Reklama

Wiadomości

Pytanie o Auschwitz

70. rocznica wyzwolenia Auschwitz będzie z pewnością wyjątkowa. żyjących świadków tamtych strasznych wydarzeń jest bowiem coraz mniej, i wiemy, że kiedyś odejdą. Już teraz musimy zdawać sobie sprawę, że historia zostanie tak czy inaczej udokumentowana: muzealne eksponaty, baraki i ruiny krematoriów, filmy, fotografie, spisane świadectwa. I wybrzmiewające na nowo w każdym pokoleniu pytanie: Co doświadczenie Auschwitz mówi nam o nas samych? Czego nas uczy?

Niedziela Ogólnopolska 4/2015, str. 12-13

[ TEMATY ]

historia

rocznica

obozy

KAROLINA PĘKALA

Obóz zagłady Auschwitz-Birkenau

Obóz zagłady Auschwitz-Birkenau

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Organizatorzy tegorocznych obchodów wyzwolenia obozu wyraźnie podkreślają, że dziś trzeba w centrum postawić ostatnich ocalonych. Dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz dr Piotr Cywiński na oficjalnym portalu zaznacza, że byli więźniowie zrobili wszystko, co mogli, by uzmysłowić nam, że do największych tragedii dochodzi zaskakująco łatwo. – Dotychczas to oni uczyli nas patrzeć na tragedię ofiar niemieckiej III Rzeszy i na całkowite zburzenie świata europejskich Żydów. To ich głos stał się najpełniejszym ostrzeżeniem przed naszą, ludzką, zdolnością do skrajnego poniżenia, pogardy i ludobójstwa. Niedługo jednak to już nie świadkowie tamtych lat, ale my – powojenne pokolenia – będziemy nieśli dalej tę potworną naukę i wynikające z niej przytłaczające wnioski.

Oczywiście, siłą przesłania płynącego z Auschwitz-Birkenau jest także autentyzm tego miejsca, jedynego zachowanego w takim stopniu obozu zagłady. Dlatego od 2009 r. działa fundacja, mająca na celu stworzenie kapitału wieczystego, który powinien wynosić 120 mln euro (dotychczas udało się zebrać kwotę 102 mln euro), z którego zyski miałyby sięgać 4-5 mln euro rocznie. To pozwoliłoby na prowadzenie długofalowego programu konserwacji na terenie Miejsca Pamięci i Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Pamięć i edukacja

Reklama

Kolejna okrągła rocznica ma szansę wzbudzić coraz większą świadomość koniecznej edukacji następnych pokoleń. Słowa: „ma szansę” nie są tutaj przypadkowe. Bo jeśli z jednej strony świadomi jesteśmy tego, że dzieli nas coraz większy czasowy dystans od Holokaustu i z pamięcią o nim nie jest najgorzej, to z drugiej strony w kwestii edukacji jest jeszcze wiele do zrobienia.

Może cieszyć np., że na Światowej Mapie Pamięci, którą umieszczono na oficjalnej stronie obchodów rocznicy wyzwolenia obozu, znajduje się ok. 100 wydarzeń, mających upamiętnić fakty sprzed 70 lat. Są wśród nich m.in. tak odległe od Auschwitz miejsca, jak Wellington w Nowej Zelandii, gdzie zostanie otwarta nowa wystawa stała: „Z Auschwitz do Aotearoi: przeżyć niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny”, zorganizowana przez tamtejsze Centrum Holokaustu. Ekspozycja opowiada o dziewięciu kobietach z Czechosłowacji, Polski, Niemiec i Węgier, które były więźniarkami Auschwitz i obozów pracy, a po wojnie wyemigrowały do Nowej Zelandii, gdzie założyły rodziny i rozwijały życie zawodowe.

Na światowej mapie pamięci zaznaczono zarówno wydarzenia zakrojone organizacyjnie na wielką skalę, jak i małe projekty, jak ten przygotowany przez uczniów Gimnazjum nr 1 w Gierałtowicach. W rocznicę wyzwolenia Auschwitz w szkolnym radiowęźle emitowana będzie audycja, w której uczniowie podzielą się refleksjami z wyjazdu w październiku ubiegłego roku do Auschwitz-Birkenau. Takie przykłady mogą cieszyć, ale jest też coś, co smuci.

Reklama

– Z roku na rok maleje liczba młodzieży odwiedzającej obóz – tłumaczy Andrzej Kacorzyk, dyrektor Międzynarodowego Centrum Edukacji o Auschwitz i Holokauście, wskazując trzy przyczyny takiego stanu rzeczy. Pierwszą z nich jest zmiana w programie nauczania historii w szkołach, drugą – waga tematu, który od nauczycieli i wychowawców wymaga odpowiedzialności w przygotowaniu i podsumowaniu wizyty w tym obozie, trzecią zaś – wspomniany brak wsparcia finansowego. – Jesteśmy bodaj jednym z ostatnich dużych państw Europy, które nie posiada takiego programu wsparcia wizyt w muzeum, jakie funkcjonują np. w Wielkiej Brytanii, w Niemczech, we Francji czy we Włoszech – tłumaczy Andrzej Kacorzyk.

Kierowana przez niego instytucja razem z diecezją bielsko-żywiecką i Centrum Dialogu i modlitwy w Oświęcimiu stworzyły projekt edukacyjny: „Przez wspólną historię ku przyszłości”, skierowany do uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. W ramach projektu, powstałego na kanwie obchodów Dnia Judaizmu w Kościele katolickim, uczniowie po przyjeździe do Oświęcimia, w oparciu o specjalny program, zwiedzają Muzeum Żydowskie i synagogę Chewra Lomdej Misznajot – jedyny ocalały żydowski dom modlitwy w Oświęcimiu, obóz Auschwitz-Birkenau oraz Centrum Dialogu i Modlitwy. Odwiedzane miejsca mają uzmysłowić młodemu pokoleniu, jak wyglądało życie chrześcijan i Żydów przed wojną, następnie rozmiar i wagę wspólnej tragedii w obozie zagłady, by w końcu przez poznanie działań na rzecz dialogu i pokoju wyjść ku przyszłości.

Reklama

– Edukacja ma do przejścia jeszcze wiele ważnych kroków, zanim nauczanie o Auschwitz i o Zagładzie nie umiejscowi się w sposób możliwie sensowny w systemach nauki o społeczeństwie, w edukacji obywatelskiej, a nawet w nauczaniu historii najnowszej – stwierdza Piotr Cywiński, zaznaczając, że edukacja związana z Auschwitz jest także nauczaniem o człowieku, o społeczeństwie, o sile mediów, o polityce. – Wystarczają społeczne frustracje, nuta demagogii, wyimaginowany wróg, chwila szaleństwa… Konstrukcja pokoju jest bardzo krucha i nigdy nie można przyjąć, że jakikolwiek „acquis communautaire” – dorobek wspólnotowy jest tak naprawdę nabyty raz na zawsze. Widać to dziś bardzo dobrze przynajmniej w kilku rejonach świata, i jest to tym bardziej niepokojące. Przyszłość naszej cywilizacji leży tak naprawdę w naszych rękach i musimy być odpowiedzialni za jej kształt. Mądra wizja przyszłości musi być zakorzeniona w pamięci – podkreśla dyrektor Muzeum Auschwitz.

Tajemnica i wiara

Z pewnością na przestrzeni 70 lat zmagania się z pamięcią o tak tragicznych wydarzeniach wiele już się dokonało. Biorąc pod uwagę choćby mocno brzmiące pytanie o obecność Boga (lub jego nieobecność – jak stawiali problem niektórzy myśliciele), można powiedzieć, że w jakiś sposób „u progu Auschwitz” rodziła się odpowiedź. „W nurcie powojennej teologii Auschwitz stał sie? cies?nina?. Niektórzy ogłosili koniec teologii, inni tworzyli teologie? mroczna? i smutna?, mało odwaz?ni omijali ten temat, odwaz?ni podje?li go z poz?ytkiem dla teologii. Dzis? moz?na powiedziec?, z?e teologia po Auschwitz ani nie umarła, ani nie stała sie? pesymistyczna. Upływaja?cy czas potwierdził jej niezbe?dnos?c?, gdyz? po wojnie rozwine?ły sie? teologie nadziei, krzyz?a, osoby, pojednania, miłos?ci, miłosierdzia, zmartwychwstania, choc? rzadko wprost akcentowały swe zwia?zki z tym wyja?tkowym miejscem na ziemi” – taką diagnozę dotyczącą kondycji polskiej teologii nakreślił ks. dr hab. Krzysztof Kaucha z KUL w książce „Perspektywy teologii po Auschwitz”, wydanej w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu.

Mówiąc o Centrum Dialogu i Modlitwy, które zostało utworzone jako miejsce dialogu między ludźmi i narodami o odmiennych kulturach i wyznawanych religiach, nie sposób nie wspomnieć osoby ks. dr. Manfreda Deselaersa. Ten niemiecki kapłan, od 1990 r. mieszkający w oświęcimskiej parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, od wielu lat pracuje na rzecz dialogu i pojednania właśnie „u progu Auschwitz”. W 2000 r. Polska Rada Chrześcijan i Żydów uhonorowała go tytułem Człowieka Pojednania, przyznawanym osobom, które szczególnie przyczyniły się do dialogu chrześcijańsko-żydowskiego w Polsce. Mimo że jego naukowa i duszpasterska droga oraz dydaktyczna działalność skoncentrowane są wokół wydarzenia Auschwitz już kilka dekad, wciąż podkreśla on, że był to proces odkrywania tajemnicy. – Coraz bardziej uświadamiamy sobie, że to doświadczenie jest w pewien sposób tajemnicą dla nas wszystkich. Bo najbardziej racjonalne odpowiedzi wciąż nie są wystarczające – tłumaczy ks. Deselaers. – Tu nie wystarczy powiedzieć, że „rozumiem”. Przekonuję się coraz bardziej, że wobec takiego doświadczenia, jakim jest Auschwitz, ważniejsze jest, by razem być, by razem się modlić, nawet jeśli wierzymy inaczej – dodaje kapłan, podkreślając, że dziś Auschwitz jest dla nas wielkim wyzwaniem, by odkryć i zrozumieć, że każdy człowiek ma swoją godność, a ta ostatecznie zakorzeniona jest w Bogu. – Tej godności nie da się wytłumaczyć i zrozumieć przy pomocy takich czy innych badań. W tę godność trzeba po prostu uwierzyć – stwierdza ks. Deselaers.

Zdanie to współgra z jego wypowiedzią z 2000 r., w której stwierdził, że „problemu Auschwitz nie można rozpatrywać bez wymiaru religijnego”. Jeśli prawdą jest, że chcemy zmierzyć się z tym problemem, a jednocześnie racje religijne usuwane są z publicznej debaty, to może się okazać, że umknie nam coś ważnego z pytania o Auschwitz. Nie tylko dla nas, ale także dla tych, którzy nie spotkają już żyjących świadków tamtych wydarzeń.

2015-01-20 11:55

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Miasta i ludzie zabranych szans

Sandomierz miał być stolicą Centralnego Okręgu Przemysłowego w II Rzeczypospolitej, zaś mała Irenka bardzo już chciała iść do pierwszej klasy. 1 września 1939 r. jej marzenia legły pod niemieckimi bombami, zaś 17 września, na 7. urodziny dziewczynki, weszli Sowieci

W niecały rok po zakończeniu I wojny światowej Sandomierz był jednym z raczej prowincjonalnych, powiatowych miast województwa kieleckiego. Działania wojenne, które się przez niego przetoczyły, zostawiły na nim swój nader widoczny ślad i prawie całkowicie zatrzymały jego rozwój. Miasto w tamtym czasie było znacznie wyludnione – zostało w nim zaledwie 6 tys. mieszkańców, daleko też było mu do tego, by instytucje społeczno-kulturalne czy oświatowe działały w nim na takim poziomie, do którego aspirowały. Jednak moment odzyskania przez Polskę niepodległości stał się iskrą, która zapaliła ludzi do wzmożonego wysiłku o taki kraj, w jakim chcieliby mieszkać. Tak właśnie było z Sandomierszczyzną, która z miesiąca na miesiąc, a potem z roku na rok stawała się prężnie działającym lokalnym ośrodkiem i perłą w tej części kraju. Nie mogło to zostać niezauważone: właśnie Sandomierz miał leżeć w samym sercu zamyślonego przez wicepremiera ds. ekonomicznych i ministra skarbu Eugeniusza Kwiatkowskiego Centralnego Okręgu Przemysłowego i być jego stolicą. Tak się nie stało. Zaatakowana przez III Rzeszę bez wypowiedzenia wojny i walcząca w osamotnieniu II Rzeczypospolita jeszcze się nie otrząsnęła po szoku, jakim był dla niej 1 września 1939 r. i dni następne wraz z bombardowaniem Wielunia, ostrzeliwaniem Westerplatte z pancernika Schlezwig-Holstein, obroną Poczty Polskiej w Gdańsku, gdy 17 września wschodnią granicę kraju przekroczyła Armia Czerwona. Pokonane przez Wehrmacht i Luftwaffe miasta broczyły krwią swoich cywilów i gruzami budynków. I choć sam Sandomierz – jeśli chodzi o zabudowę – nie ucierpiał tak podczas II wojny światowej jak wcześniej, to definitywnie została skradziona jemu i innym miastom regionu szansa na bezprecedensowy w swojej historii rozwój.
CZYTAJ DALEJ

Afera szpitalna KO. Lekarz pracował prawie 5 dób bez przerwy w Szpitalu Południowym

2026-08-05 11:02

PAP

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski

Kolejna odsłona afery szpitalnej Koalicji Obywatelskiej. Audyt pokazał dyżury po 48, 60, 72 godziny bez przerwy, a rekord w Szpitalu Południowym wyniósł 110 godzin, czyli prawie pięć dób – poinformował we wtorek prezydent stolicy Rafał Trzaskowski, odnosząc się do wyników audytów w miejskich placówkach ochrony zdrowia.

Trzaskowski podzielił wyniki audytu na trzy grupy: problemy całego systemu ochrony zdrowia, nieprawidłowości w zarządzaniu Szpitalem Południowym oraz sprawy, które wymagają zbadania przez prokuraturę.
CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący Episkopatu spotkał się z Ministrem Spraw Zagranicznych. Rozmawiano o wizycie Leona XIV w Polsce

2026-08-05 15:33

BP KEP

Spotkanie przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski z Ministrem Spraw Zagranicznych

Spotkanie przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski z Ministrem Spraw Zagranicznych

Wicepremier Radosław Sikorski 5 sierpnia 2026 roku spotkał się z przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskupem metropolitą gdańskim Tadeuszem Wojdą SAC. Rozmowy dotyczyły rozpoczęcia przygotowań do pierwszej pielgrzymki papieża Leona XIV do Polski.

Wizyta papieska to wydarzenie, które będzie realizowane wspólnie przez stronę rządową i kościelną. Formalne zaproszenia do Polski zostały przekazane papieżowi Leonowi XIV zarówno przez stronę państwową – w imieniu Rzeczypospolitej przez prezydentów Andrzeja Dudę i Karola Nawrockiego oraz premiera Donalda Tuska, jak i kościelną, reprezentowaną przez Prezydium Konferencji Episkopatu Polski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję