest i teraz.
Zbliża się Rok Wiary. Kościół przygotowuje się do tego szczególnego czasu, który daje okazję powrotu do Boga, budzenia się ludzkich sumień. Poddajemy refleksji naszą wiarę, stawiamy pytania na jej temat, chcemy zrozumieć. Niektóre redakcje starają się nam w tym „pomóc”. I tak pewne wydawnictwo na Rok Wiary przygotowało materiał, który ze św. Franciszka czyni hulakę, a św. Klarę nazywa jego kochanką duchową. Zakładając tylko najlepszą wolę redaktorów, trzeba tu przypomnieć ważne powiedzenie łacińskie: „Sancta sancte tractare” - święte rzeczy, święte sprawy, święte osoby należy traktować w sposób święty i odnosić się do nich z należnym szacunkiem. Lekceważenie świętości i podważanie wielkości świętych nie przystoi wydawnictwom, które chcą służyć ludziom wierzącym, zwłaszcza w Roku Wiary. Chyba, że mają inne intencje.
Akurat teraz obudzili się też ludzie, którzy pokazują, że dyrektor salezjańskiego gimnazjum w Lubinie to człowiek, który dopuszcza się przestępstwa pedofilii. Nie znamy szczegółów opisywanej sytuacji, ale jedno jest pewne, że pedofilii tam nie było. Trzeba mieć bogatą wyobraźnię, żeby do takiej sytuacji dobierać paragrafy prawne i sypać gromy na katolickiego kapłana.
O czym dowiemy się w najbliższym czasie? Jaki znajdzie się kij czy kamienie, żeby obrzucić nimi katolickiego księdza, ośmieszyć Kościół... Telewizja ekscytuje się ostatnio nową informacją: Pan Jezus miał żonę. Zastanówmy się tylko nad prawdziwością tego zapisu. Gdybyśmy powiedzieli np., że Jan Kochanowski zdradził swoją żonę - jak to dziś udowodnić? Zapis z IV wieku został potraktowany przez media jako odkrycie. Tymczasem Ewangelie pochodzą przecież z czasów wcześniejszych (II połowa I wieku), są więc jednak bardziej wiarygodne. Mówią o życiu, śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Chrystusa i nie ma w nich nic z tego, co rozpowszechniają dziś współcześni wrogowie Pana Boga i Kościoła.
Ale niektórym dziennikarzom chyba szczególnie zależy, żeby tego typu „informacje” podsuwać ludziom w wyjątkowym dla nich czasie i uderzać w ich wiarę, w ich zaufanie do Chrystusa i samego Pana Boga. Więcej, próbują swoje insynuacje „uwiarygadniać” wypowiedziami przechodniów na ulicy. Podchodzi taki dziennikarz do kobiety i pyta, co ona o tym sądzi. Padła bardzo mądra odpowiedź, że to wielka głupota. Ale bywają też odpowiedzi inne, głupie, nieprzyzwoite. Usłużne dziennikarstwo jest bluźniercze i szkodzi wielu ludziom. Niekiedy wydaje się, że współcześni są w ubliżaniu Bogu, Krzyżowi i wielkiej wspólnocie chrześcijan jeszcze bardziej wyrafinowani, bezwzględni i silni niż komuniści czy naziści.
Dlatego katolicy powinni wobec tych ataków przyjąć postawę solidarną i słuchać głosu swoich pasterzy. W kazaniu do świata pracy zgromadzonego 16 września br. na Jasnej Górze bp Antoni P. Dydycz wypowiedział głośno m.in. bolączki, które znosimy po cichu. Nie mówił o rzeczach nadzwyczajnych, ale jasno i klarownie wyakcentował to, co złego dzieje się w naszej Ojczyźnie. Zaraz zaczęto go atakować, twierdząc, że biskupowi nie wolno tak się wypowiadać. To wszystkim innym wolno mówić wszystko - także przeciwko Panu Bogu, wolno bezbożnikowi uderzać w naszą wiarę, szargać wszystko, co dla człowieka wierzącego święte, wolno feministkom realizować swoje osobiste opcje - a biskupowi katolickiemu, który mówi do nas i za nas, który wypowiada słowa prawdy, doświadczenie tylu Polek i Polaków, nie wolno o tym mówić?...
Nikt nie może nam odebrać skarbu wiary. My, chrześcijanie, modlimy się do Jezusa, który jest Bogiem, Zbawicielem świata. Adorujemy Go, klękamy przed Nim za przykładem bł. Jana Pawła II. I kiedy wydaje się, że nic już zrobić nie możemy, zostaje nam jeszcze światło wieży jasnogórskiej. Ono świeciło Polakom przez wieki - niechaj i dziś nam świeci. Niech w Roku Wiary Polacy w zwartym szyku staną przed swoją Królową, a polskie rodziny przyprowadzą do Boga dzieci i młodzież. Bo przede wszystkim ich trzeba ratować, trzeba im wiele tłumaczyć i modlić się za młodą Polskę. Trzeba też sięgać po nauczanie Jana Pawła II, bo zostawił nam on w swoich przemówieniach podczas pielgrzymek do Ojczyzny naprawdę niezwykły testament.
24 listopada nakładem watykańskiego wydawnictwa LEV ukaże się po włosku „Dziennik osobisty Papieża Franciszka”. Zapiski wybrał, zredagował i opatrzył komentarzami kard. Víctor Manuel Fernández, prefekt Dykasterii ds. Nauki Wiary. „Dziennik” zostanie wydany równocześnie w 94 krajach, również po angielsku, francusku i portugalsku.
Wydawnictwo LEV w komunikacie podkreśla, że jest to tekst o wyjątkowej wartości i znaczeniu dla głębszego zrozumienia papieża jezuity: „Jesteśmy niezmiernie zaszczyceni publikacją tego tekstu. Dzięki tej książce, która, jak wierzymy, spotka się z uznaniem czytelników na całym świecie, będziemy mogli jeszcze głębiej zrozumieć wewnętrzne życie argentyńskiego papieża”.
Przedstawiciele parafii Przemienienia Pańskiego w Drezdenku wzięli udział w 8. edycji Konferencji Creatio Continua, która odbyła się w Pałacu Arcybiskupów Warszawskich.
W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele świata nauki, Kościoła, kultury i mediów. Byli obecni także: ks. Paweł Greń CRL – proboszcz parafii w Drezdenku i p. Katarzyna Jenek, autorka projektu ekologicznego, który został nagrodzony podczas Gali Plebiscytu Ekologicznego Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego „Wspólna Zielona Przyszłość”. Konferencja stanowiła przestrzeń do dyskusji nad wpływem nowych technologii na życie wspólnotowe, duchowe i społeczne.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.