Reklama

Świat

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

Kanonizacja Jana Pawła II była świętem wszystkich Polaków. Stanęli dumnie na Placu św. Piotra, trzymając biało-czerwone flagi, i wsłuchiwali się, jak Papież Polak ogłaszany jest świętym

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Setki tysięcy Polaków dotarły na kanonizację. To było kolejne pospolite ruszenie. W Niedzielę Miłosierdzia Bożego, 27 kwietnia br., Rzym stał się najważniejszą stolicą Polski, ale także całego świata. Nie tylko dlatego, że zjechali tu dostojnicy kościelni, oficjele i władze RP. Przede wszystkim to zasługa setek tysięcy zwykłych pielgrzymów, a wśród nich oddanych Polaków, na których Ojciec Święty Jan Paweł II zawsze mógł liczyć. Oni bowiem przyjechali na kanonizację nie z obowiązku, ale z miłości do Papieża Polaka, a także do Jana XXIII.

– Dlaczego Pani przyjechała na kanonizację? – Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Ja po prostu czuję, że powinnam tu być – mówi Beata Szatkowska ze Szczecina. Przyjechała do Rzymu pociągiem „Karol Wojtyła”, który wyjechał z Warszawy; biuro podróży „Koltur” wspólnie z PKP wysłało do Rzymu aż 3,5 tys. pielgrzymów. – Mam wrażenie, że podczas kanonizacji nad Rzymem uchyliło się niebo, że razem z Janem Pawłem II i Janem XXIII naszych modlitw słuchali także wszyscy pozostali święci – mówi Szatkowska.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Na rocznicę ślubu

Reklama

Najmłodszym pielgrzymem jest 9-miesięczny Filip Kowalski z Zalesia Górnego k. Warszawy. – W tym roku świętujemy 10-lecie naszego ślubu. Ta pielgrzymka jest naszym prezentem z okazji jubileuszu – mówi Magda Kowalska. A z jaką intencją modlą się na kanonizacji? – To chyba nie będą prośby. Chcemy przede wszystkim podziękować Janowi Pawłowi II za wszystko, co dla nas uczynił – dodaje. – Ja natomiast spłacam swój osobisty dług. Gdy Papież przyjeżdżał do Polski, nie słuchałem go. Nie chodziłem na spotkania z nim, gdy był w zasięgu ręki. Teraz trochę zmądrzałem i muszę jeździć do Rzymu – dodaje mąż Grzegorz Kowalski.

Małżeństwo Kowalskich przede wszystkim dziękuje za wielkie łaski, które otrzymało od Pana Boga. Zwłaszcza te, które wymodlone zostały za wstawiennictwem Jana Pawła II. Małżonkowie dziękują za swoją wiarę, za siebie, za miłość i za trzech wspaniałych synów.

Podobne intencje do Rzymu zawiozła Agnieszka Kośba, organistka z okolic Szczecina. W domu zostawiła męża i 1,5-rocznego synka, jednak najmłodsze dziecko było razem z nią. – Jestem w drugim miesiącu ciąży. I teraz zdrowie mojego drugiego dziecka i jego szczęliwe przyjście na świat jest najważniejsze – mówi p. Agnieszka. Ale ta pielgrzymka jest także hołdem dla Jana Pawła II i dziękczynieniem za jego pontyfikat. – Gdy umierał, miałam zaledwie 18 lat – wspomina. – Jego śmierć była dla mnie wielkim przeżyciem, takim wejściem w dorosłą wiarę. Dziś kolejny raz zastanawiam się, czego Papież ode mnie oczekuje.

W intencji Ojczyzny

„Karolem Wojtyłą” jechała także grupa polityków Prawa i Sprawiedliwości wraz z rodzinami. Pielgrzymce duchowo przewodził ks. Paweł Powierza, kapelan parlamentarzystów. – Zdecydowana większość posłów wybrała jednak samolot. Na miejscu w Rzymie będzie ok. 200 parlamentarzystów ze swoimi rodzinami – mówi ks. Powierza.

Reklama

„Karolem Wojtyłą” pielgrzymuje także Andrzej Melak, brat śp. Stefana Melaka, który zginął w katastrofie smoleńskiej. Jakie są jego intencje? – Ja modlę się o wyjaśnienie katastrofy, ale także o moralną odnowę dla naszej ojczyzny. Jest nam bowiem potrzebna radykalna zmiana – podkreśla. – Jan Paweł II już tak wiele zmienił w Polsce i na świecie, że poradzi sobie i tym razem.

Andrzej Melak – jak sam mówi – ma już swoje lata. Nie jest w stanie policzyć, ile razy widział Papieża i uczestniczył w jego pielgrzymkach do ojczyzny. Podczas papieskich wizyt w naszym kraju jeździł za Ojcem Świętym po całej Polsce. Był też kilka razy w Rzymie na audiencji generalnej, później na pogrzebie, na beatyfikacji, a teraz – jak mówi – musiał być na kanonizacji. – Jan Paweł II to nasz narodowy akumulator. Spotkania z nim, a teraz modlitwa za jego wstawiennictwem to zastrzyk dobra – mówi. – Wierzę, że na kanonizacji wymodliliśmy potrzebne dla Polski zmiany.

Klasztor na kółkach

Pielgrzymka pociągiem ma swój urok. Z Warszawy do Rzymu jedzie się niecałe 30 godzin. Na wagonach widoczne są portrety świętego Papieża, a na „pokładzie” wszystkich przywitał głos kapłana: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

W promocję pielgrzymowania pociągami mocno zaangażował się o. Waldemar Gonczaruk, redemptorysta, koordynator całej pielgrzymki. – Uczestnictwo w kanonizacji to wielkie duchowe przeżycie. My tylko zadbaliśmy o część organizacyjną i duchowy charakter pielgrzymki – mówi o. Gonczaruk.

Reklama

Sczepione w Warszawie wagony zamieniły się w rekolekcje na szynach. Było trochę jak w klasztorze – maleńkie cele, w których modlono się, spano i, oczywiście, wspominano Ojca Świętego. W wagonie Warsu był refektarz, a czasem nawet kaplica. Gdy okazało się, że chętnych na Mszę św. było o wiele więcej niż miejsca w wagonie, kapłani odprawili kolejną. Tym razem w przedziale służbowym z dostępem do radiostacji, aby mogli z niej skorzystać wszyscy wierni. Klęczący ludzie i ksiądz z Najświętszym Sakramentem budziły zdumienie na austriackich dworcach kolejowych.

– Ja też nigdy nie zapomnę tych Mszy św. w wagonach kolejowych – mówi Grzegorz Kowalski. Jest wiele powodów, dla których ludzie woleli pociąg od autokaru czy samolotu.

Ostatnia pielgrzymka

Polacy jechali do Rzymu pociągami, autokarami i prywatnymi samochodami. Spora część z nich wybrała samolot na swój środek lokomocji. – Po śmierci Jana Pawła II poleciałem do Rzymu samolotem. Teraz wybrałem pociąg, bo uważam, że czas spędzony razem na modlitwie, wspólnych rozmowach jest ważny. To daje klimat prawdziwej pielgrzymki – mówi Łukasz Kudlicki.

Nieważne jest czym, ale ważne jest gdzie i z jakiego powodu. Dlatego też wszystkie drogi prowadziły do Rzymu. To dzięki polskim pielgrzymom tysiące biało-czerwonych flag dominowało nad wielobarwnym zgromadzeniem Kościoła. Lecz choć w tej wielkiej rzeszy najwięcej było Polaków, to niemal równie często słychać było język włoski, ale także angielski, francuski czy niemiecki. Widoczne były grupy pielgrzymów z Ameryki Łacińskiej, Afryki i Azji.

Reklama

Szczególnie jednak w oczach polskich pielgrzymów widać było łzy. Dominowało wzruszenie, szczęście, nadzieja, doświadczenie życia wiary. Polacy poczuli się dumni i podniesieni na duchu. – Jestem z Pokolenia JP2. Dzięki Papieżowi stoję teraz w jednym z najstarszych miejsc na świecie, kolebce największej cywilizacji, i mogę być dumny z tego, że jestem Polakiem. Dumny, że jestem rodakiem św. Jana Pawła II – mówi Grzegorz Kowalski.

Gdy po kanonizacji, szczęśliwi i zmęczeni, wszyscy wracali do pociągów, w ich oczach widoczny był także smutek. Nie będzie już tak wielkiej mobilizacji, aby przypominać o Papieżu, masowo pielgrzymować do jego grobu. To była ostatnia „pielgrzymka” Jana Pawła II do narodu.

Dlatego też Łukasz Kudlicki zabrał na pielgrzymkę swojego syna Macieja. – Taka okazja trafia się raz na 1000 lat. Maciek będzie kiedyś opowiadał swoim wnukom, że był z pradziadkiem na kanonizacji Jana Pawła II. Największego człowieka z rodu Polaków – podkreśla.

Warszawa – Rzym – Warszawa

2014-04-28 14:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ostatnia notatka w „Dzienniku duszy”

W artykule pt. „Ostatnia audiencja Jana XXIII”, zamieszczonym w „Niedzieli” nr 12 (z 23 marca 2014 r., s. 22-23), napisałem: „Historia ostatniej audiencji prywatnej, której udzielił Jan XXIII, łączy się z osobą kard. Stefana Wyszyńskiego. Otóż 20 maja 1963 r. Jan XXIII przyjął wyjeżdżającego z Rzymu kard. Wyszyńskiego, mimo że wszystkie audiencje były odwołane. To była jego ostatnia audiencja. Fakt ten Papież Dobroci zanotował w swoim «Dzienniku duszy» pod datą 20 maja 1963 r.: «O drogi święty mój Bernardino, ulubiony pośród moich świętych. Ze słodkością twojego wspomnienia przyniosłeś mi liczne znaki ciągłego wielkiego cierpienia fizycznego, które mnie nie opuszcza i każe mi wiele myśleć i cierpieć. Tego ranka trzeci raz ucieszyłem się przyjęciem Komunii św. otrzymanej w łóżku, zamiast radości celebracji Mszy św. Cierpliwości, cierpliwości. Nie mogłem odmówić przyjęcia na wizycie pożegnalnej kard. Wyszyńskiego, prymasa Polski, arcybiskupa Gniezna i Warszawy, z czterema jego biskupami powracającymi do Ojczyzny. Towarzyszą mi zawsze z wielką miłością bliscy mi: kard. Cicognani, mons. Capovilla, brat Belotti Federico i domownicy» (tłum. M. F.)”. Na końcu artykułu odniosłem się do polskiego wydania „Dziennika duszy”, przygotowanego przez wydawnictwo Znak na beatyfikację Jana XXIII w 2000 r.: „Szkoda, że polskie wydanie «Dziennika duszy», przygotowane przez wydawnictwo Znak na beatyfikację Jana XXIII w 2000 r., nie uwzględniło tych notatek z włoskiego wydania. Mamy jednak nadzieję, że następne polskie wydanie «Dziennika duszy» będzie zawierać notatki Jana XXIII z 1963 r., tak ważne dla dziejów Kościoła w Polsce”.
CZYTAJ DALEJ

Tak wygląda Kościół w drodze, ubogi, posłany, skuteczny mocą nie swoją

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Agur, autor tej części Księgi Przysłów, zaczyna od zdania, które mogłoby otwierać każdy traktat o Objawieniu: „każde słowo Boga w ogniu wypróbowane”. Metalurgiczna metafora mówi o słowie bez domieszek. Na takim słowie można się oprzeć jak na tarczy. Zaraz potem przychodzi przestroga, która przez wieki strzegła kanonu: „do słów Jego nic nie dodawaj, by cię nie skarcił i nie uznał za kłamcę”. Pismo zna własną klauzulę integralności (por. Pwt 4,2; Ap 22,18-19). Człowiek jest sługą Objawienia. Ta zasada nieprzekraczalności depozytu odezwie się po wiekach w kościelnym rozumieniu depositum fidei (por. glossę na 17 IX). Potem następuje modlitwa, jedna z najmądrzejszych w całej Biblii: „nie dawaj mi bogactwa ni nędzy, żyw mnie chlebem niezbędnym”. Agur prosi o środek z trzeźwej znajomości serca. Sytość kusi pychą: „kto jest Pan?”. Nędza kusi rozpaczą i kradzieżą, „i splamię imię mego Boga”. Obie skrajności mają tę samą cenę, zapomnienie o Bogu. Prośba o „chleb niezbędny” jest starszą siostrą prośby z Modlitwy Pańskiej o chleb powszedni. Dzisiejszy patron dopisał do tej perykopy własny komentarz życiem. Ojciec Pio, kapucyn związany ślubem ubóstwa, człowiek, przez którego ręce przeszły miliony na Dom Ulgi w Cierpieniu, sam nie zatrzymał nic. Ubóstwo ewangeliczne jest wolnością od dóbr. Kto prosi o chleb niezbędny, temu Bóg może powierzyć wielkie dzieła, bo serce pozostaje puste dla Niego samego.
CZYTAJ DALEJ

Kard. K. Krajewski: Bądźmy dzisiaj nosicielami pokoju!

2026-09-24 09:35

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

kard. Konrad Krajewski

ks Paweł Kłys

- Nie wystarczy spotkać Jezusa. Trzeba się u Niego wyspowiadać - mówił kard. Konrad Krajewski podczas czwartkowej Eucharystii w łódzkiej katedrze. Metropolita łódzki wskazał, że prawdziwe spotkanie z Chrystusem dokonuje się także w sakramencie pojednania, w którym człowiek otrzymuje przebaczenie i pokój.

W czwartkowy poranek w Bazylice Archikatedralnej św. Stanisława Kostki w Łodzi Mszy św. przewodniczył kard. Konrad Krajewski, metropolita łódzki. W Eucharystii uczestniczyli wychowawcy i wykładowcy Wyższych Seminariów Duchownych w Łodzi, pracownicy Kurii Metropolitalnej Łódzkiej oraz duchowni posługujący w łódzkiej katedrze.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję