Reklama

Niedziela Łódzka

Zagęścić miasto

[ TEMATY ]

felieton (Łódź)

Karol Porwich/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mieszkam ostatnio w samym środku placu budowy. Przyjechały maszyny, kopią rowy, zrywają starą trylinkę. Czasem zjawi się telewizja, by wysłuchać narzekań lokatorów. Na odcinku ulicy Wierzbowej, między Placem Pokoju a ulicą Jaracza (gdzie mieszkamy od 1979 r.) wre praca. Wzdłuż starych bloków prowadzona jest droga dojazdowa, którą ma zakończyć małe rondo. Szare realia PRL-owskiego mini-osiedla, do których – przyznaję to z zakłopotaniem – przywiązałem się przez te lata, legły (dosłownie) w gruzach. Znalazłem się w sytuacji ekspatrianta, którego nie tyle, że wysiedlili z jego stron rodzinnych, ale którego otoczenie tak radykalnie się zmieniło, że czuje się tu obco, pozbawiony znajomych punktów orientacyjnych. Otoczenie naszego bloku przypomina fragment scenografii katastroficznego filmu. Ale to chwilowe wrażenie. Bywa tak przy każdym remoncie: Przyszło Nowe, nieuchronne jak odlot bocianów, jak podatki, jak entropia. Nowe, na które nie ma się wpływu.

Reklama

Jakieś trzy lata temu postawiono blisko nas – od strony ul. Kopcińskiego – dwa apartamentowce. Jeden z nich – wielki jak segment słynnych łódzkich „łamańców” z epoki włókienniczej prosperity – poprawił sytuację na rynku mikro-kawalerek. Niedługo, tuż obok nas, na małej działce otoczonej – z czterech stron – starymi blokami, zacznie się budowa kolejnego apartamentowca. Do niedawna stała tam willa, zaprojektowana przez Wiesława Lisowskiego, w której mieszkał ten zasłużony dla Łodzi architekt, projektant m.in. ŁDK-u, „Ymki”, kościołów i szpitali. Starą willę planowano „wmontować” w nową zabudowę, ale ostatecznie ją wyburzono, wycięto rachityczne akacje i jeden okazały kasztan. Przyszły apartamentowiec będzie nosił nazwę „U architekta” i pomieści „izbę pamięci” Lisowskiego. Deweloper zasadzi nowe drzewa.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Są rejony miast, gdzie auto zaparkować można (choć też z trudem) tylko w weekendy, kiedy część ludzi wyjedzie. Żeby postawić nowy blok, trzeba okroić miejsca parkingowe, tereny zielone, etc. Jest to trend typowy dla państw wysoko rozwiniętych: Place w centrum są coraz droższe, ale jest tam już infrastruktura, więc wykorzystuje się każdą „dziurę”, by ceny mieszkań mogły być (względnie) niższe. A co z wartością mieszkań w starych blokach, które nagle zyskają sąsiedztwo dużych apartamentowców, pobudowanych w odległości kilkunastu metrów? Co z dobrostanem dotychczasowych mieszkańców? „Przyjdzie przywyknąć”.

Reklama

Mój znajomy, zdeklarowany wyznawca spiskowej wersji dziejów i teorii deep state, człek wielce poczciwy i obyty w świecie, powiedział mi kiedyś: „Pomyśl: Łódź dramatycznie się wyludnia, ale wciąż budowane są nowe bloki. A potem połowa lokali stoi pusta.” „Skąd wiesz, że są puste?” – pytam. „Bo światła w oknach się nie palą, sam sprawdzałem, zresztą nie tylko w Łodzi. Więc... na kogo te mieszkania czekają?” – zapytał z chytrym błyskiem w oku. „Na studentów?” – odparłem, bo nic lepszego nie przyszło mi na myśl. On na to: „W szwedzkim Malmö takie same apartamentowce zasiedlają biedni przybysze z daleka...” Po chwili dodał smutno: „Nie wierzę, że znów staniemy się obiektem jakiegoś fatalizmu i że nasz naród, którego Królową ogłosiła się w 1608 r. Matka Boga, roztopi się w obcym żywiole... A może… chodzi tu o coś wręcz przeciwnego: Żeby ci przybysze właśnie u nas poznali wartość i piękno chrześcijaństwa? Bo stara Europa okazała się za stara i zbyt laicka do realizacji tego zadania…” „Ciekawa hipoteza” – odparłem: „Deweloperka jako narzędzie globalnej ewangelizacji…? Nie żartuj sobie…”

Na parceli obok nas (od strony Placu Pokoju) rok temu wyburzono starą fabrykę. Teraz wycięto tam kilkanaście dużych drzew. Część była chora, ale modrzewie być może mogłyby ocaleć. Ludzie podejrzewają, że nowe apartamentowce zajmą cały plac. Trwa głód mieszkań. Tylko czy istniejąca infrastruktura wytrzyma napór nowych mieszkańców?

Miejska rzeczywistość; w ujęciu „herbertowskim”. Przeczucie nieuchronności, „konieczności dziejowej”… I chyba metafora czegoś większego, pars pro toto: wróżba poza-ziemskiego, globalnego planu, a do tego wszędzie mentalny zamęt. Kurs w nieznane...

2025-03-31 08:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ślepe gnomy w naszych domach

2025-12-21 16:30

[ TEMATY ]

felieton (Łódź)

Adobe Stock

Wrocławskie krasnale

Wrocławskie krasnale

Nie wiem, czy krasnolud Gimli – gdyby rzeczywiście istniał – byłby szczęśliwy z widoku setek (a może tysięcy) swoich „podróbek” zapełniających półki łódzkich sklepów z zabawkami i artykułami wyposażenia wnętrz.

Gimli, bohater tolkienowskiej trylogii Władca Pierścieni (którego rolę w filmie Petera Jacksona zagrał brawurowo John Rhys-Davies) miał waleczne serce, lojalny charakter i tęsknił za utraconą ojczyzną w podziemiach Morii. Dziś nieudolne imitacje Gimlego, zwieszając długie, chude nogi i ręce, tkwią bezwładnie na półkach i nie tęsknią za niczym. Filmowy Gimli nosił hełm i chytrym spojrzeniem ogarniał zagrożenia. Jego „podróbkom” naciągnięto na oczy spiczaste czapy, aż po perkaty nos. Po co? Gnomy z nordyckich mitów i wierzeń na stałe zagościły w polskich domach. Przeniknęły do nich, podając się – jak w dawnych sagach – za „opiekunów ogniska domowego” i „gwarantów dobrostanu”. Dobre sobie! Możliwe, że w Norwegii i Islandii spełniły już swoją misję (w kwestii opieki i bogactwa), a teraz przylazły do nas, żeby nas bałamucić. Niestety, wraz z falą tego nowego „gatunku inwazyjnego” możemy stracić np. urzekające obrazki Anioła Stróża, prowadzącego dzieci po wąskiej kładce, nad rwącym strumieniem. Zastąpi go smętny, ślepy gnom, dla niepoznaki zwany pieszczotliwie „skrzatkiem” lub „elfem”. A przecież z przystojnym Legolasem ma on tyle wspólnego, co Albus Dumbledore z panem Samochodzikiem! W 1964 r. Janusz Szpotański, satyryk i opozycjonista, w pamflecie Cisi i gęgacze sportretował – pod ksywką „gnom” – Władysława Gomułkę... ale rozumiem, że przypominanie teraz tego faktu może być niegrzeczne.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo: Philip Mulryne. Był graczem Manchesteru United, a dziś jest księdzem

2026-01-17 20:03

[ TEMATY ]

sport

świadectwo

Zrzut ekranu YT

Philip Mulryne

Philip Mulryne

Ponad 30 lat temu Philip Mulryne zaczynał zawodniczą karierę w Manchesterze United, ocierając się o seniorską kadrę. Później był ważnym ogniwem Norwich City, zanotował też 27 występów w barwach reprezentacji Irlandii Północnej. Kontuzja pokrzyżowała jego sportowe plany, choć nie to zdecydowało o jego dalszych losach. W pewnym momencie życia poczuł po prostu powołanie do służby Bogu.

Wstąpił do seminarium, ukończył studia z filozofii i teologii, a potem został dominikaninem.
CZYTAJ DALEJ

XXIX Dzień Judaizmu w Archidiecezji Krakowskiej

2026-01-18 14:48

Biuro Prasowe AK

- Ufamy, że ten dialog się dzieje w Panu Bogu. A jeśli się dzieje w Bogu, to na pewno sprawia, że jesteśmy sobie nawzajem coraz bliżsi – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas archidiecezjalnych obchodów XXIX Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce.

Archidiecezjalne obchody XXIX Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce rozpoczęło nabożeństwo w kaplicy św. Doroty przy kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Krakowie. Uczestników – wśród nich m.in. metropolitę krakowskiego oraz przewodniczącą Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Krakowie, Helenę Jakubowicz – powitał o. Marek Krzysztof Donaj OSA. – Trzeba siebie poznać, żeby zrozumieć. Ponieważ jesteśmy społecznością, która nie musi się różnić i dzielić, ale może szukać wspólnej myśli i modlitwy. I po to jesteśmy tutaj, żebyśmy uszanowali siebie nawzajem – mówił proboszcz parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję