Reklama

Polityka

Ponowne badanie katastrofy

Początkowo raport Millera miał obowiązywać również prokuraturę. Okazał się jednak tak wielkim bublem, że biegli z prokuratury postanowili zbadać sprawę od początku

Niedziela Ogólnopolska 15/2013, str. 16-17

[ TEMATY ]

katastrofa smoleńska

Artur Stelmasiak

Gen. Krzysztof Parulski, płk. Ireneusz Szeląg i płk. Zbigniew Rzepa byli w grupie prokuratorów, którzy jako pierwsi dotarli na miejsce katastrofy

Gen. Krzysztof Parulski, płk. Ireneusz Szeląg i płk. Zbigniew Rzepa byli w grupie prokuratorów, którzy jako pierwsi dotarli na miejsce katastrofy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Katastrofa smoleńska jest największym i najbardziej prestiżowym śledztwem w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości. Nic więc dziwnego, że skromnymi strukturami prokuratury wojskowej często wstrząsają polityczne burze. Wystarczy przypomnieć sprawę odejścia prokuratora Marka Pasionka, odwołanie gen. Krzysztofa Parulskiego, błędne pochówki ofiar katastrofy, skomplikowane i niejednoznaczne pomiary smoleńskiej brzozy czy wreszcie pokrętne tłumaczenie, że trotyl nie jest trotylem.

- Choć nie usprawiedliwiam tych błędów, to jednak w odróżnieniu od komisji Millera prokuratura próbuje coś badać - mówi „Niedzieli” mec. Małgorzata Wassermann, córka Zbigniewa Wassermanna, który zginął pod Smoleńskiem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Hipoteza robocza

Na przykładzie komisji Millera widać, że wiele jej ustaleń opartych jest na czystych spekulacjach i bardziej lub mniej prawdopodobnych domysłach. Ostatnio nawet dr Maciej Lasek dystansuje się od swoich ustaleń. Mówi, że raport zostanie najprawdopodobniej poprawiony, gdy zespół biegłych z prokuratury zakończy swoją pracę.

Reklama

Podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej prof. Marek Żylicz (również członek komisji Millera) poszedł jeszcze dalej: powiedział, że jej ustalenia są jedynie „hipotezą roboczą”. - Początkowo raport miał być przyjęty jako własne ustalenia prokuratorskie - przypomina mec. Wassermann. - Dopiero gdy prokuratorzy zobaczyli jego spreparowane wyniki, doszli do wniosku, że badania trzeba zacząć od początku.

Prokuratorzy muszą bowiem trzymać się procedur i obowiązującego prawa. Za zaniechania grozi im odpowiedzialność dyscyplinarna, a nawet karna. Co więcej, śledztwo jest kontrolowane przez pełnomocników rodzin, którzy mają wgląd do akt sprawy oraz możliwość składania wniosków dowodowych. - Walczymy o to, aby nie dało się wielu spraw zamieść pod dywan - mówi „Niedzieli” mec. Piotr Pszczółkowski, pełnomocnik m.in. rodziny Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Śledztwo w sprawie śledztwa

Lista zaniedbań prokuratorskich jest bardzo długa. W stosunku do jednego z nich prowadzone jest śledztwo. Chodzi o zaniechanie sekcji zwłok, co w konsekwencji doprowadziło m.in. do pomyłkowego pochówku ofiar. - Tego postępowania pewnie by nie było, gdyby prokuratura nie blokowała wniosków dowodowych o przesłuchanie płk. Ireneusza Szeląga i gen. Krzysztofa Parulskiego. Przez 2 lata nie mogliśmy się dowiedzieć, jakie konkretnie czynności wykonano 10 i 11 kwietnia na miejscu katastrofy - tłumaczył w Sejmie mec. Piotr Pszczółkowski.

Reklama

Śledztwo w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa mataczenia i zaniedbania obowiązków przez prokuratorów zostało wszczęte w październiku zeszłego roku. Do tej pory brak przeprowadzenia sekcji zwłok tłumaczono tym, że prokuratura zwróciła się w tej kwestii o pomoc prawną do Rosjan. Jednak rosyjskie czynności zakończyły się 11 kwietnia, a polskie pismo dotarło do Moskwy dopiero 2 dni później. - O jakiej pomocy prawnej oni więc mówią? - zastanawia się mec. Pszczółkowski.

Inna przesłanka wskazywana przez prawników mówi, że przeprowadzenie sekcji zwłok było wówczas polską racją stanu. Prokuratorzy w kwietniu 2010 r. musieli zakładać wszystkie możliwe okoliczności przyczyn katastrofy. - Wówczas nie było żadnego powodu, aby domniemywać, że wypadek Tu-154 nie jest działaniem celowym służb państwa, któremu powierzyliśmy badanie tej katastrofy - tłumaczy mec. Pszczółkowski. - Dlatego też obowiązkiem prokuratorów było działanie zgodnie z racją stanu, a nie scedowanie wszystkiego na stronę rosyjską.

Zarzuty wobec rządu?

W ostatnich miesiącach część śledztwa nieoczekiwanie obróciła się o 180 stopni. Gdy sąd uznał zażalenie mec. Pszczółkowskiego na decyzje prokuratury Warszawa-Praga, sytuacja diametralnie się zmieniła. Śledztwo dotyczące cywilnej organizacji lotu rusza od nowa. Natomiast status pokrzywdzonych dostaną wszyscy bliscy ofiar. - To jest bardzo ważna decyzja, bo do tej pory nikt nie poniósł konsekwencji złego przygotowania tego tragicznego lotu - tłumaczy pełnomocnik rodziny Lecha Kaczyńskiego.

Reklama

Sąd określił jasno, kto był organizatorem prezydenckiej delegacji. Wymienił m.in.: Kancelarię Premiera, Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz BOR, który podlega MSW. Wykazano aż 20 uchybień BOR-u. - Oznacza to, że najważniejsza osoba w państwie praktycznie nie była chroniona. Mało tego, po katastrofie szef BOR-u na wniosek min. Millera dostał dodatkową gwiazdkę generalską - tłumaczy mec. Pszczółkowski. Uchylenie decyzji o umorzeniu postępowania ws. nadzoru nad BOR-em otwiera możliwości postawienia zarzutów najważniejszym osobom w państwie.

Wszystko wskazuje na to, że odpowiedzialności za fatalne przygotowanie wizyty nie uniknie też Tomasz Arabski, który ostatnio awansował na stanowisko ambasadora w Hiszpanii. Przygotowania do wizyty są jedynym wątkiem w śledztwie, które można prowadzić w oparciu o dostępne dowody i swobodne przesłuchania świadków. Jest więc szansa, że poznamy sekretne ustalenia Donalda Tuska z Władimirem Putinem w nocy z 10 na 11 kwietnia.

Na zamówienie polityczne

Okazuje się, że największe śledztwo w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości jest pełne wad i uchybień. - Mam wrażenie, że katastrofa została potraktowana jak kradzież roweru z garażu - mówi mec. Wassermann. - Czasem porównuję to do pracy zwykłych policjantów w Polsce. Gdyby oni nie zabezpieczyli miejsca wypadku lub przestępstwa, to dyscyplinarnie wylecieliby z pracy. Takie są normalne zasady postępowania.

Natomiast po katastrofie nie zostały zabezpieczone najważniejsze dowody. Okazało się, że w aktach sprawy nie ma nawet pomiarów wysokości, na której przełamała się brzoza. Nie badano wraku, a analizę pirotechniczną wydano na podstawie buta i parasolki. - Dobrze, że prokuratura wzięła się w końcu do pracy. Jednak zbieranie kluczowych dowodów 2 lata po katastrofie nie jest czymś normalnym - mówi „Niedzieli” mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik kilku rodzin oraz poseł PiS.

Reklama

- Teraz wystarczy przypomnieć słowa prokuratora Andrzeja Seremeta, który wykluczył zamach pomimo tego, że nie było przeprowadzonych żadnych badań pirotechnicznych wraku. Jego oświadczenie nie wynikało ze zgromadzonych dowodów, ale było odpowiedzią na zamówienie polityczne - uważa mec. Małgorzata Wassermann.

Raport prokuratury

Prowadzone śledztwa odsłaniają coraz pełniejszy obraz katastrofy smoleńskiej. Obecnie prokuratura oczekuje m.in. na wyniki badań pobranych z wraku próbek trotylu oraz badania genetycznego brzozy i porównania jej z wiórami drzewa odnalezionymi na lewym skrzydle samolotu. Oprócz tego prowadzona jest fonoskopijna analiza nagrania rozmów ze smoleńskiej wieży i pokładu Jaka-40. Biegli z prokuratury zlecili firmie ATM powtórną analizę trajektorii lotu z tzw. polskiej czarnej skrzynki. - Dane, którymi dysponowała komisja Millera, okazały się niewiarygodne - tłumaczy mec. Bartosz Kownacki.

Dzięki naciskom prawników rodzin ustalono, że śledztwo było źle prowadzone na początku postępowania. - Światłem w tunelu jest fakt, że wiele z tych czynności prokuratura wykonuje na zlecenie biegłych - mówi mec. Kownacki. - Pośrednim naciskiem są również ustalenia zespołu ekspertów Antoniego Macierewicza. Prokuratura zaczęła z nimi konkurować - dodaje mec. Wassermann.

Czy opinia prokuratury będzie lepsza niż raport komisji Millera? - Nie będzie to trudne. Gorszego dokumentu praktycznie nie da się spreparować - odpowiada mec. Kownacki. Analiza biegłych ma być o wiele bardziej szczegółowa. Odpowiadać będzie na pytania, których zabrakło w raporcie Millera i MAK, co działo się z samolotem w ostatniej fazie lotu.

Reklama

Nie oznacza to jednak, że wszystkie wątpliwości zostaną rozwiane. Część materiału dowodowego została bezpowrotnie zaprzepaszczona. Dlatego też opinia biegłych z prokuratury może być obarczona błędem lub będzie niekompletna.

Eksperci, którzy w zeszłym roku badali wrak tupolewa, mają poważne wątpliwości, czy szczątki samolotu na płycie smoleńskiego lotniska nie zostały wykradzione. - Myślę, że jest ich o wiele mniej niż w drugiej połowie 2010 r. Znam relacje świadków, którzy mówili, że elementy wraku można było kupić od osób odpowiedzialnych za ich ochronę - podkreśla mec. Kownacki.

* * *

Mec. Małgorzata Wassermann, córka śp. Zbigniewa Wassermanna:
- Wydaje mi się, że 10 kwietnia 2010 r. premier Donald Tusk był bardzo wystraszony. Bał się, bo od początku zdawał sobie sprawę z tego, że był to zamach. Uznał, że lepiej będzie tej sprawy w ogóle nie ruszać i zostawić ją Rosjanom. W ten sposób można wytłumaczyć fakt, że prokuratorzy nie otrzymali żadnego wsparcia ze strony rządu i polskiej dyplomacji. Do tego mieliśmy zapewnienia premiera Tuska o wspaniałej współpracy w śledztwie ze stroną rosyjską. Nie mam wątpliwości, że kiedyś zostanie powołana komisja śledcza. Wówczas premier i podlegli mu ministrowie będą musieli wyjaśnić swoje zachowanie.
(as)

2013-04-08 13:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Tylko Chrystus ukaże nam sens katastrofy smoleńskiej

[ TEMATY ]

katastrofa smoleńska

abp Henryk Hoser

Bożena Sztajner

Tylko Chrystus jest w stanie ukazać nam głęboki sens katastrofy smoleńskiej - podkreślił abp Henryk Hoser. Biskup warszawsko-praski modlił się wczoraj wieczorem w stołecznym sanktuarium Matki Bożej Królowej Polskich Męczenników za ofiary tragedii sprzed pięciu lat.

W homilii przyrównał sytuację ich krewnych do tego, co przeżywali uczniowie zdążający do Emaus. Przestrzegał przed zbytnią koncentracją na tym, co przytłacza człowieka, odbierając mu chęci i siły do życia. - Podobnie jak uczniom, którzy czuli się zawiedzeni męką i śmiercią Chrystusa, tak samo i nam trudno jest zrozumieć wydarzenie sprzed pięciu lat, jego przyczyny i daleko idące skutki. W związku z tym rozmawiamy ze sobą o tym wszystkim, co się wówczas wydarzyło, a co jeszcze bardziej pogłębia istniejący w nas niepokój, przytłaczający żal i nasila tęsknotę. Możemy nawet być tak w tym naszym bólu zasklepieni, że nie dostrzeżemy obok siebie obecności Chrystusa Zmartwychwstałego - stwierdził kaznodzieja.
CZYTAJ DALEJ

Przełożony Bractwa św. Piusa X: watykańskie sankcje nieważne u Boga

2026-07-20 14:15

[ TEMATY ]

Bractwo Kapłańskie św. Piusa X

fsspx.news

Przed Bogiem takie potępienie nie może być ważne - napisał w liście do wiernych Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X ks. Davide Pagliarani, opublikowanym 19 lipca, kilkanaście dni po święceniach czterech biskupów, dokonanych bez zgody i wbrew woli papieża. Konsekratorzy i przyjmujący święcenia znaleźli się tym samym w stanie ekskomuniki jako schizmatycy, co potwierdziła 2 lipca Dykasteria ds. Nauki Wiary dodając, że również duchowni należący do Bractwa znajdują się w schizmie, a sprawowany przez nich sakrament pokuty oraz asystowanie przy zawieraniu małżeństwa są nieważne. Na kary kościelne narażają się również wierni świeccy formalnie należący do Bractwa.

Przypominając w emocjonalnym opisie uroczystość święceń biskupich z 1 lipca, ks. Pagliarani wyznał, że „aż do ostatniego dnia” miał „nadzieję na gest życzliwości lub chociaż zwykłe zrozumienie ze strony Stolicy Apostolskiej”. „Ale sakry zostały potępione, a surowość nałożonych sankcji jest bezprecedensowa. Dotykają one nie tylko biskupów, ale także członków Bractwa. Dotknięci są nawet wierni. To potępienie, całkowicie niesprawiedliwe, stanowi ogromne upokorzenie dla ludzi, których jedynym celem jest obrona prawdziwej wiary i praca na rzecz zbawienia dusz. Chcę jednak, abyście wiedzieli, że to głębokie upokorzenie, które dotyka przede wszystkim członków Bractwa, ma w oczach Boga znaczenie, którego nie powinniście ignorować. Ostatecznie, te sakry zostały dokonane dla każdego z was, drodzy wierni. Wasze dusze są prawdziwym skarbem powierzonym Bractwu, tym, co ceni ono najbardziej. Każda dusza posiada nieskończoną wartość. Jeśli, aby zapewnić jej naukę prawdziwej wiary i sprawowanie prawdziwych sakramentów, musimy zapłacić cenę takiego upokorzenia, to jest to tego warte, bo dusza jest bezcenna. Święto Najświętszej Krwi Pańskiej, cena naszego zbawienia, dobitnie nam o tym przypomniało 1 lipca” - wskazał przełożony Bractwa.
CZYTAJ DALEJ

800 lat obecności bł. Czesława i dominikanów we Wrocławiu

2026-07-21 13:11

Magdalena Lewandowska

Jubileuszowa Eucharystia zgromadziła przedstawicieli wrocławskich wspólnot zakonnych.

Jubileuszowa Eucharystia zgromadziła przedstawicieli wrocławskich wspólnot zakonnych.

We wspomnienie bł. Czesława, patrona Wrocławia i założyciela wrocławskiego klasztoru dominikanów, dziękowano za 800 lat obecności bł. Czesława i dominikanów w stolicy Dolnego Śląska.

Uroczystej Eucharystii przewodniczył przeor wrocławskich dominikanów o. Andrzej Kuśmierski, na liturgii obecni byli przedstawiciele wspólnot zakonnych sercanów, karmelitów, bonifratrów, franciszkanów, jezuitów, oblatów, licznie przybyły także siostry zakonne. – W centrum jest dziś ołtarz, ale także głowa bł. Czesława, nasz największy relikwiarz. Gromadzi nas ofiara Chrystusa oraz wdzięczność za 800 lat obecności bł. Czesława we Wrocławiu. Chcemy być świadkami jedności i solidarności i wspólnie modlić się za miasto Wrocław – mówił o. Kuśmierski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję