Reklama

Podniósł rękę na Matkę

Tekst rozważań przeora Jasnej Góry o. Romana Majewskiego OSPPE w czasie ekspiacyjnego Apelu Jasnogórskiego w dniu zbezczeszczenia Cudownego Obrazu Matki Bożej - 9 grudnia 2012 r.

Niedziela Ogólnopolska 52/2012, str. 10-11

BOŻENA SZTAJNER

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

BRACIA I SIOSTRY! RODACY!

Dziś rano ręka szaleńca rzuciła w stronę Obrazu farbę, która miała zniszczyć oblicze naszej umiłowanej Matki i Królowej. Szaleństwo bez granic. Nikt przecież nie jest w stanie zniszczyć w nas Twojego oblicza, Matko, oblicza Częstochowskiej Matki, które wyryte jest mocno w naszych sercach i pielęgnowane codziennie z czułą mocą i tęsknotą, z żywą wiarą i nadzieją.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nikt nie jest w stanie zniszczyć w nas Twojego najcenniejszego daru - Jezusa, naszego Pana i Zbawiciela. Bo szatan - miłośnik śmierci i zatracenia - na krzyżu przez Syna Bożego został pokonany.

Bracie, który podniosłeś rękę na swoją Matkę, bracie szalony, wszak to i nasza Matka, nasza Matka ukochana! Coś ty najlepszego zrobił? Kto cię do tego namówił?...

Kto policzy łzy bólu i przerażenia z powodu takiej niegodziwości? Kto szyderczo cieszyć się może z tego bólu i z tej straszliwej prawdy, że Polska w samym swoim sercu staje u progu powszechnej profanacji Boga i człowieka? Kto sprzyja temu, że wokół nas rozpętuje się każdego dnia w słowach i czynach prawdziwe szaleństwo tzw. Polaków? Szaleństwo bez granic. Bez ludzkich hamulców moralnych, bez opamiętania, bez odpowiedzialności za słowa i czyny.

Reklama

Kto pragnie, by Polska w imię tolerancji gościnnie otworzyła drzwi dla tych, którzy codziennie i publicznie drwią ze swojej Ojczyzny i z jej świętości największych? Z jej świętych miejsc i z jej świętych tradycji. W imię czego my - naród mamy wyzbyć się wszystkiego, co nas stanowi, co jako Polacy okupiliśmy krwią, cierpieniem i wieloletnią niewolą i zniewoleniem poprzednich pokoleń? Czy ciągle nie jesteśmy zdolni wyciągać wniosków z historii naszej?

Czy nie jest potrzebny ktoś spośród nas, kto nas poderwie, kto poderwie naród do opamiętania, obrony jego godności, jego prawdziwej wolności w myśleniu i działaniu?

Czy jesteśmy w stanie stanąć w prawdzie o nas? Kim jesteśmy i dokąd zmierzamy?

Czy jesteśmy w stanie w swoim własnym sercu, we własnej rodzinie, we własnym otoczeniu bronić prawd Kościoła świętego? Bo jak już przed laty uczył sługa Boży o. Marian Morawski, jezuita, „wielu obraża się tym w Ojczyźnie naszej, że Kościół uczy tajemnic niedostępnych rozumowi, upokarzających hardość rozumu ludzkiego”. Znak, któremu sprzeciwiać się będą.

Wielu obraża się ciągle w Ojczyźnie naszej prawami i przepisami Kościoła, tymi zwłaszcza, które są przeciwne miłości własnej, zmysłom, lenistwu. Obraża ich spowiedź święta, post, Eucharystia, bezżeństwo stanu duchownego - wszystko, co kościelne drażni ich i obraża.

Obraża wielu w Ojczyźnie naszej ludzka strona i ułomność Kościoła. Widzą we wszystkich stanach Kościoła - w jego kapłanach, w całej jego świętej hierarchii, w zakonach - wiele niedoskonałości, niedbalstwa, zgorszenia, ale najwięcej odstręcza od Kościoła wzgarda i nienawiść świata.

Reklama

W niezliczonym tłumie ludzi sprzeciwiających się Kościołowi i w liczniejszym jeszcze tłumie ludzi obojętnych dla Kościoła, jakże wiele znajduje się jego dawnych dzieci, mlekiem jego nauki i sakramentów świętych wykarmionych.

Tysiące świętych mężczyzn i kobiet - naszych rodaków - wołało i woła o Polskę wierną Bogu. Wołało kiedyś, woła i dziś. Wołało ku przestrodze, ku opamiętaniu. My dziś, w ten wieczór przebłagania, również pragniemy wołać na kolanach.

Boże w Trójcy Przenajświętszy, w domu Twojej przeczystej Służebnicy Maryi, którą wybrałeś na Matkę Twego jedynego Syna, a naszego Pana Jezusa Chrystusa, my, dzieci Twoje, na kolanach błagamy:

Za grzechy niewiary; za usuwanie Ciebie z życia; za niszczenie wiary w sercach dzieci i młodzieży; za lekceważenie Twoich przykazań w życiu osobistym i społecznym; za to, że choć jesteśmy złączeni z Tobą przez chrzest święty, nie staramy się Ciebie poznawać i miłować; za brata naszego, który dzisiaj targnął się na Cudowny Obraz Jasnogórski - przepraszamy Cię, Panie!

Za znieważanie dni świętych; za niepotrzebną pracę w niedzielę i święta, a także za wypełnianie czasu rozrywkami kosztem Mszy św.; za dobrowolne opuszczanie Mszy św.; za niegodne przystępowanie do Komunii św.; za całą naszą oziębłość i obojętność wobec Ciebie, obecnego w Najświętszym Sakramencie - przepraszamy Cię, Panie!

Reklama

Za rozpad małżeństw; za łamanie wierności małżeńskiej; za odmawianie dzieciom nienarodzonym prawa do życia; za grzechy pijaństwa; za rozwiązłość obyczajów; za wszelkie zgorszenia dawane bliźnim; za brak poszanowania własności ludzkiej; za nieuczciwość w pracy; za wszystko, co sprzeciwia się Twojemu przykazaniu miłości bliźniego - przepraszamy Cię, Panie!

Za brak odwagi w wyznawaniu Ciebie i odpowiedzialności za Twój Kościół święty; za stawianie wartości materialnych wyżej niż Ciebie; za obojętność rodziców i wszystkich dorosłych wobec chrześcijańskiego wychowania dzieci i młodzieży; za to, że nie dajemy świadectwa o Tobie w otaczającym nas świecie - przepraszamy Cię, Panie!

Bracia i Siostry, w imieniu naszej wspólnoty dziękuję wszystkim za dzisiejszą obecność u stóp Matki Bożej, za solidarność z nami, Jej niegodnymi sługami, za słowa serdecznej miłości i troski o duchową stolicę naszego narodu, za modlitwę - miliony modlitw, które bronią Jasnej Góry od szatańskiej złości.

Z serca dziękuję pasterzom naszym: ojcu naszej archidiecezji arcybiskupowi Wacławowi, arcybiskupowi seniorowi Stanisławowi, biskupom Antoniemu i Janowi za ich nieocenioną miłość ojcowską i braterską, za ich obecność z nami, za ich pasterską troskę o jasnogórski tron Bogurodzicy, za troskę o powierzony im lud.

Dziękuję biskupom i arcybiskupom, którzy łączą się z nami w naszej ekspiacji.

Dziękuję wszystkim mieszkańcom Częstochowy za ich obecność i miłość. Za ich pielgrzymowanie do Matki. To wy, Bracia i Siostry, jesteście pierwszymi obrońcami swej Matki i Królowej. Macie jej bronić i strzec, żeby jej nie utracić.

Reklama

Dziękuję policji poprzez osoby komendanta policji śląskiej Dariusza Działo i komendanta policji miejskiej w Częstochowie insp. Artura Bednarka - za profesjonalną i szybką pomoc oraz szczerą gotowość niesienia wszechstronnej pomocy Jasnej Górze.

Dziękuję wszystkim tu obecnym kapłanom archidiecezji i siostrom zakonnym oraz ludowi najwierniejszemu Matce.

Dziękuję wreszcie moim drogim współbraciom paulinom, którzy od wieków strzegą tego skarbu, by nie stała mu się żadna krzywda. Na ręce najprzewielebniejszego ojca generała Izydora składam podziękowanie za zabezpieczenia założone przed laty, które dzisiaj się sprawdziły i ocaliły Obraz.

Dziękuję za brata Pawła, który dziś stanął na wysokości zadania, zatrzymując brata szaleńca.

„Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko…”.

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Orędzie Prezydenta RP Karola Nawrockiego: stawiam konkretne oczekiwania wobec rządu

2026-10-01 20:40

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

orędzie prezydenta RP

x.com/prezydentpl

Prezydent RP Karol Nawrocki

Prezydent RP Karol Nawrocki

Prezydent Karol Nawrocki powiedział w orędziu, że zdecydował się podpisać ustawę o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych, która ma sfinansować obniżkę cen paliw. Nawrocki dodał, że oczekuje natychmiastowych obniżek cen na stacjach paliw. 

na progu jesieni w polskich domach, pojawia się pytanie: Czy damy radę? Czy zapłacimy wszystkie rachunki? Czy będzie nas stać, żeby zatankować samochód? Czy wystarczy na prąd? Czy zimą wystarczy na gaz, na węgiel, na pellet? Takie pytania zadaje sobie wielu obywateli: pracownik jadący do pracy i właściciel firmy transportowej, który musi zatankować samochód. Zadaje je mama odwożąca dzieci do szkoły i rolnik, który jest w trakcie jesiennych prac polowych.
CZYTAJ DALEJ

Realizm duchowy św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Niedziela Ogólnopolska 28/2005

[ TEMATY ]

święta

pl.wikipedia.org

Wielką zasługą św. Teresy jest powrót do ewangelicznego rozumienia miłości do Boga. Niewłaściwe rozumienie świętości popycha nas w stronę dwóch pokus. Pierwsza - sprowadza się do tego, iż kojarzymy świętość z nadzwyczajnymi przeżyciami. Druga - polega na tym, że pragniemy naśladować jakiegoś świętego, zapominając o tym, kim sami jesteśmy. Można do tego dołączyć jeszcze jedną pokusę - czekanie na szczególną okazję do kochania Boga. Ulegając tym pokusom, często usprawiedliwiamy swój brak dążenia do świętości szczególnie trudnymi okolicznościami, w których przyszło nam żyć, lub zbyt wielkimi - w naszym rozumieniu - normami, jakie należałoby spełnić, sądząc, iż świętość jest czymś innym aniżeli nauką wyrażoną w Ewangelii. Teresa nie znajdowała w sobie dość siły, aby iść drogą wielkich pokutników czy też drogą świętych pełniących wielkie czyny. Teresa odkrywa własną, w pełni ewangeliczną drogę do świętości. Jej pierwsze odkrycie dotyczy czasu: nie powinniśmy odsuwać naszego kochania Boga na jakąś nawet najbliższą przyszłość. Któraś z sióstr w klasztorze w Lisieux „oszczędzała” siły na męczeństwo, które notabene nigdy się nie spełniło. Dla Teresy moment kochania Boga jest tylko teraz. Ona nie zastanawia się nad przyszłością, gdyż może się czasami wydawać zbyt odległa lub zbyt trudna. Teraz jest jej ofiarowane i tylko w tym momencie ma możliwość kochania Boga. Przyszłość może nie nadejść. „Dobry Bóg chce, bym zdała się na Niego jak maleńkie dziecko, które martwi się o to, co z nim będzie jutro”. Czasami myśl o wielu podobnych zmaganiach w przyszłości nie pozwala nam teraz dać całego siebie. Zatem właśnie chwila obecna i tylko ta chwila się liczy. Łaska ofiarowania czegoś Bogu lub przezwyciężenia jakiejś pokusy jest mi dana teraz, na tę chwilę. W chwili wielkiego duchowego cierpienia Teresa pisze: „Cierpię tylko chwilę. Jedynie myśląc o przeszłości i o przyszłości, dochodzi się do zniechęcenia i rozpaczy”. Rozważanie, czy w przyszłości podołam podobnym wyzwaniom, jest brakiem zdania się na Boga, który mnie teraz wspomaga. „By kochać Cię, Panie, tę chwilę mam tylko, ten dzień dzisiejszy jedynie” - pisze Teresa. Jest to pierwsza cecha realizmu jej ducha - realizmu ewangelicznego, gdyż Chrystus mówi nieustannie o gotowości i czuwaniu. Ten, kto zaniedbuje teraźniejszość, nie czuwa, bo nie jest gotowy. Wkłada natomiast energię w marzenia, a nie w to, co teraz jest możliwe do spełnienia. Chrystus przychodzi z miłością teraz. To skoncentrowanie się na teraźniejszości pozwala Teresie dostrzec wszystkie możliwe okazje do kochania oraz wykorzystać je. Do tego jednak potrzebne jest spojrzenie nacechowane wiarą, iż ten moment jest darowany mi przez Boga, aby Go teraz, w tej sytuacji kochać. Nawet gdy sytuacja obecna jawi się w bardzo ciemnych barwach, Teresa nie traci nadziei. „Słowa Hioba: Nawet gdybyś mnie zabił, będę ufał Tobie, zachwycały mnie od dzieciństwa. Trzeba mi jednak było wiele czasu, aby dojść do takiego stopnia zawierzenia. Teraz do niego doszłam” - napisze dopiero pod koniec życia. Teresa poznaje, że wielkość czynu nie zależy od tego, co robimy, ale zależy od tego, ile w nim kochamy. „Nie mając wprawy w praktykowaniu wielkich cnót, przykładałam się w sposób szczególny do tych małych; lubiłam więc składać płaszcze pozostawione przez siostry i oddawać im przeróżne małe usługi, na jakie mnie było stać”. Jeśli spojrzeć na komentarz Chrystusa odnośnie do tych, którzy wrzucali pieniądze do skarbony w świątyni, to właśnie w tym kontekście możemy uchwycić zamysł Teresy. Nie jest ważne, ile wrzucimy do tej skarbony, bo uczynek na zewnątrz może wydawać się wielki, ale cała wartość uczynku zależy od tego, ile on nas kosztuje. Zatem należy przełamywać swoją wolę, gdyż to jest największą ofiarą. Przezwyciężając miłość własną, w całości oddajemy się Bogu. Były chwile, gdy Teresa chciała ofiarować Bogu jakieś fizyczne umartwienia. Taki rodzaj praktyk był w czasach Teresy dość powszechny. Jednak szybko się przekonała, że nie pozwala jej na to zdrowie. Było to dla niej bardzo ważne odkrycie, gdyż utwierdziło ją w przekonaniu, że nie trzeba wiele, aby się Bogu podobać. „Dane mi było również umiłowanie pokuty; nic jednak nie było mi dozwolone, by je zaspokoić. Jedyne umartwienia, na jakie się zgadzano, polegały na umartwianiu mojej miłości własnej, co zresztą było dla mnie bardziej pożyteczne niż umartwienia cielesne”. Teresa nie wymyślała sobie jakichś ofiar. Jej zadaniem było wykorzystanie tego, co życie jej przyniosło. Umiejętność docenienia chwili, odkrycia, że wszystko jest do ofiarowania - tego uczy nas Teresa. My sami albo narzekamy na trudny los i marnujemy okazję do ofiarowania czegoś trudnego Bogu, albo czynimy coś zewnętrznie dobrego, ale tylko z wygody, aby się komuś nie narazić lub dla uniknięcia wyrzutów sumienia. Intencja - to jest cały klucz Teresy do świętości. Jak wyznaje, w swoim życiu niczego Chrystusowi nie odmówiła, tzn. że widziała wszystkie okazje do czynienia dobra jako momenty wyznawania swojej miłości. Inną cechą, która przybliża ją do nas, jest naturalność jej modlitwy. Teresa od Dzieciątka Jezus, która jest córką duchową św. Teresy od Jezusa, jest jej przeciwieństwem odnośnie do szczególnych łask na modlitwie. Złożyła nawet z tych łask ofiarę, bo czuła, że w nich można szukać siebie. Jej życie modlitwy było często bardzo marne, gdyż zdarzało się jej zasypiać na modlitwie. Po przyjęciu Komunii św. zamiast rozmawiać z Bogiem, spała. Nie dlatego, że chciała, ale dlatego, że nie potrafiła inaczej. Ważny jest fakt, iż nie martwiła się za bardzo swoją nieumiejętnością modlenia się. Wierzyła, że i z takiej modlitwy Chrystus jest zadowolony, gdyż ona nie może Mu ofiarować nic więcej poza swoją słabością. Aby się przekonać, jak daleko lub jak blisko jesteśmy przyjmowania Ewangelii w całej jej głębi, zastanówmy się, jak podchodzimy do niechcianych prac, mniej wartościowych funkcji, momentów, gdy nie jesteśmy doceniani, a nawet oskarżani. Czy widzimy w tym okazję, aby to wszystko ofiarować Chrystusowi, czy też walczymy o to, aby postawić na swoim lub zwyczajnie zachować twarz? Jak postępujemy wobec osób, które są dla nas przykre? Czy je obgadujemy, czy też widzimy w tym okazję, aby im pomóc w drodze do Boga? Teresa powie, gdy nie może już przyjmować Komunii św. ze względu na zaawansowaną chorobę, że wszystko jest łaską. Czy każda trudna sytuacja, trudny człowiek jest dla mnie łaską?
CZYTAJ DALEJ

Wałbrzych. Ostatnia prosta przed święceniami

2026-10-01 20:00

[ TEMATY ]

diakonat stały

Janusz Radziszewski

Diecezjalny Ośrodek Formacyjny w Opolu

Janusz Radziszewski podczas uroczystego wyznania wiary przed święceniami diakonatu stałego.

Janusz Radziszewski podczas uroczystego wyznania wiary przed święceniami diakonatu stałego.

Już tylko kilka dni dzieli Janusza Radziszewskiego od święceń diakonatu stałego. 1 października w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego kandydat złożył wymagane przed święceniami wyznanie wiary i przysięgę.

To kolejna, a zarazem jedna z ostatnich stacji na drodze Janusza Radziszewskiego do diakonatu stałego. W czwartek 1 października podczas liturgii w wałbrzyskiej parafii na Podzamczu złożył on uroczyste wyznanie wiary oraz przysięgę przewidziane dla kandydata przygotowującego się do przyjęcia święceń.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję