Z inspiracji o. Bartymeusza Kędziora, gwardiana i proboszcza wspólnoty zakonnej i parafialnej, przy udziale współbraci i wiernych, uroczystości przy ul. Willowej odbyły się pod hasłem „Franciszkuj. Żyj prosto i kochaj mocno”. Przez dziewięć dni trwały intensywne rekolekcje, koncerty, przedstawienia, warsztaty artystyczne i kulinarne dla dzieci oraz dorosłych, i wiele, wiele radosnych spotkań. Zwieńczeniem była uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem bp. Damiana Muskusa z Krakowa i „Transitus”, nabożeństwo upamiętniające przejście św. Franciszka do nieba, z udziałem abp. Stanisława Budzika, przygotowane przez jubileuszową scholę pod kierunkiem Patryka Rendudy i z udziałem Lubelskiej Orkiestry Muzyki Rozrywkowej „FeelHarmonia” pod dyrekcją Katarzyny Mach.
Podczas Liturgii bernardyn bp Damian Muskus ukazał zgromadzonym św. Franciszka jako idealnego ucznia Jezusa, który przyjął Ewangelię za program swojego życia. Podkreślił, że nie wystarczy wpatrywać się w niego z zachwytem, ale trzeba starać się żyć tak jak Biedaczyna z Asyżu. Kto tak czyni, „nie stawia siebie w centrum świata; nie musi wszystkiego rozumieć, aby wierzyć; nie musi wszystkiego kontrolować, aby czuć się bezpiecznie”. – Święty Franciszek był ewangelicznym prostaczkiem. Całe jego życie było odpowiedzią na Bożą miłość, wypowiedzianą z prostotą i bez zastrzeżeń. Był człowiekiem, który nie miał nic, a posiadał wszystko. Odarł się z własnych planów, majątku i ambicji, a napełnił się Chrystusem – powiedział ojciec biskup. – Tajemnica Franciszka nie polegała na tym, że dokonał rzeczy niemożliwych, ale na tym, że miał odwagę przyjąć miłość Boga i podać ją dalej bez zatrzymywania czegokolwiek dla siebie. W świecie pełnym hałasu, rywalizacji i niepewności, św. Franciszek pokazuje, że jedyną rzeczą, która naprawdę się liczy, jest relacja z Bogiem – podkreślił bp Muskus.
Na zakończenie uroczystych obchodów 800-lecia przejścia do nieba św. Franciszka z Asyżu przedstawiciele parafii wyrazili wdzięczność za piękny czas uczenia się zachwytu nad Bogiem i drugim człowiekiem. – Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie serce i ogień, jakie nosi w sobie nasz proboszcz, który zaprosił do głębokiego franciszkowania. Hasło, które nam dał, przestaje być tylko słowami z plakatu, a staje się drogowskazem dla każdego i rozpala w nas franciszkańskiego ducha – powiedzieli wierni. – To nie koniec! Franciszkujmy dalej. Żyjmy prosto i kochajmy mocno! – wezwał o. Bartymeusz Kędzior.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
